Wywiad przeprowadzony przez Hydranta i Maćka (zima 2006/2007)
Zdjęcia: Gelonick (gelon.opoczno.net)
(wielkie dzięki!) i zespół

PROFESJONALNI PIJACY

AFGRUND rozjebał mnie doszczętnie podczas koncertu, jaki grali w moim mieście podczas trasy po Polsce! Młoda stażem kapela, zupełnie nieznana, a dopierdolili jak starzy wyjadacze! Tak że trzeba było z nimi przeprowadzić rozmowę. O pizzy w Oświęcimiu, świętach w Szwecji i innych metalowych rzeczach dowiecie się z wywiadu, do którego zapraszam nie tylko fanów grind.


H: Jak tam wrażenia po trasie w Polsce?
Szaleństwo! Byliśmy pijani przez 10 dni z rzędu, ale to co pamiętamy, to świetna zabawa! Nasze odczucia są mieszane, niektóre koncerty były bardzo małe, w miejscach, o których nigdy wcześniej nie słyszeliśmy. Czasami żarcie było dosyć dziwne, ale w sumie świetnie się bawiliśmy, spotkaliśmy mnóstwo miłych ludzi, no i zagraliśmy z paroma cholernie dobrymi, polskimi kapelami!.

H: Jakie miejsca i miasta polskie zrobiły na Was wrażenie? Czy mieliście czas na zwiedzanie naszego kraju?
Cóż, właściwie udało nam się zobaczyć kawałek Polski. Zaczęliśmy od Warszawy i poszliśmy na starówkę, było tam naprawdę ładnie. Ale byliśmy mocno skacowani, więc spędziliśmy tam może tylko godzinę. Poza tym, rzadko mieliśmy czas, aby poznać miasta dokładnie, ale widzieliśmy i poznaliśmy parę z nich po drodze na kolejne koncerty. W Częstochowie poszliśmy np. zobaczyć Jasną Górę, która była dla nas interesująca, jako że jest to miejsce mające historyczne związki z szwedzkim królem. Mimo że nie lubię Chrześcijaństwa, to miejsce warte było zwiedzenia. Przelotnie widzieliśmy część centrum Krakowa, kiedy po koncercie wyszliśmy na miasto i imprezowaliśmy. Tam też właściwie było fajnie. W końcu, ale zdecydowanie nie przynajmniej, pojechaliśmy do Oświęcimia, co nie było planowane, ale ja i Andreas (nasz gitarzysta i wokalista) naprawdę chcieliśmy tam pojechać, zobaczyć to miejsce i go doświadczyć. Było dla nas ważne, że zobaczyliśmy je na własne oczy i mieć wrażenie okropnej rzeczywistości obozu koncentracyjnego i tego, co się tam naprawdę wydarzyło. To było całkiem okropne miejsce, ale obaj byliśmy zadowoleni, że je zobaczyliśmy. W żartach jednak mogę przynajmniej opowiedzieć swoim przyjaciołom, że jadłem w Auschwitz pizzę!

H: Wasz kontakt z krajem nad Wisłą, to także Lifestage Productions! Jak trafiliście do tej polskiej, młodej wytwórni? No i czy znacie jakieś polskie bandy?
Cóż, jestem organizatorem Uppsala Blodbad - grindcore/death metalowego festiwalu w Uppsala, Szwecja (www.uppsalablodbad.se) i kiedyś zaprosiłem Squash Bowels. No i podczas pogawędki z Arturem z SB/Life Stage Productions dowiedział się o moim zespole, a później chciał nam wydać album.
Dobre, polskie zespoły? Tak, mnóstwo! Jeden z moich osobistych faworytów nie jest nawet grindcore'owy, chodzi o Decapitated, inne kapele to: oczywiście SB i pozostałe, z którymi graliśmy, np. Parricide, S.A.T.A.N. (kurewsko dobry zespół!!!), H.407, Exit Wounds etc. Jest tego bardzo dużo! Tak szczerze, to przed trasą nie wiedziałem, że macie w Polsce tak wiele kapel, tak więc dowiedzieć się o nich wszystkich podczas tego tour było super jak nie wiem!

M: Co sądzisz o płycie "LOVE SONGS" waszych kolegów z wytwórni - SQUASH BOWELS?
Jest spoko! Ma naprawdę dobre, grindowe i chrzęszczące brzmienie gitary, które sprawia, że płyta się trochę wyróżnia! Stary, dobry grindcore, taki jak powinien być!

M: A tak z ciekawości, są jakieś popowe piosenki miłosne, które szczególnie lubisz albo darzysz sentymentem?
Hmm... otóż, kiedy narąbaliśmy się w Warszawie na afterparty (po Napalm Over Warsaw Fest), chłopaki z Ingrowing zaczęli śpiewać całkiem pijacką wersję "You're Beautiful" Jamesa Blunta, co było fajne! Tak więc sądzę, że to jest mój faworyt w tym momencie!

H: Jakie są wasze inspiracje muzyczne?
Och, to trudne pytanie! Często je nam zadają, ale my wszyscy mamy bardzo rozległe gusta muzyczne i podstawy. Prawdopodobnie obaj z Andreasem (gitara/wokale) jesteśmy zainspirowani (jeśli chodzi o grind, oczywiście) takimi zespołami jak Nasum, Napalm Death czy Pig Destroyer, ale także crust punkiem w stylu Skitsystem, ja poza tym słucham Tragedy. Ale ogólnie wydaje mi się, że mam bardziej metalowe podstawy, podczas gdy Andreas pochodzi z bardziej hardcore/punkowego środowiska. Wracając do początków Afgrund, nasz materiał jest głownie inspirowany gównem, które przytrafia się w życiu. To jest mniej więcej powód, dla którego założyliśmy ten band.

H: Czyli słuchaliście i nadal słuchacie punka... W Polsce znane jest dużo szwedzkich kapel wywodzących się z punkowej sceny! Moi faworyci z lat 80-tych to Strebers, a z bardziej współczesnych to np. Intensity. A Wasi?
Osobiście, wolę takie zespoły jak Skitsystem czy Wolfbrigade. Nie jestem dokładnie pewien, jak jest z pozostałymi członkami zespołu, ale wiem, że też lubią ten styl. W tej chwili słucham zespołu o nazwie Ambulance, dobry, melodyjny crust-punk z północy Szwecji!

H: A jakie macie inspiracje literackie? Co panowie z Afgrund, poza zapewne prasą muzyczną, czytują?
Osobiście, bardzo rzadko czytam książki, bo po prostu nie mam cierpliwości. Nie wiem jak jest z Andreasem. Aktualnie prawie skończyłem czytać "Lords of Chaos", która jest o black metalowej scenie i tych wszystkich morderstwach. Bardzo interesująca lektura.

H: Nadal zamierzacie nagrywać album w Hertz Studio? Skąd taki pomysł? Przecież w Szwecji macie wiele dobrych studio nagrań...
Nie, nie zamierzamy, sprawy się opóźniły, no a studio nigdy nie zostało zaklepane z jakiegoś tam powodu, Artur powinien wiedzieć jakiego, my nie wiemy. Tak że teraz plan jest taki, żeby nagrywać w studio naszego nowego perkusisty w Helsinkach, w Finlandii. Koleś ma na imię Panu i jest znany z fińskiego zespołu Büfo. Świetny bębniarz! Pierwszym powodem, dla którego zgodziliśmy się nagrywać w Hertz Studio był fakt, że zostaliśmy tam zaproszeni przez Artura z Lifestage Productions. Pomyśleliśmy sobie, że to super pomysł, jako że wciąż nagrywa tam parę dobrych kapel takich jak np. Vader czy Decapitated. Ale nie ma sprawy, sami nagramy ten materiał i też będzie dobry!

M: Czy zamierzacie ponownie nagrywać utwory z demo?
Tak, niektóre kawałki z demo-CD znajdą się na albumie, a niektóre pojawią się na naszym nadchodzącym splicie z Relevant Few (świetny grindowy zespół), także ze Szwecji.

H: Jesteście młodym zespołem, zarówno stażem jak i wiekiem, a Wasz bębniarz to chyba jeszcze nastolatek? Skąd go wytrzasnęliście?! Czy macie jakieś doświadczenia muzyczne sprzed Afgrund?
Młodzi? No cóż, wkrótce skończę 26 lat, a Andreas ma 25, więc wydaje mi się, że nie jesteśmy TACY młodzi, ale tak, nasz nowy bębniarz ma tylko 17 lat. Usłyszałem jego zespół Büfo dzięki kolegom z kapeli Splitter i spodobał mi się. Po tym zdecydowałem, że ściągnę ich na Uppsala Blodbad IV Festival. Parę miesięcy po tym festiwalu nasz pałker, Olle (który grał na demo-CD), zdecydował, że opuszcza zespół. Jako że właśnie potwierdziliśmy swój udział ma "Grind Tour de Pologne VI", musieliśmy znaleźć bębniarza. Tak więc spytałem Panu, trochę żartobliwie, czy nie dołączyłby do nas (nie sądziłem, że chciałby czy w ogóle mógł to zrobić!), a on powiedział "tak" i pojechał z nami. Podczas trasy zdecydowaliśmy się go zatrzymać jako stałego perkusistę.
Nasze doświadczenia sprzed Afgrund? Cóż, grałem w zespole, który nazywał się Penile Suffocation, a Andreas ma/miał wiele zespołów jak np. Mareridden czy Vi.

H: Czym zajmujecie się na co dzień?
Ja zajmuję się zamówieniami i wysyłką w firmie, która handluje środkami do pielęgnacji skóry (taa, wiem, że to mało grindcore'owe he,he), zaś Andreas studiuje media, mnóstwo materiałów video itd. Panu chodzi do szkoły, nie jestem dokładnie pewien czego się uczy, prawdopodobnie muzyki czy coś w tym, stylu. On jest naprawdę muzycznym kujonem!

M: Co oznacza nazwa Afgrund? I dlaczego Wasze utwory także mają teksty w języku szwedzkim?
Oznacza ona "otchłań", czarną dziurę życia, kurwa (ha,ha). Piszemy w języku ojczystym, ponieważ to było dla nas naturalne gdy zaczynaliśmy z zespołem. Obaj z Andreasem przeszliśmy przez wiele gówna w życiu, więc było nam łatwiej wyrazić emocje i myśli po szwedzku. Tak więc nasze teksty są całkiem mroczne, depresyjne, gniewne, o frustracji itp., bardzo osobiste.

M: Określacie swoją muzykę mianem grind/crust. Jak wytłumaczylibyście młodym adeptom metalu różnice pomiędzy grind/crust, a grind/core czy death/grind?
Hmm, wydaje mi się, że najłatwiej powiedzieć, że wykonujemy miks grindcore'a i crustpunku, a potem, po prostu, objaśnić te dwa różne style. Wydaje mi się, że deathgrind jest generalnie bliższy death metalowi, tyle że są tam bardziej growlujące wokale i punkowe riffy gitar. Rozmowa o gatunkach muzycznych może się tak naprawdę toczyć w nieskończoność, a i tak każdy będzie miał własne opinie na ten temat, więc ta dyskusja do niczego nas nie doprowadzi. To są, po prostu, nazwy dla ludzi i wytwórni płytowych, które określają zespoły i ich styl.

M: Jak tam po Sylwestrze? Gdzie się bawiłeś? Zarzygałeś wszystkie ściany? he,he
Zacząłem z przyjaciółmi u mnie w mieszkaniu, a później, przed 12-tą, poszliśmy na imprezę moich znajomych 1 km ode mnie. Tak, zdrowo popiliśmy, ponieważ mój przyjaciel z Finlandii odwiedził mnie i przywiózł ze sobą dwie skrzynki piwa o mocy 7,5% i jedną butelkę wódki 60%! Ale nie było rzygania po ścianach, jesteśmy profesjonalnymi pijakami! he,he

M: A co możesz powiedzieć o świętach bożego narodzenia i wigilii w Szwecji? Jak ona wygląda? Wiesz, w Polsce ludzie siadają do stołu, żrą i piją, że aż im niedobrze, jakby w życiu żarcia nie widzieli! Naprawdę głupota...
No cóż, moja rodzina tak naprawdę nie jest szwedzka, moja matka jest w połowie Czeszką, w połowie Słowaczką, a mój ojciec to Anglik, więc mieliśmy bardziej słowiański świąteczny obiad z kaczką, knedlikami i zeli (potrawa z kapusty). Inaczej jest ze Szwedami, którzy mają stół pełen różnych mięs, np. kiełbaski, szynka, klopsiki, do tego ziemniaki etc. Jest wiele różnych potraw, ale nie jestem pewien jakich. Poza tym, Szwedzi, oprócz jedzenia, kochają szumne święta, planują je bardzo długo naprzód i wydają mnóstwo kasy na zakupy i prezenty. Osobiście, myślę, że to śmieszne. Część imprezowa jest tu też całkiem popularna, bo Szwedzi lubią swój alkohol!

H: Kiedy następny raz w Polsce? Jakie macie plany koncertowe na 2007 rok? Dzięki za wywiad.
Nie jestem do końca pewien, osobiście myślałem o wybraniu się na "Napalm over Warsaw Fest" z chłopakami z Regurgitate, ale jeszcze nie jestem pewien. Myślę, że to będzie kwestią pieniędzy. Nie jestem też pewien, kiedy Afgrund znów u Was zagra. Wszystko wskazuje na to, że pojedziemy na europejską trasę w październiku, więc być może zgramy jakąś sztukę w Polsce. Jedyny koncert zaklepany na tę chwilę, to Obscene Extreme Fest w lipcu! Ale mamy nadzieję, że wkrótce zabukowanych zostanie więcej występów. Chcemy grać tak dużo, jak to tylko możliwe!
I nie zapomnijcie o naszym nadchodzącym splicie z Relevant Few!

DYSKOGRAFIA:
"Hjärtslag och Djupa Andetag" ("Heartbeats and Deep Breaths")" - DEMO 2006
Split w/ RELEVANT FEW - split CD 2007

AKTUALNY SKŁAD:
ANDREAS BAIER - gitara i wysokie wokale
PATRIK HOWE - bas i niskie wokale
PANU POSTI - bębny

NIKLAS HOLM - gitara na kocertach

KONTAKT:
contact@afgrund.com

STRONA OFICJALNA
www.afgrund.com



Page layout by Moonstorm Design