Wywiad przeprowadzony przez Martina Lukaca (wiosna 2001)

The mighty Pagan Metal from the MIGHTY MUSIC

Thalarion - logo

Ten wywiad jest na tyle długi, a wypowiedzi Juraja tak wyczerpujące, że nie ma sensu pisać jakiegokolwiek wstępu. Wszystko zaraz zostanie wyjaśnione. Miłej lektury!

THALARION świętował w 2000 roku swoją 10-tą rocznicę, ale przecież przed Wami były takie kapele jak Bastard czy Fatal Infection. Nie licząc muzyków grających w tych grupach, co miały one ze sobą wspólnego i jaki rodzaj muzyki graliście?
Bastard i Fatal Infection - to tylko poprzednie nazwy THALARION. Ponieważ nasze nowe utwory, ma tu na myśli te z "TOWARDS...", przestały korespondować ze starą twórczością, zmieniliśmy nazwę - tytul Fatal Infection nie pasował już do muzyki, którą tworzyliśmy. Tak samo było ze zmianą Bastard na Fatal Infection. W sumie, jest to jednak ten sam zespół, który pracował, po prostu, pod różnymi szyldami. Jeśli chodzi o muzykę, Bastard grał thrash/death metal, kawałki były szybsze w porównaniu z naszym obecnym repertuarem, a teksty śpiewane były w j. słowackim. Dołączyłem do zespołu w 1994 i zmieniliśmy nazwę na Fatal Infection... Poruszaliśmy sie po thrash/death metalowym gruncie, ale cały koncept liryczny został zmieniony, no i zaczęliśmy używać anglojęzycznych tekstów.
Zanim dołączyłeś do Fatal Infection, śpiewałeś w kapeli Nailed Nazarene. Pamiętam Wasze demo "Hosanna Tibi De Profundis". Proszę, powiedz coś więcej o muzyce i duchu jaki znalazł się na tym wydawnictwie.
Tak, zrealizowaliśmy dwie taśmy demo: "Blood Colours My Thoughts" '92 i "Hosanna Tibi De Profundis" '94. Mogę opisać naszą muzykę jako death metal z elementami doom. Teksty skupiały się wokół tematyki tzw. Starożytnych Kosmosu, ponieważ do pewnego stopnia byłem pod wpływem prac Lovecrafta. Lubiłem i wciąż lubię jego opowieści, gdyż są całkowicie atmosferyczne, szalone, prozaiczne, pełne horroru i genialne za razem. I to była moja najgłębsza inspiracja, gdy pisałem teksty dla Nailed Nazarene. Byłem zafascynowany tym, jak bardzo tajemnicze rzeczy mogły powstawać w umyśle jednego człowieka. Niech żyją Starożytni Kosmosu... I´a Yog Sothoth!!! To wszystko było powodem, że wybrałem dla naszego zespołu nazwę THALARION. Pochodzi ona z opowieści Lovecrafta p.t. "Biały statek".
Debiut THALARION byl w pewnym sensie rewolucyjny w odniesieniu do słowackiej sceny tamtych dni. Byliście pierwszym zespołem tutaj, który użwał jednocześnie elementów death, thrash, black i doom metalu wraz z żeńskimi wokalami i tematyką tekstów wahającą się od mroku Lovecrafta po historię pradawnych Słowian. Czy pamiętasz może, ile taśm rozprowadziliście po świecie? I skąd napłynęło najwięcej reakcji?
Świetnie słyszeć, że uważasz nasz kasetowy album za rewolucyjne dzieło, chociaż tylko jak na warunki Słowackie. To z pewnością jest zadowalające.
old line-up Ciągle jest ktoś, kto twierdzi, że "TOWARDS..." jest naszym najlepszym materiałem, chociaż nie mogę się z tym zgodzić. Wciąż lubimy ten stuff, to fakt. Wciąż utrzymujemy tę kombinację stylów, którą stosowaliśmy w tamtym czasie. Zespół tworzył thrash/death, a ja wniosłem do muzyki elementy doom i black metalu i kontrast oraz unikalność tamtej pracy były gotowe. Zaczęliśmy używać żeńskich wokali i klawiszy, chcieliśmy, po prostu, urozmaicić naszą muzę i oddzielić się od masy death metalowych zespołów, które tu grają. Zostaliśmy zauważeni przez znacznie więcej ludzi, ponieważ wydostaliśmy się z tak zwanych sztywnych granic death metalu. Racja, na "TOWARDS..." po raz pierwszy zacząłem pisać o Pradawnych Słowianach, chociaż większość tekstów tyczyła się fenomenu śmierci. Myślę, że nie znajdziesz nic z Lovecrafta ma tym albumie. Nie wiem, z pewnością miałem na myśli zupełnie inne rzeczy. Sprzedaliśmy około 500 kaset i mogłoby pójść więcej, ale Hallejuah Prod. zakończyła działalność i nie było żadnego dodruku, chociaż do dziś ludzie pytają się o ten materiał. Otrzymaliśmy odzew z całego świata - od Japonii, poprzez Południowo-Wschodnią i Południowo-Zachodnią Azję, całą Europę, Północną Afrykę, aż po Amerykę Północną i środkową. Jesteśmy bardzo zadowoleni z odzewu i otrzymaliśmy tylko kilka negatywnych opinii, oczywiście z Czech, ale one były wycelowane w death metal ogólnie.
Potem nagraliście mini-album "DOMINION UNFOUND", rodzaj "straconego albumu THALARION", który nigdy oficjalnie się nie ukazał. Wild Rags Records nie zwróciło Wam nawet taśmy-matki. Jaki był to materiał od strony lirycznej i muzycznej?
To naprawdę stracony album dla nas. Głupio daliśmy się nabrać Wild Rags, jak i mnóstwo innych zespołów. To nie w naszym stylu lamentować lub rozgrzebywać tę sprawę teraz. Zapomnieliśmy o tym dawno temu, ale mamy wykrystalizowaną opinię o tej wytwórnii. Tematycznie, na "DOMINION UNFOUND" powróciłem do Lovecrafta z jednego, oczywistego powodu - nic innego nie przyszło mi do głowy. Po prostu, przeczytałem niektóre z jego horrorów i wydawało mi się dobrym pomysłem, bym napisał takie teksty. Temu, kto trochę wolno łapie, wyjaśnię, że nic nie skopiowałem, ta twórczość miała po prostu na mnie wpływ i użyłem tylko kilku nazw z jego opowieści, reszta powstała w mojej wyobraźni. Muzycznie, było to trochę odmienne od "TOWARDS..." i naszego obecnego stylu. Pracowaliśmy nad wolnymi, atmosferycznymi riffami, a ponadto folkowymi melodiami. Cały materiał miał doom metalowy nastrój. Jeden kawałek z tego niezrealizowanego stuffu umieściliśmy na naszym pierwszym CD "TALES OF THE WOODS...".
W 1998 zrealizowaliście Wasz debiutancki krążek "TALES OF THE WOODS... THUS WAS WRITTEN". Jak duży sukces odniósł? Jak dużo kopii się sprzedało? I jak postrzegasz go teraz, patrząc pod kątem muzyki, techniki i tekstów?
Nie chcę się przechwalać, ale ta płyta odniosła taki sukces, z jakim się nigdy wcześniej nie spotkaliśmy. Byliśmy zszokowani tym, jak fani zaakceptowali ten album. Nigdy nie mieliśmy tylu wywiadów i reakcji jak po wydaniu tego albumu. świetne opinie wciąż do nas nadchodzą i jesteśmy wdzięczni za każdą z nich, ponieważ nas umacniają. Nie jestem w stanie podać Ci dokładnej liczby, ponieważ zgubiłem dane o sprzedaży otrzymane z Mighty Music. Wydaje mi się, że po połowie roku było tego około 3000 kopii. Teraz, owa liczba bez wątpienia jest większa, ponieważ album ukazał sie 2 lata temu. Oceniając teksty, muszę stwierdzić, że są to najlepsze, jakie kiedykolwiek napisałem. Nigdy przedtem, ani potem, nie używałem takich metafor, porównań i alegorii. Muzycznie oceniam ten album bardzo pozytywnie. Były tam dobre utwory pełne tajemnicy i mroku, gdzie atmosfera bólu występowała naprzemian z agresją i energetycznymi atakami. Płyta była też technicznie dopieszczona z kupą dobrze przemyślanych riffów i gitarowych solówek. Klawisze były ze smakiem zharmonizowane z gitarami, sekcja rytmiczna na wysokim poziomie, według mnie i mógłym tak ciągnąć i ciągnąć, ale to zakrawałoby na samozachwyt. Ten, kto ją słyszał, musi się ze mną zgodzić.
Album ów jest rodzajem konceptu o Zodraku, pradawnym Słowiańskim wojowniku. Kiedy dokładnie tematyka słowiańska stała się bardziej istotna od Lovecraftowskich mitów?
Jak przypomniałem powyżej, po raz pierwszy użyłem tematów o Dawnych Słowianach na taśmie "TOWARDS..." i od tego czasu nie rezygnowałem już z tego, ponieważ to jest silniejsze ode mnie. Przestudiowałem mnóstwo bibliografii i literatury o życiu i kulturze naszych przodków i wciąż poluję na nowe źródła, aby zwiększyć swoją wiedzę o Dawnych Słowianach. Jestem dumny ze swojego pochodzenia i historyczengo dziedzictwa (nie w ciągu ostatnich 1000 lat... dzięki Węgrom) naszych przodków, świadomości własnej tożsamości i zwierzęcej harmonii z naturą. Wszystkie te aspekty były silniejsze niż fantastyczne, nierealne tematy Lovecrafta, chociaż jego prace wciąż mnie fascynują. No i to jest powodem, dla którego wolę korzystać z tematyki dotyczącej Pradawnych Słowian w swoich tekstach i wciąż będę, nawet jeśli nie tak mocno jak do tej pory, bowiem Nela też pisze słowa.
Tematyka słowiańska stała się szczególnie popularna na scenie pagan i black właśnie w krajach słowiańskich. Jak to odczuwasz osobiście?
Wiem o tym i uważam, że to dobry pomysł, by wzmacniać świadomość narodową i naturalnych korzeni. Są archetypy zbiorowej podświadomości ukrytej głeboko w naszych umysłach, symboliczne wspomnienia uniwersalnej pamięci, którą nie tak wielu ludzi może rozbudzić przy codziennym, szalonym trybie życia. Z tej szarej masy bezsensownie pędzącej do przodu, tylko kilku pamięta o swoim pochodzeniu i wsłuchuje się w wewnętrzny głos. Ale pojawia się pytanie, czy te zespoły naprawdę się tym interesują czy po prostu pozują albo ulegają trendowi? Dokładnie, gdy jakiś zespół śpiewa o swoich przodkach lub wspaniałej naturze i odnosi sukces na scenie, my też będziemy tak grać i śpiewać o tych samych rzeczach, też odniesiemy sukces. Każdy powinien pomyśleć o tym i wziąć pod uwagę inne aspekty. To proste, trzeba wiedzieć co oferuje wiedza o swoim wybitnym pochodzeniu, trzeba znać narodową historię, ujawnić samowiedzę i połączenie z dziedzictwem przodków, których tradycje drzemią w ludzkich sercach i które muszą wypłynąć na powierzchnię. Osobiście, nigdy nie słuchałem żadnej Słowiańsko-pogańskiej kapeli, chociaż czytałem o nich w jakiś magazynach. Mogę powiedzieć, że jest wiele zespołów pagan/black metalowych w Polsce, Rosji czy Jugosławi, w porównaniu ze Słowacją. Nie wiem, w czym tkwi ten problem.
Nie odnosisz czasem wrażenia, że tematyka narodowej świadomości, poczucie bycia częścią narodu wraz z pewnymi historycznymi i kulturowymi korzeniami lub tematyka pogańska są zbyt często nadużywane w kontekście politycznym czy, szczerze mówiąc, nacjonalistyczno-szowinistycznym?
To głupota! Jeśli kocham swoją ojczyznę i swoje pochodzenie, muszę nienawidzieć inny kraj czy, broń Boże, rasę. To bezsensowne. Myślę, że to jest w samych ludziach, czy chowają się za jakimś nacjonalistycznym punktem widzenia i łączą to z prawdziwym uczuciem poznania swej własnej historii. Współczuję im wszystkim. Od niepamiętnych czasów Słowianie byli gościnną nacją, która wolała przyjazność i pozostanie w szacunku do obcych, niż nienawidzenie i zabijanie ich od pierwszego wejrzenia. Mogę Ci powiedzieć jedną rzecz, kolesie z jakiejś niemieckiej drukarni nie chcieli wydrukować wkładki do "FOUR ELEMENTS...", ponieważ stwierdzili, że nie chcą być kojarzeni z nacjonalistycznymi, prawicowymi zespołami. Nie wiem, jak na to wpadli, ale to całkowita bzdura. Właściwie, to my i Mighty Music wyjaśniliśmy to tej drukarni. Wg mnie, oni są po prostu tępymi faszystami, którzy nie chcą być kojarzeni ze Słowiańksim zespołem, wąsatymi prawicowcami z SA, którzy chcą zawładnąć narodami Słowiańskimi i całym światem, więc dlatego wpadli na ten pomysł z prawicową orientacją THALARION - mogę się tylko z tego śmiać. Generalnie, pozwólmy każdemu robić co chce, mamy własne przekonania i będziemy ich się trzymać.
Cóż, wróćmy więc do Waszego debiutu. Wiem, że były planowane jakieś koncerty poza Słowacją i Czechami. Jak to było naprawdę?
Były przygotowania do jednego koncertu, ale sprawa padła na skutek czynnika ludzkiego. Być może odbędzie się jeszcze jakaś trasa w najbliższej przyszłości. Tylko czas pokaże!
Wasz drugi krążek został wydany przez Mighty Music w 2000 roku. Na ile płyt podpisaliście kontrakt i czy jesteście jak dotąd z niego zadowoleni? cover
Podpisaliśmy papiery na 2 albumy i oba już zostały wydane. Jeśli chodzi o Mighty Music, ogólnie rzecz biorąc jesteśmy z nich bardzo zadowoleni. Odwalają dobrą robotę. Promocja i dystrybucja Mighty Music jest dla THALARION satysfakcjonująca, więc na tym punkcie nie możemy narzekać, chociaż sprawy mogłyby się mieć lepiej, oczywiście. Mighty Music jest bardzo dobrą wytwórnią średniej wielkości i jesteśmy dumni, że do niej przynależymy, biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że obecnie wolą wydawanie brutalnych death metalowych zespołów, ale wciąż nas szanują - w przeciwnym razie nie zaoferowaliby nam nowego kontraktu.
Czy "FOUR ELEMENTS MYSTERIUM" to także koncept-album? Może opowiesz o tych czterech żywiołach? A może coś innego kryje się za tym pomysłem?
Nie, "FOUR..." to nie "concept-story", ponieważ teksty zostały napisane przeze mnie i Nelę. Co się tyczy Słowian, to są tam tylko dwa teksty: "Cold Waters Of Turbulent Torrents" i "Almost Forgotten Empire". Pozostałe, to po prostu wyraz naszych wewnętrznych emocji, myśli i nastrojów dominujących w stanach samotności i smutku harmonizujących z melancholią, gdzie głównym środkiem wyrazu jest metafora. W każdym bądź razie, wszystko na świecie ma do czynienia z czterema podstawowymi żywiołami, ponieważ są one podstawowymi elementami natury, bez których świat nie mógłby istnieć. Z tego powodu nasze teksty są skupione na tej naturalnej jednostce, ponieważ naprawdę wszystko jest powiązane z naturą jak np. emocje zawarte w naszych lirykach. Ziemia, woda, wiatr i ogień... nieuchronne składniki, aby żyć na Ziemi. W naszych utworach staramy się odkryć tajemnicę tych żywiołów. Tak czy owak, te żywioły były czczone przez wszystkie narody na Ziemi już od niepamiętnych czasów. Poddawały się im, widziały w nich swych bogów, ich istotę. To ich życie rodziło kulturę, wierzenia, religie i same istnienie.
Może to zabrzmi paradoksalnie, ale pomimo faktu, że wokale Neli, klawisze a także elementy rocka progresywnego zajmują dużo miejsca na Waszej nowej płycie, to dla mnie jest ona bardziej ostra, uderzająca i złożona, być może z powodu większej ilości naturalnych przejść pomiędzy death/black i niesamowitymi/melancholijnymi partiami. Jakie jest Twoje zdanie?
Całkowicie się z Tobą zgadzam. Mnie także się wydaje, że nowy album jest ostrzejszy i bardziej naturalny w przeciwieństwie do poprzednich wydawnictw, no i nie jest tak bardzo chaotyczny, chociaż kilku ludzi postrzega to inaczej, ale to przekonanie każdego indywidualisty, które my nie możemy odrzucać. To wyszło całkowicie spontanicznie, że Nela dostała więcej miejsca niż jak to było w przypadku "TALES OF THE WOODS...", praktycznie Nela była tylko gościem na owej płycie i nie mieliśmy czasu na eksperymentowanie czy zmianę za wielu rzeczy w studio, z uwagi na zbyt mało środków finansowych. Na "FOUR..." była pełnoprawnym członkiem THALARION, więc więcej pracowała z zespołem. Ona jest bardzo sprawną osobą w tworzeniu własnych linii wokalnych, melodii, dwu-wokalnych aranżacji etc. Zawsze dawaliśmy jej taśmę z nowymi utworami bez wokali i ona tworzyła głos do muzyki w domu. Nowy CD podoba nam się bardzo, jak wszystko, co do tej pory stworzyliśmy.
Postrzegam nową płytę jako bardzo dobrą, a jakie są reakcje? Osobiście widziałem tylko jedną, autorstwa jakiegoś gościa ze Szwecji, Whodan mu było czy jakoś tak (Whodan to nie jest imię północno-niemieckie, tylko niemieckie, może saksońskie, więc lepiej by zrobił nazywając się "Odyn"), który powiedział, że gracie coś w rodzaju "emocjonalnej gównianej muzyki", prawdopodobnie dlatego, że używacie klawiszy i żeńskich wokali. Co sądzisz o jego "krytycznym" poglądzie? Powiedział też trochę innych zabawnych rzeczy o "nieutalentowanych" zespołach jak Damnable, więc... nie ma się nad czym rozwodzić.
Po pierwsze, Whodan to naprawdę starogermański pogański bóg, chociaż jego imię brzmi bardzo słowiańsko. Jak przypomniałem powyżej, każdy ma prawo do swej własnej opinii i nigdy nie zamierzałem się temu sprzeciwiać. To w ogóle mnie nie boli. Być może ten koleś czyta za dużo wywiadów Bill Zebuba ("GRIMOIRE OF EXALTED DEEDS" - przyp. Maciek)? Nieważne!
Co sądzisz o tym, że wokale Neli są prawdopodobnie najlepsze jakie słyszałem w przeciągu więcej niż roku? Może czasami brzmi trochę jak Anneke na "Mandylion", ale to nie jest żadna wada.
nela-photo
Człowieku, to dla Neli wielki komplement, że uważasz jej wokale za najlepsze w ostatnim roku. Powiem jej o tym. Na pewno będzie zadowolona. Odnośnie porównania do Anneke, jesteś tysięczną osobą, która to wskazała. Po pierwsze, jest to zadowalające, ale gdy wciąż musisz o tym czytać, można sobie pomyśleć, że nie masz żadnego własnego stylu śpiewania, co nie jest prawdą w przypadku Neli. Osobiście bardzo lubię sposób wyrazu Anneke, ale to ciągłe porównanie THALARION do The Gathering jest nużące. Nie zgadzam się z tym, ponieważ The Gathering nigdy nie używał elementów folku czy black metalowych riffów, nie mówiąc o piszczących wokalach. Nie wiem, każdy może to sam ocenić.
Kiedyś powiedziałeś, że Wasza muzyka jest, że tak powiem, nie zbyt tradycyjna, także z powodu, że niektórzy z członków grupy mają więcej jak 30 lat i wolą inne style niż metal. Myślę, że chodziło o np. jakieś progresywne zespoły rockowe, więc czy mógłbyś powiedzieć coś więcej o Waszym wieku i muzycznych preferencjach?
Tak, trafiłeś bezbłędnie. Gitarzysta Juraj ma 35 lat i jego największymi inspiracjami są z pewnością Pink Floyd, Rush, Yes, Sting, U2, generalnie kapele art rockowe. Oczywiście, słucha także metalu, ale woli scenę rockową co można usłyszeć w jego sposobie gry i solówkach. To interesujące, ponieważ jest on głównym kompozytorem black metalowych riffów w naszej muzyce. Basista Peter ma 33 lata. Zaczynał od słuchania Iron Maiden, Judas Priest, AC/DC itd. Obecni lubi słuchać Cannibal Corpse, Iniquity, Deicide etc. Komponuje wszystkie melodyjne i techniczne kawałki Thalarion. Ja mam 29 lat i chociaż wychowałem się na thrash metalu lat 80-tych, kocham atmosferyczny black metal i melodyjny death a' la Withering Surface, In Flames, Legenda, Aurora, Antichrisis i wiele innych. Przy okazji, lubię słuchać komercyjnych rzeczy typu Enigma, Era, Enya, John Doan itp. W każdym bądź razie moim albumem wszechczasów jest Overkill "Feel The Fire". Piszę wszystkie wolne i najbardziej atmosferyczne riffy. Perkusista Peter ma 28 lat i spędza wolny czas przy Van Halen, Toto, Yes czy Slayer, Sepultura etc. Nela wkrótce skończy 21, ale nie wiem czego słucha.
Graliście także na kilkunastu festiwalach. Jakie wynieśliście doświadczenia? Jakie są reakcje fanów - Wasza muzyka nie jest specjalnie tworzona z myślą o skakaniu ze sceny, chociaż... I co wolicie, granie na festiwalach na świeżym powietrzu czy w klubach?
Jesteśmy zadowoleni z sytuacji koncertowej zespołu i nie nudzimy się. Gramy jakieś koncerty lub festiwale niemal co tydzień. średnio są to 3 koncerty w miesiącu i myślę, że to jest w porządku. Za wyjątkiem Słowacji, graliśmy jak dotąd tylko w Czechach. Pamiętam, że występowaliśmy na festiwalach z Septic Flesh, Mortician, Macabre, Ancient Ceremony, Mangled, Inhume, Krabathor, Hypnos, Monolith i wieloma innymi interesującymi zespołami. Powiedziałbym, że nie trudnym jest zorganizowanie lub granie na żywo tu, w Słowacji, ale trzeba chcieć to robić. Wiele koncertów jest totalnie undergroundowych z 50-oma lub 100-ma widzami, ale w większości przypadków liczba publiczności jest w okolicach 200 osób lub więcej. Najlepsze były ostatniego lata: Nuclear Storm Fest i Brutal Assault w Czechach przed 2000 ludzi, suuuuper!!! Oba festiwale wciąż będą w naszej pamięci!
Wasze następne wydawnictwo jest zaplanowane na ten rok, jak możemy przeczytać na stronie Waszej wytwórni. Czy to prawda? I co mógłbyś powiedzieć o Waszych nowych utworach?
Ukończyliśmy cały materiał na nowy album. Nagramy go we wrześniu 2001 w Exponent Studio. Wydanie planowane jest na styczeń 2002, ponownie przez Mighty Music. Jedyne co mogę powiedzieć o nowym materiale to, że nowe kawałki są szybsze, cięższe i bardziej atmosferyczne niż przedtem. Moje wokale ponownie będą dominować, a głos Neli wypełni tajemniczą atmosferę albumu.
Czy przez te wszystkie lata spotkałeś się z negatywnymi stronami grania metalu? I powiedz co lubisz lub, z drugiej strony, czego nie lubisz na obecnej scenie.
Chciałbym zmienić podejście wśród słowackich zespołów i przystopować jowialność. Chciałbym wprowadzić więcej tolerancji i przyjaźni pomiędzy zespołami.
Tak, to jest to. Proszę, zakończ ten wywiad. Dzięki za czas, który spędziłeś nad tymi pytaniami. Życzę Wam wszystkiego najlepszego.
Cóż, dotarliśmy do końca. Ogromne dzięki Ci, Martin, za ten wywiad. Mam nadzieję, że będziesz żył długo w undergroundzie. Dla wszystkich miłośników muzyki atmosferycznej nadszedł czas smutku. Całe prawdziwe życie zaczyna się tam, gdzie są metaforyczne i dokładne zmysły. Podtrzymujcie pogańsko-słowiański ogień! Niech wnuki wietrznego boga Striboga prowadza Was przez mało znane wzgórza Karpat. Jeśli jesteście zainteresowani czymś związanym z THALARION, nie wahajcie się pisać na thalarion@ba.telecom.sk lub info@mightymusic.dk. Możecie także odwiedzić http://thalarion.cjb.net (tylko dla Hiszpanii i Ameryki środkowej) lub www.mightymusic.dk. Pozostańcie mroczni i metalowi na zawsze!!!!!

DYSKOGRAFIA:
"Towards The Obscure Slumberland" CASS. LP 1996 (Hallelujah)
"Tales Of The Woods..." CD 1998 (Mighty Music)
"Four Elements Mysterium" CD 2000 (Mighty Music)
"Tunes Of Despondency" CD 2002 (Mighty Music)

SKŁAD:
Nela Horvathova - vocals
Juraj Grezdo - vocals/keyboards
Juraj Schlosser - guitars
Peter Bartakovic - bass
Peter Schlosser - drums

line-up
Część MP3 THALARION znajdziecie pod: www.mightymusic.dk/audio.html

c/o Juraj Grezdo, Stredanska 1530/6, 95501 Topolcany, Slovakia



Page layout by Moonstorm Design