Poniższe recenzje nie były publikowane w żadnym papierowym numerze "BURNING ABYSS 'zine"! Autorem ich jest Maciej Kaczorowski, "Lucid", Paweł ("PP") i Tomasz Hanuszkiewicz ("TH"). Niektóre napisane przez TH możecie znaleźć w jego newsletterze "EXTREME DENSE ART".

abhorrence-cover ABHORRENCE "EVOKING THE ABOMINATION" (CD '01/LISTENABLE REC.)

"Nowe, totalne, death metalowe tornado!" - to są słowa wytwórni. I jest to jeden z nielicznych przypadków, kiedy wytwórnia jest obiektywna i ma rację. Brazylijczycy miażdżą przez całe 29 minut, nie ma chwili oddechu, tylko ciągła szybkość (bardzo szybki perkusista!) i brutalność, tak charakterystyczne dla death metalu z Ameryki Południowej. Maniacy KRISIUN już to mają, a pozostali... to lalusie. Musisz to mieć w swojej "brazylijskiej kolekcji" razem z NEPHASTH, REBAELLIUN czy MENTAL HORROR!

www. listenable.net

ABUSED MAJESTY "GODS ARE WITH US" (MC '01)

Materiał ten składa się z sześciu utworów i przy pierwszym zetknięcie z muzyką zawartą na "GODS ARE WITH US" skojarzenia moje uderzyły wprost do Lux Occulta (mowa o "Dionizos" i "My Guardian Anger"); bardziej z powodu wokalu, bo to, że ABUSED MAJESTY również używa klawiszy o niczym nie świadczy i nie koniecznie muszą one być identyczne z grą Urka, choć przyznam, że aranżacja utworów i pewien sposób interpretacji instrumentów jest zbliżony. Muzyka ABUSED MAJESTY nie jest jednowymiarowa, a klimatycznie zahacza o barokowo-średniowieczne patenty i wyraża pewnego rodzaju smutek i patos, absolutnie nie obce im są także agresywne, black/death metalowe, bezpośrednie dźwięki. Dobra, czytelna produkcja i widoczny progres muzyki od czasów demo "THEE I WORSHIP" (dobrym posunięciem była zmiana wokalisty). Zespołowi nie można wiele zarzucić, jest konsekwentny i uparcie rozwija swoje muzyczne gusta.
Lucid
abusedmajesty.rockmetal.art.pl

AEON "DARK ORDER" (DEMO '01/DEATHVOMIT REC./NECROPOLIS REC.)

Nigdy nie powiedzielibyście, że ten zespół pochodzi ze Szwecji, ponieważ jest amerykański do szpiku kości. Perfekcyjne wykonanie, brutalność, dynamika - prosto niczym z Florydy. W dobie rozczarowań DEICIDE, ta grupa jest wspaniałą alternatywą. Ci młodzi (no, nie do końca, bo nabywali doświadczenia jako DEFACED CREATION) błyskawicznie dołączyli do czołówki, bo zagrali wyśmienity brutal death metal, cholernie intensywny, szybki i zarazem ciężko brzmiący. Do tego okraszony krótkimi, świdrującymi solówkami zainspirowanymi Wielkim Treyem, choć to psychodeliczne solo w utworze 6. jest jedyne! AAARRRGGGHHH! Czuję w powietrzu satanistyczną ucztę! Przyłączacie się? Tylko 20 minut, ale to wystarczająco dużo, by Was zabić...

www.necropolisrec.com

AFTERLIFE "WEAKNESS AND WICKEDNESS" (DEMO '02)

Płytka zawiera 11 utworów w stylu hm... Gothick/rock, ale to oczywiście uproszczenie tego, co w swoim repertuarze ma AFTERLIFE i co w nim prezentuje. Muzyka oscyluje wokół mrocznych klimatów o dość dynamicznych tempach, czasem nawet zbliżonych do punk rocka, ale to bardziej za sprawą prostych i łatwych struktur utworów, choć nie zawsze muzyka podąża tym wyznacznikiem, ponieważ np. druga połowa płyty to raczej ta ciężka mieszanka gothick/rocka, doom metalu i tego wszystkiego, co charakteryzuje współczesny heavy metal. Ogólnie, muzyka ta nie grzeszy oryginalnością ale ma w sobie to coś, co powoduje, że słucha jej się z "lekkim sumieniem" i daje ten tzw. relaks, który pulsuje z głośników w trakcie melodyjnych refrenów i, nie oszukujmy się, prostych aranżacji utworów. Czy to źle? Jak na mój gust nie, muzyka na "WEAKNESS AND WICKEDNESS" ma ten swoisty klimat i jak wspomniałem nie pozbawiony trzonu interpretacji muzyki. Dodam, że nagranie jest dobre, czytelne, a to duży plus w dzisiejszej dobie komputerowych :( nagrań.
Lucid
www.afterlife.prv.pl

AGATHOCLES "MINCE CORE HISTORY 1989-1993" (CD '01/SELFMADEGOD REC./MCN REC.)

Zagorzałym fanem AGATHOCLES nigdy nie byłem, nigdy ich muzyka nie wywarła na mnie piorunującego wrażenia, ale szanuje ich za to, że wywarli tak wielki wpływ na scenę grind/core. Album, który otrzymałem od Karola z SMG REC., to nic innego jak zbiór wszystkich wydawnictw Belgów z okresu 1989-1993. Doskonała gratka dla ich fanów, bo mnie to nie rusza. Jako że jest tu 41 utworów (!) wziętych z 12 wydawnictw (!), więc nie sposób tego jakoś sensownie opisać, nie ma co rozbierać płytę na czynniki pierwsze i opisywać każdą EP-kę czy split z osobna. Płyta, dzięki swej specyficznej konstrukcji, jest bardzo różnorodna, bo mamy tu przeróżne brudne brzmienia, wokale (ryki, krzyki) i tempa... z przeróżnych okresów twórczości. Jest tu parę fajnych kawałków, przyznaję, ale najbardziej spodobał mi się stuff z 7"EP "DISTRUST AND ABUSE"! Generalnie, doskonały krążek dla maniaków AGATHOCLES (którzy już go pewnie mają) albo dla ludzi, którzy chcą się dopiero zapoznać z ich twórczością (nota bene, w bogatej wkładce jest wypisana cała, niezwykle imponująca dyskografia grupy).

www.selfmadegod.com

Agmen-cover AGMEN "DAMNATION" (DEMO '99/RADIATION NOISE PROD.)
Absolutnie nie zachwyca mnie ten materiał. Nawet nie wiem, o co muzykom chodziło. Wydaje mi się, że Czesi próbują podążać za nową falą black metalu - z jednej strony słychać inspiracje KEEP OF KALESSIN i SATYRICON, ale z drugiej strony całość wychodzi strasznie topornie i "szorstko". Na pewno nie jest to gniot, jest tu kilka fajnych motywów, ale jakoś nie rzuca mnie to na kolana. Może pomysły niezbyt oryginalne (za bardzo zrzynają), może brzmienie nie takie jakie powinno być przy tego typu muzyce?... sam nie wiem. Olewając ten materiał z góry za wiele nie powinno się stracić.
TH
strnyj@seznam.cz

AHRET DEV "HELLISH" (CD '02/DYWIZJA KOT)
Ahret Dev

Zawsze marzyłem o tym, aby "dorwać" ten materiał na kompakcie! No i dzięki DYWIZJI KOT marzenie to się w końcu spełniło. Żeby jeszcze ta firma wydała dyskografię VIOLENT DIRGE (!) i... mogę spokojnie umierać he,he. AHRET DEV to, jakby ktoś nie wiedział, było swego czasu poważne zagrożenie dla VADER. Bowiem wg wielu ludzi materiał na "HELLISH" zdeklasował wszystko, co nagrali olsztynianie. AHRET DEV nie ustępował wielu znanym firmom pod żadnym względem, czy to techniki, pomysłów, brutalności, czy też żywiołowości na scenie. Może tylko brzmienie "HELLISH" zostawia trochę do życzenia (jak zresztą większość produkcji SELANI Studio!). O ile początki AHRET DEV to wyraźna inspiracja DEICIDE (na żywo tak wykonywali "Once Upon The Cross", że nie odróżnilibyście ich wersji od oryginalnej!), tak "HELLISH" to już trochę inne granie - bardziej intensywne, świeże, mocno zaawansowane technicznie. O takim poziomie na przykład HATE mógł wtedy tylko pomarzyć. Szkoda, że zespół się rozpadł - w dniu dzisiejszym byliby na ustach wszystkich tak często jak VADER i BEHEMOTH!... R.I.P.!

dywizjakot.prm.pl

AISLING "AISLING" (CD '02)

Zastanawiający jest czasem ten pociąg do północnych, mroźnych klimatów, które zespoły chcą za wszelką cenę przekazać w swojej muzyce. Nie odstępuje i w tym wypadku do takiego założenia włoski AISLING. Zespół składa się z sześciu osób (plus trzech gości) i właściwie bez większych wyrzutów sumienia wrzuciłbym ich do szufladki z napisem "symphonic black metal", oczywiście, ten rodem ze Skandynawii. Niczym szczególnym nie zauroczyła mnie ta płytka składająca się z siedmiu utworów (czas trwania ok. 45 minut), choć nie brakuje w niej różnego rodzaju instrumentów takich jak np. wiolonczela czy flet, zróżnicowania wokalu (ten blackowy daje wiele do życzenia), zmian tempa, klasycznych wstawek, czarujących pasaży, monumentalnej szybkości (choć prostoty riffów gitary nie zawsze można ubarwić klawiszami) i zwolnień, które mają za zadanie wprowadzić w nastrój starożytnej świetności przodków... Według mnie tego rodzaju muzyka umiera śmiercią naturalną, tak jak to było w przypadku death metalu lat dziewięćdziesiątych i black metalu końca wieku, wraz z tymi zespołami "symphonic". Ale poczekamy i zobaczymy, czy i w tym wypadku przetrwają najlepsi i najwytrwalsi...
Lucid
www.aislingweb.it

ALGOL "GORGONUS AURA" (CD '00/THE THELFTH PLANET REC.)

Widzę, że TWELFTH PLANET lubuje się w wydawaniu delikatnego black metalu. Mimo wszystko, muszę powiedzieć, że mają naprawdę dobry gust. Może symfoniczny i progresywny black metal to nie jest mój ulubiony styl, ale potrafię odróżnić gówno od dobrego materiału. Cóż, ALGOL obok niemieckiego LUNAR AURORA i fińskiego FLAUROS to następny, doskonały zespół w tym rejonie. Tak, muzyka ALGOL jest melodyjna, ale nie infantylna, jest tu dużo klawiszy, ale są bardzo dobrze zaaranżowane. Ta muza jest pełna niespodzianek i ciekawych pomysłów. Naprawdę, "GORGONUS AURA" bardzo mi się podoba. Sprawdźcie ten materiał.
TH
The Twelfth Planet, P.O. Box 22, 65012 Cepagatti (PE), Italy, www.twepla.com

AMON "AMON" (DEMO '00)

Ale się zdziwiłem na wiadomość, że w Końskich, położonych tylko 30 km od Opoczna, pogrywa sobie death metalowa grupa. I, o dziwo, nieźle im to wychodzi. Na debiutanckim demo AMON mamy do czynienia z prostym death metalem utrzymanym w średnich i szybszych tempach, do tego dochodzi brutalny growl. Co ciekawe, demo to nagrano w Domu Kultury (co jest już dużą rzadkością na rynku) i w dodatku na "setkę", a brzmi bardzo poprawnie - kolejny dowód na to, że jak się zna na swojej robocie, to można małym nakładem środków przyzwoicie nagrać muzykę metalową. Chłopaki za grosz nie grzeszą oryginalnością, to fakt, ale dość dobrze orientują się, jak powinno się grać amerykański death metal. Na pewno potrzeba im jeszcze sporo szlifów i czasu spędzonego na próbach oraz porządnych pomysłów, ale pierwsze kroki poczynione. Trzymam kciuki.

Łukasz Dziubiński, Armii Krajowej 12/49, 26-200 Końskie

AMORBITAL "INVIDIA" (CD '98/SHOCK WAVE REC.)

Stosunkowo krótkie, akustyczne intro i półgodzinna jazda. Niestety, nic więcej ponad przeciętny poziom europejski. U nas takich zespołów jest od groma i może nigdy ni doczekają się kasety, a co dopiero płyty. Ale tak to jest w tym zasranym życiu - jedni mają fart, inni nie. Dźwięki AMORBITAL to nie są nachalnie ściągnięte riffy czołowych, death metalowych kapel, ale gdzieś tam doszukałem się echa starego MORGOTH bądź odrobiny VADER'a. Jak na brutalna death metalową kapelę jest tu dużo melodyjnych partii gitar, dlatego ten materiał będzie bardziej przystępny dla ludzi o wrażliwszych małżowinach usznych. Ciężko coś o tym więcej napisać, skoro jest to takie nijakie...

vladimir.stanko@at.siemens.sk

ANASARCA "MORIBUND" (CD '01/MIGHTY MUSIC)

"MORBUND" to album bardziej dojrzały od "GODMACHINE", szybszy, troszkę lepiej wyprodukowany. Ale poza tym zespół nie poczynił postępów. Nadal tak samo wymiata swój bezkompromisowy death metal i słychać, że czuje się z tym dobrze. Muzyka ANASARCA o dziwo nie śmierdzi tak bardzo amerykańską szkołą brutal death metal, ich kompozycje są bardziej melodyjne i prostsze, na pewno bliżej im do twórczości VADER niż DYING FETUS... Jest to mocny, bardzo rzetelny album, ale nie ma takiej siły przebicia jak dokonania NILE, REBAELLIUN czy DECAPITATED...

www.mightymusic.dk

ANGEL HAMMER "TRICKS" (DEMO-CD '02/HIT YOUR HEAD MUSIC)

Jeśli ktoś z Was lubi muzykę metalową z lat 80-tych i 90-tych, to na pewno nie będzie zawiedziony. Tym bardziej, że ta muzyka nie oscyluje w brutalnych czy mrocznych klimatach. Jest to raczej dziwne połączenie thrash z rockiem i heavy metalem. Utwory nie koniecznie są do siebie zbliżone aranżacyjnie, czasem słychać Anthrax spleciony ze Slayer, a niekiedy nowatorsko, powiedziałbym, prostota riffów zakrawa na zdziwienie i brak jakichkolwiek porównań. To pojawiają się "dziwaczne", zachrypłe chóry wokalne na przemian z "czystymi" (nie mylcie z monumentalnymi, takie bardziej rodem z Running Wild), a czasem muzyka idzie na przód i aranż utworu niczym nie dziwi. Muzyka wydaje się jakaś znana, riffy za każdym razem przypominają jakąś znaną kapelę, ale generalnie do końca nie wiadomo o co chodzi, gdzie i skąd płyną te chorobliwe dźwięki i o co właściwie chodzi w przekazie tej muzyki. Mówiąc szczerze, nie mam jednoznacznego zdania, ale proponuję przekonać się o tym osobiście. Dodam, że brzmienie mogłoby być trochę lepsze.
Lucid
hityourheadmusic@clear.net.nz

ANIMA DAMNATA "SUICIDAL ALLEGIANCE UPON THE SACRIFICIAL ALTAR OF SUBLIME EVIL AND ETERNAL SIN" (split CD w/ THRONEUM '01/PAGAN)

Ten materiał ma być wydany przez PAGAN REC. w formie splitu z bytomskim THRONEUM, ale póki co jest to "adv. CD-R" i w takiej formie dotarł do "redakcji". Muzyka zawarta na tym krążku, to diabelski, bluźnierczy, brutalny, szybki death metal, do tego oprawiony w bardzo brudne, podziemne brzmienie. Ja widziałbym tu bardziej dynamiczną produkcję, ale zespołowi pasuje taki efekt końcowy, więc niech im będzie. Myślę, że grupa zaszła tu dalej ze swą brutalnością niż bliski im DEICIDE, trochę więcej tu też death metalu z Nowego Yorku. Na pewno trzeba się bardzo lubować w szalonych tempach i chaotycznych riffach, by polubić tę "potępioną duszę". A jak ktoś lubi BEHERIT, to otrzyma tu prezent w postaci "The Gate of Nanna". Jednym słowem, zajebisty materiał - chylę czoła! Kolejny zespół, którego Polska nie musi się wstydzić!

www.animadamnata.com

ANTAEUS "CUT YOUR FLESH AND WORSHIP SATAN" (CD '00/BAPHOMET REC./NECROPOLIS REC.)
antaeus-photo

Bez wątpienia ANTAEUS jest jednym z najlepszych black metalowych zespołów. Ciekaw jestem, co myślą o nich inne francuskie "prawdziwie złe" black metalowe kapele? Może nienawidzą ANTAEUS, ponieważ "CUT YOUR..." jest profesjonalnie nagrane? - ale to wciąż pieprzony black metal, profesjonalnie wydany na CD przez profesjonalną wytwórnię i brzmi to mroczniej, bardziej nienawistnie i mizantropijnie niż wszystkie gówniane materiały nagrywane w garażu. Taka sama sytuacja jest w Polsce - wszyscy NS gówniarze chcą dokopać Nergalowi (BEHEMOTH) z tego samego powodu. Nieważne, "CUT YOUR..." zasuwa jak pędząca machina wojenna z najgłębszego Piekła. Chłodny, agresywny, najbardziej agresywny jaki kiedykolwiek słyszałem i morderczy - taki jest francuski atak. Tutaj macie bezkompromisowe, czysto black metalowe kawałki powiązane krótkimi, złymi industrialno/ambientowymi przerywnikami. To tylko jeszcze bardziej potęguje piekielny i niesamowity klimat. Nie ma, kurwa, litości! ANTAEUS mógłby być synonimem nienawiści, śmierci i masakry. Najlepsze black metalowe wydawnictwo w 2000 roku!!!
TH
ANTAEUS: spikekult@aol.com, www.necropolisrec.com

ANTARES "WHIP OF LIFE" (CD-DEMO '00)

Nic, tylko bierzcie przykład z ANTARES. Przesyłeczka, a w niej schludne bio bez owijania w bawełnę i tłoczony CD (a nie badziewie CD-R, jakie sprzedaje np. "profesjonalny" właściciel DEMONIC REC.!) - to lubię. Doceniam trud i koszta jakie zespół musiał ponieść, by promować się w takiej formie. Pierwsze takty i od razu rzuca się w uszy przestrzenne, przejrzyste brzmienie (z zapomnianego trochę TUBA Studio) oraz... kiepski wokalista. No, niestety, takie są realia w Polsce, że ładnie śpiewających muzyków mamy jak na lekarstwo. Powszechnie jednak wiadomo, że nie ma u nas takich warunków, jakie panują np. w Szwecji, gdzie każdy dzieciak ma dobre wykształcenie muzyczne, na dobry sprzęt daje mu z emerytury babcia, a do tego zna "perfect" język angielski... Muzycznie ANTARES to przyjemny metal - melodyjny, "light'owy" heavy metal + hard rock (wg zespołu "udziwniony" - niech im będzie...). Dobrze mi się tego słuchało. Gdyby jednak był inny wokal oraz więcej czadu i finezji, akcje zespołu stałyby wyżej. Na pewno nie jest źle, ale wierzę, że będzie jeszcze lepiej. (cena za tę płytkę: tylko 10 zł)
antares_metal@o2.pl

ANTARES "RUN AWAY" (DEMO '01)

Ciekawy, nie pozbawiony własnej "weny" heavy metalu zespół z Wrocławia prezentuje się dość dobrze na tle tej muzyki, której w naszym kraju niewiele się ukazuje. Dobry wokal, choć czuć tu Dickinsona, ale to raczej wpływ niż kopia. Nie nużące aranżacje utworów, dobre sola, perkusja jednostajna, zbyt przewidywalna. Gitary typowe dla gatunku, niezły bas. Ogólnie, muzykę ANTARES nie nazwałbym odkrywczą w tym rodzaju muzyki, ale warto się z nią zapoznać, choćby za względu na to, że jest to jeden z niewielu polskich zespołów, który potrafi grać heavy metal.
Lucid
antares_metal@o2.pl

ANTISILENCE "SUFFER HITS" (CD '00/HAMMER MUZIK)

Bardzo ciekawy zespół! Podobnie jak ziomków z RADICAL NOISE, można ich zaszufladkować jako grupę H/C, choć ANTISILENCE gra zdecydowanie bardziej urozmaiconą odmianę tego gatunku. Każdy utwór jest inny, dojrzały, spontaniczny. ANTISILENCE wniósł niesamowitą świeżość do hard core'a, pokazał, że młodzi też dobrze potrafią opanować grę na instrumentach i wyznaczać nowe kierunki rozwoju gatunku. Szkoda tylko, że tak niewielu z Was ma dostęp do ich nagrań. Szukajcie więc tej kapitalnie wydanej płyty pod poniższym adresem:

www.hammermuzik.com

ANUBIS "GOD INTRAVENOUS" (DEMO '00)

"GOD INTRAVENOUS" ma kilka przywar, ale najbardziej nie podoba mi się fakt, że zespół, zamiast łoić tak jak przez pierwszą minutę albo pod koniec "Livid Past", częściej bawi się w jakieś melodyjne riffy i zagrywki, rezultatem czego nie jest potężny, symfoniczny black metal, tylko coś na kształt black/doom metalu. Słowo symfoniczny zdaje się być tu trochę przesadzonym, ale fakt faktem - klawiszowiec ma zapędy do tworzenia pompatycznych, choć dość oszczędnych dźwięków. Drugi minus to zbyt mało partii wokalnych, tym bardziej, że Marcin dysponuje bardzo fajnym wokalem - typowo black metalowym, trochę zachrypniętym, lecz pełnym jadu! W połączeniu z dynamicznym, agresywnym black metalem i wspomnianymi już klawiszami jest to kawał dobrej muzyki (mimo zastosowania automatu perkusyjnego, który akurat w tej muzyce się sprawdził i o dziwo wcale nie razi!). Niestety, ANUBIS od początku drugiej połowy materiału oszczędzał wokalistę, każąc mu się bardziej skupić na innym instrumencie, poza tym za dużo tu kiepskich, trywialnych riffów i w sumie tej dobrej muzyki jest tu za mało, a z wspomnianej końcówki "Boga dożylnego" powiało totalną nudą. Zero wokaliz, zero mocy, zero Szatana he,he. Liczę, że chłopaki podzielą moje zdanie i zaczną w końcu grać jak prawdziwi mężczyźni :-), choć w sumie nie słyszałem o nich już od 3 lat, więc nawet nie wiem, czy jeszcze istnieją... Jeśli nie, to szkoda, bo przy dużym wysiłku mieliśmy szansę mieć polski LIMBONIC ART.

jaceg@go2.pl

ARCHAEUS "THE ANNIHIL CHAPTER: A SOURCE OF FIRE" (DEMO '02)

No, chlubą Francji to oni nie są, a np. do ANTAEUS bardzo dużo im brakuje! Materiał ten albo jest żenujący, albo w ogóle nie znam się na muzyce. Ja wiem, że black metal powinien być surowy, mroczny, niemalże chaotyczny, ale w muzyce ARCHAEUS brakuje jakiejś myśli, muzycznej inteligencji, no i, niestety, umiejętności. Chyba nawet ortodoksyjni fani norweskiego black metalu nie polubiliby tego wydawnictwa. Ani to dobre, ani kultowe, ani...

www.members.lycos.fr/archaeus

ARDOR "...MODLITWA" (PROMO '01)

"...MODLITWA" to cztery wybrane utwory promujące demo (?!) zespołu; muzyka to klimatyczna - gothic rock, czy jak ją zwać. No cóż, czy napiszę coś odkrywczego, jeśli nic nowego nie słyszę w tych utworach? Zawodzący, czasem deklamujący głos wokalistki, która śpiewa po polsku i z takim charakterystycznym (choć nie do końca) dla Ani Ortodox wokalem, lejące się, ciężkie gitary (sola niemal znam na pamięć - tak są ograne) i umiarkowane, średnie tempa perkusji. Żadnej rewelacji w tym graniu nie słyszę, ale z drugiej strony zespół mocno "gryzie" swoją muzyczną ścieżkę, w której tkwi jakaś cząstka głębi, która na pewno kiedyś zostanie przez muzyków zinterpretowana dosadniej. Jeśli pokusiłbym się o rady, to na pewno poprawić wokal, do którego dodałbym więcej "jadu" i wydobył z wokalistki jej własną osobowość.
Lucid
Robert Węgrzyn, Drozdowicza 7, 38-460 Jedlicze

ASBEEL "STRONGER THAN DESTINY" (MC '01)

Demo zespołu ASBEEL, to sześć utworów muzycznie utrzymanych w stylu heavy metal. Dobre gitary i bębny, choć nagranie nie jest najwyższych lotów. Ja na pewno inaczej chciałbym słyszeć perkusję, bo właściwie prócz stopek reszta jest zbyt cofnięta do tyłu - słabo słyszalna. Dobre, mocne kompozycje i śmiało demo "STRONGER THAN DESTINY" mogłoby namieszać w polskim podziemiu, ale, no właśnie, jest to ale. I to według mnie bardzo duże, ponieważ wokal psuje całą otoczkę i moc muzyki. Ostre granie i takie wycie gotyckie właściwie tylko wkurwia miast pobudzać i dawać czadu. Na miejscu zespołu poważnie rozważyłbym zmianę wokalistki (może na wokalistę?), albo zmianę barwy - więcej jadu! Taka monodrama tworzy zbyt duży kontrast i albo trzeba wyżej podnieść głos, albo zaśpiewać ostro i bardziej gardłowo, bo wokal powinien wtopić się w muzykę tworząc swoją linię melodyczną. A głos Joanny, niestety, w muzyce ASBEEL pasuje jak zającowi dzwonek.
Lucid
www.asbeel.metal.pl

ASGAARD "AD SIDERA, AD INFINITUM" (CD '00/MYSTIC PROD.)

Do tego materiału podszedłem sceptycznie; czułem "po kościach", że nie będzie to nic rewelacyjnego, zarówno na warunki polskie jak i europejskie. Nie myliłem się - ASGAARD spłodził poprawny brzmieniowo i aranżacyjnie materiał, który jednak nie wniósł nic ciekawego do muzyki metalowej. Inspiracje grupy to cała ambitna Norwegia, czyli np. DIMMU BORGIR, EMPEROR, LIMBONIC ART, w agresywnych momentach słychać starą LUX OCCULTĘ, a wolnych partiach ze skrzypcami odzywają się skojarzenia z MY DYING BRIDE. Wzorce dobre, ale gdzie dusza, gdzie oryginalne pomysły? Całości nie ratują nawet urozmaicone wokale Przemka Olbryta, który wyje, jęczy, wyrzuca z siebie niemalże wszystkie emocje. Materiał stwarza wrażenie niezdecydowanego: jak na black za mało tu jadu, jak na doom jest to zbyt ostre. Wyszło coś po środku, co zupełnie nie przekonuje.

asgaard.rockmetal.art.pl

ASGAARD "EX ORIENTE LUX" (CD '01/MMP)
asgaard-foto

No, nareszcie zespół przestał smęcić do przesady na doom'ową modłę, a wykrzesał z siebie więcej agresji. Pokazał pazur, odezwały się mroczne zakamarki dusz muzyków, no i w rezultacie dotarła do mnie płytka, która przebija swoją poprzedniczkę pod każdym względem - widocznie półtoraroczny odstęp czasu zrobił swoje. Wpływy pozostały bez zmian: LIMBONIC ART, MY DYING BRIDE (dużo zapożyczeń w riffach - nie ładnie!) etc. Wokalizy stały się bardziej profesjonalne, jeszcze ciekawsze, a mimo obecności jednego gitarzysty, płyta i tak jest bardziej interesująca niż "AD SIDERA, AD INFINITUM". Trochę rozczarowało mnie brzmienie uzyskane w HENDRIX'ie, należało więcej czasu poświęcić miksom, no i załatwić sobie rzetelny mastering, ale podejrzewam, że zespół ograniczały finanse. Ludziom przepadającym za symfonicznym black/doom metalem polecam ten materiał, zaś ASGAARD namawiam do spróbowania swych sił na Zachodzie - 3 płyty wydane w kraju to wystarczający dorobek, pora na coś więcej!

ATROPHIA RED SUN "PROMO 2001" & "DEMO 2002"

Mocno się zdziwią Ci, którzy znają ATROPHIA RED SUN z ich, nazwijmy to, "romantycznych" wydawnictw! Obecne oblicze krakowian to WYŚMIENITY, progresywny death (?) metal, jaki nie często można zdobyć w sklepie czy usłyszeć w radio. Niestety, na taką muzykę nie ma popytu, choć miejmy nadzieję, że coraz bardziej prężna EMPIRE REC. (która wkrótce wyda ich nowy album "TWISTED LOGIC") wypromuje chłopaków należycie, jak i zainteresuje się innymi tego typu tworami (może np. TENEBRIS?!). Wraz ze zmianą stylu, poszły zmiany personalne i to wyraźnie słychać - zupełnie inaczej pracują teraz gitary, bas to już jest w ogóle kosmos (nie bez kozery Grzesiek Feliks gra teraz także w SCEPTIC!), Paweł też znacznie poprawił swoje umiejętności gry na perkusji (ale to już jest bez znaczenia, ponieważ nie gra on w zespole od dłuższego czasu!). Zapomnijcie o wpływach doom metalu, mimo że materiałom nie brakuje melodyjności, a w instrumentarium pozostały klawisze - Piotrek nie tworzy ciągłego tła, jego klawisze pojawiają się co jakiś czas, wydobywając z siebie chore, schizoidalne dźwięki. To nie jest dokładnie to, co znacie z płyt NOCTURNUS, ale kierunek jest podobny. Wokalnie, jak zwykle - rewelacja! Adrian to niesamowicie zdolny muzyk i, co najważniejsze, wciąż się rozwija się, oferując całą gamę styli (gremlin... przepraszam... growling, agresywny wrzask, szept, czysty śpiew). Reasumując, ludzie lubujący się w progresywnych, technicznych, mocnych dźwiękach nie zawiodą się na tych materiałach na pewno. Ci, co daliby się "pochlastać" za w/w NOCTURNUS, późny PESTILENCE, czy MISANTHROPE, na pewno zaakceptują muzykę ATROPHIA RED SUN, która z roku na rok staje się coraz bardziej inteligentna, nieprzewidywalna i profesjonalna! Gratuluję Wam, chłopcy, odwagi, że w obecnych czasach zdecydowaliście się grać tak ambitną muzykę i że wykonujecie swoje hobby z tak wielką pasją. Myślę też, że brzmienie jakie osiągnęliście na "DEMO 2002" doskonale pasuje do Waszej twórczości i tego bym się na Waszym miejscu trzymał.

ars.rockmetal.art.pl

AURORA BOREALIS "NORTHERN LIGHTS" (CD '00/NIGHTSKY PROD.)

To już druga płyta tego amerykańskiego zespołu. Kurczę, "NORTHERN LIGHTS" naprawdę masakruje! Mamy tu do czynienia z całkiem melodyjnym death metalem (coś pomiędzy AT THE GATES i VADER), zagranym w bardzo szybkim tempie. Naprawdę, znajdziecie tu tylko parę wolnych partii! Nawet jeśli perkusja nie atakuje jak karabin maszynowy, to nie znaczy, że nie czyni to struktury muzycznej wolniejszą. AURORA BOREALIS to szybka, opętana death metalowa jazda na najwyższym poziomie. Może nie najoryginalniejsza, ale na pewno zabijająca!
TH
aurora4dth@aol.com

AUTUMN TEARS "PROMOTIONAL SAMPLER COMPILATION" (CD '01/DARK SYMPHONIES)

Wydanie składanki będącej przekrojem przez całą twórczość zespołu to bardzo dobry pomysł. Ale powiem Wam, że gdybym o tym nie wiedział, pomyślałbym, że jest to kompletny album. Znaczy to, że zespół od paru lat nie poczynił zbytnich postępów. Mniejsza o to, przejdźmy do zawartości. Otóż… nie jest to metal! Przeważnie tylko żeńskie klawisze i syntezatory. Bardzo ciekawa muzyka, nie powiem, ale ortodoksyjni fani za nic w świecie nie włożyliby tego do swojego odtwarzacza. Brzmi to jak jakiś soundtrack zainspirowany Enya i Dead Can Dance. Chylę czoła przed odwagą, nowatorstwem i konsekwencją. Tylko dla wrażliwych i nie złaknionych gitarowych riffów... których tu po prostu nie ma!

www.darksymphonies.com

AZAGATEL "NAUTILUS" (CD '01/SHARKY)

Płyta "NAUTILUS" niczym szczególnym nie zaskakuje, ponieważ osadzona w gotyckich klimatach silnie eksponuje tę melodykę (niski, wysoki wokal, czasem czysty), z klawiszowym tłem i dużym wsparciem gitarami (przyznam, że dobrymi). Nie zaskakuje też rytmiką o średnich i dynamicznych tempach, które właściwie każdy już zna. I słuchacz nawet nie musi się zbytnio wysilać, by wiedzieć, w którym momencie pojawi się wokal (refren itp.), gdzie solo i "coś tam" zrobią klawisze, a nawet może pokusić się o zgadnięcie partii kobiecych wokali, choć są znikome. No właśnie, tak wygląda w skrócie muzyka AZAGATEL. Ale to, że dobrze ją się słucha i wchłania bez żadnego zgrzytu w uszach powinno i jest (!) atutem zespołu. Bo właściwie ten gatunek oscyluje w takich właśnie zagrywkach, ale tempo i dobitność tego zespołu może was zaskoczyć. Na pewno nie nudzi jękami wokalnymi, powolnymi gitarami; tu jest gotycko, ale trochę inaczej, bardziej z jajem, śmiało można nazwać tą muzykę "metalową szantą". Oczywiście, zdarzają się wolne, patetyczne momenty, ale są bardziej death niż gothic. Jednymi słowy, warto przyjrzeć się bliżej temu zespołowi i poczuć smak morza...
Lucid
azagatel@mail.pt

BEHEADED "RECOUNTS OF DISEMBODIMENT" (CD '02/MIGHTY MUSIC)
Beheaded-photo

BEHEADED to już dość znany zespół w kręgach brutalnego grzańska. Na pewno atutem kapeli jest też miejsce pochodzenia - wyspa Malta, która do tej pory nie słynęła z metalu. BEHEADED to zmieni, a to za sprawą "RECOUNTS OF DISEMBODIMENT", który zawiera precyzyjny, intensywny brutal death metal, w dodatku mocno zaawansowany technicznie. Oryginalność: 0, ale kop: 9/10. SUFFOCATION i VADER, w których zespół jest ewidentnie zakochany, byliby bardzo dumni, gdyby słyszeli tych chłopaków. Mając takie wzory i ponad 10 lat grania na karku ciężko byłoby nagrać słaby album, dlatego też BEHEADED udało się nic nie spieprzyć. Ci, którzy znają MCD "RESURGENCE OF OBLIVION", mogą się spodziewać bardziej przemyślanego, dojrzałego materiału.

www.mightymusic.dk

Belphegor-cover BELPHEGOR "NECRODAEMON TERRORSATHAN" (CD '00/LAST EPISODE)

Z BELPHEGOR jest taka sama sytuacja jak z EMINENZ: ich płytę dostałem od tej samej wytwórni, w tym samym czasie, i jest to mój pierwszy kontakt z zespołem. W dodatku BELPHEGOR również gra mieszankę black z death metalem, choć w większym stopniu korzysta ze środków znamiennych dla "muzyki śmierci". Austriacy są brutalniejsi, bardziej bezkompromisowi, mniej melodyjni, a klawisze występują tu w szczątkowych ilościach. Porównując z kolei z death metalowymi kapelami, BELPHEGOR nie brnie w jakieś techniczne zaułki, nie ma wybitnie ciężkiego i intensywnego brzmienia - gra dość prosto, szybko i, co najważniejsze, skutecznie. Na pewno sporo mu jeszcze brakuje do takiego GOD DETHRONED czy EXMORTEM, ale jest na dobrej drodze. Powinniśmy o nim jeszcze usłyszeć.

www.last-episode.de

BESAGA "W MROKU… UKRYCI" (DEMO '01)

Nie przepadam za tego rodzaju black metalem. Bardzo melodyjnym, z dużą ilością doomowych zagrywek, z nieporadnymi klawiszami. Tylko wokalista drze się jak należy i nadaje materiałowi kopa. Perkusja nierówna, ale wolę już taką, niż automat albo triggerowane stopy. Nie zrozumcie mnie źle, BESAGA wcale nie jest beznadziejnym zespołem, po prostu nie przepadam za takim graniem, no a poza tym są debiutantami, którzy się muszą jeszcze wiele nauczyć. Droga przed nimi długa i trudna, ale czuję, że sobie poradzą...

Artur Świeca, ul. J.P. II 33/3, 26-230 Radoszyce

BESTIA "DEMO 2001"

Cztery utwory plus intro nagrane znośnie, bo to przecież demo. Zastanawiam się, czy nie można było poprawić brzmienia perkusji? BESTIA kojarzy mi się ze znanym i nie istniejącym już niestety MESSIAH i ich wczesnymi płytami "Extreme Cold Weather" i "Hymn To Abramelin" i nie wiem czy w 2003 roku muzyka Estończyków zrobi jakąkolwiek furorę? Moim zdaniem grają za prosto i prymitywnie, ale cieszy nowatorskie podejście do gry i aranżacji utworów, mimo że wszystko jest już wcześniej ograne i słyszane. Czasem gitary coś tam próbują harmonizować, ale takie melodyjki są mierne. Dla mnie to za płytko, mamy przecież XXI wiek i trzeba iść z duchem czasu, bo inaczej nikt nie dostrzeże w mglistym i mrocznym lesie ledwo tlących się ognisk...
Lucid
www.zone.ee/bestia

BLOOD STAINED DUSK "DIRGE OF DEATH'S SILENCE" (CD '01/BAPHOMET REC./NECROPOLIS REC.)

Killjoy konsekwentnie promuje amerykański black metal i trzeba przyznać, że ma nosa do przyzwoitych kapel. BLOOD STAINED DUSK oryginalnością nie grzeszy, to fakt, ale norweskie, prymitywne granie mają naprawdę nieźle opanowane. Muzyka zawarta na "DIRGE OF DEATH'S SILENCE" jest prosta, utrzymana głównie w średnich tempach, mroczna, a dzięki wokalom - mizantropijna. Klawisze grają delikatnie w tle, przez co materiał nie sprawia wrażenia zbyt "łagodnego", zaś niektóre riffy mogą kojarzyć się nawet z thrash/black metalem lat 80-tych! Fani wczesnego EMPEROR czy SATYRICON mogą polubić tych Amerykańców...

www.redstream.org/html/releases.php?cd=Baphomet

BLOODAXE "BLOODTHRONE" (CD '01/WHITE LEGENDS)

Płyty słucha się jak przez mgłę. Brzmienie szorstkie i prymitywne, jest ostro i zgryźliwie - to chyba cel zamierzony? Przyznam, że jest coś w tym, dającym się okiełznać, black metalowym "chaosie", coś irytującego i zwodzącego. Denerwuje mnie mało słyszalna perkusja, ten stukający "ride" nie poprawia jakości odbioru, zwłaszcza w tych przypominających sztorm momentach muzyki BLOODAXE. Niekoniecznie outro rodem z Burzum, które swą prostotą w tych czasach niczego mrocznego i złego nie przynosi na myśl, wręcz odwrotnie - jest tu nie na miejscu. Już ciekawsze są te gitarowe wstawki między utworami. Płyta zawiera prawie trzydzieści minut muzyki, ale z tego wybrałbym około pięć, które można określić jako dobre granie. Reasumując, utwory oparte są na prostych riffach, które ukryte pod płaszczem wielu ścieżek mają stworzyć klimat a'la Emperor, ale jak dla mnie nieudolnie. Mam nadzieję, że zespół (a właściwie jeden kompozytor) postawi na większe zróżnicowanie muzyki, która nie razi czarem zamierzchłych czasów przedstawionych z umiejętnością dzisiejszego intelektu...
Lucid
www.whitelegends.com

BLOODFEAST "PROMO '02"

Powiem szczerze, ten zespół nie wywarł na mnie żadnego wrażenia, którym mógłbym się podzielić, zachęcić lub, po prostu, "objechać" sam zespół. Dwa utwory + intro, muzyka okraszona (jakżeby inaczej w tych czasach) automatyczną perkusją. Zawartość mija się między death i black metalem, a gitary - cóż, taka moc w tych powrotach do starego grania nie jest mi w smak, bynajmniej w tym wykonaniu. Przekrzykujące się wysokie i niskie partie wokali także wylatują z głośników jakoś niemrawo, bez przekonania. I gdyby nagranie było lepsze (żywe bębny, brzmienie gitar), to może i mógłbym przekonać się do tego archaicznego i prostego grania BLOODFEAST.
Lucid
www.pandemonium.eu.org/bloodfeast

BLOODTHORN "UNDER THE REIGN OF TERROR" (CD '01/RED STREAM)

Z pewnością ta płyta BLOODTHORN jest najlepszą w ich karierze, poza tym to jeden z jaśniejszych punktów w historii RED STREAM. BLOODTHORN tym razem postawił na brutalność oraz "śmiercionośne" pierwiastki i wpływy, nie jest to jakiś super szybki, agresywny i prymitywny black metal. Na "UNDER THE REIGN OF TERROR" spotkacie zachrypnięty wokal, sporo partii solowych gitary oraz bardzo dobre brzmienie, które wspaniale oddaje "bitewny" klimat. Cóż, BLOODTHORN doskonale wie, jak zabijać black metalem starej szkoły oraz jak... terroryzować Chrześcijan! Namawiam do kupna tej płyty, tym bardziej, że znajdziecie tu także wersję "Deathcrush" wiadomo kogo.

www.redstream.org

bloody psycho-cover BLOODY PSYCHO "ROBIMY COŚ DOBRZE ALBO IDZIEMY NA URLOP" (CD-R DEMO '00)

Na początku wcale mi się to nie podobało. Ale po paru przesłuchaniach stwierdziłem, że to taki fajowy grind/core. Jako że uwielbiam TERRORIZER, lubię początki NAPALM DEATH, wiec ta grupa też przypadła mi do gustu. Krótko i na temat - tak można scharakteryzować te dość szybkie kawałki, które są innymi słowy po prostu czadowe. Wykrzykiwane wokale mieszają się z growlowym bełkotem - szaleństwo, tylko dla najwytrwalszych. Warta szacunku kapela. Poza tym mają jaja i są jajcarscy. Może proponują nowy gatunek - "drób grind/core"? ;-)

bloodypsycho3@poczta.onet.pl, www.bloodypsycho.prv.pl

BORN OF FIRE "CHOSEN BY THE GODS" (7" EP '01/PRIMITIVE ART)

Można powiedzieć, że jest to rodzaj super-grupy, gdyż w składzie mamy takie persony jak np. Frederick z UNLEASHED czy Richard z DISMEMBER! Muzyka BORN OF FIRE, wbrew pozorom, nie jest jednoznaczna. W pierwszej chwili brzmi to jak melodyjny, szwedzki death metal, ale po dokładnym wysłuchaniu da się tu dostrzec duże wpływy thrashu czy klasycznego, europejskiego death metalu. Zawartość "CHOSEN BY THE GODS" kojarzy mi się z DISMEMBER, który by wprowadził do swej muzyki więcej melodii i agresji, no i miał chwilowy odlot na punkcie thrashu he,he. Mi się podoba, tylko zastanawiam się, czy chłopaki nadal istnieją, bo nic o nich ostatnio nie słyszałem!

Dystrybucja: 7 INCH distro

BRAINBLEED "AGE OF MURDER PT. I - INTERNATIONAL MASSACRE PARTY" (MC '00)

Brutalna kapelka ze Słowacji, to dla czytelników polskich pism już nic nowego. Wymagania wobec takich zespołów też stale rosną, zwłaszcza jak się słyszy takie rodzynki jak np. PATHOLOGY STENCH, NOMENMORTIS czy DEMENTOR. Dlatego BRAINBLEED został poddany wnikliwej i surowej ocenie. Pomimo tego twierdzę, że nie jest to zła grupa. Grają lekko chaotyczny death/grind starej szkoły (NAPALM DEATH), z częstymi zwolnieniami i gwałtownymi przyspieszeniami, zaś każdy kawałek poprzedza psychopatyczne intro. Materiałowi brakuje masakrującego brzmienia, to fakt, ale podwaliny pod następne wydawnictwa zostały poczynione. Na razie jest to coś na poziomie II-III-ej ligi.

Promotion: "ATHEIST fanzine", atheist@freemail.hu

BRAQUEMARD "PROMOCHAOS 2000"

Bardzo adekwatny tytuł do zawartości! Jest to 2-utworowe PROMO - fakt, no i jest tu CHAOS, albo inaczej - tu jest gęsto, tak jak znacie to z płyt wielkiego IMMOLATION! Tak, IMMOLATION to najbliższy odpowiednik BRAQUEMARD, zwłaszcza jeśli chodzi o wolne, posępne, techniczne motywy. Reszta składa się z szybkich partii perkusji, wspomaganej melodyjnymi riffami, melodyjniejszymi niż te tworzone przez wspomnianych już tu nie raz Amerykanów. Założę się, że w każdej recenzji tej taśmy będą padać słowa typu: "znaczny postęp w porównaniu z poprzednim demo 'UNFORGETTABLE IN PARADISE'!", "super brutalny death metal amerykańskiej szkoły", "dobry sound z HERTZ Studio", "za krótki czas trwania!", "Ludzie! Czemu nie chcecie tego wydać?!" etc. i "BURNING ABYSS" nie będzie tutaj żadnym wyjątkiem!

c/o Roman Mirowski, ul. Jagiellońska 22/35, 97-500 Radomsko

BRAVE (ex-ARISE FROM THORNS) "SEARCHING FOR THE SUN" (CD '02/DARK SYMPHONIES)
Brave-cover

Świetny zespół, doskonale się tego słucha! Ci, co znają twórczość ARISE FROM THORNS, wiedzą, czego można oczekiwać po tych Amerykanach. Piękny głos wokalistki niesamowicie kojarzy mi się ze śpiewem Anity Lipnickiej (ex-VARIUS MANX), ale muzyka BRAVE jest inna - nie tak bardzo popowa, z większym pazurem, zacięciem technicznym, choć nie jest to nic metalowego. Mimo to bardzo mi się podoba, wręcz urzekła mnie. Szkoda tylko, że tej grupy nie mogą podziwiać polscy fani, np. na koncertach u boku naszych tuzów klimatycznego grania. Podejrzewam, że BRAVE zdeklasowałby wszystkich uczestników! Jak na razie mam do czynienia z najlepszym wydawnictwem DARK SYMPHONIES i mam nadzieję, że wytwórnia nie zejdzie poniżej tego poziomu, choć BRAVE swoim progresywnym, klimatycznym rockiem poprzeczkę ustawił wysoko!

www.darksymphonies.com

CALLENISH CIRCLE "GRACEFUL... YET FORBIDDING" (CD '99/'01/DSFA REC./EDGERUNNER REC.)

Materiał ten jest bardzo stary, przeleżał u mnie na półce chyba wieczność, za co wielkie "sorry" kieruję do Patricka i spółki. Pewnie wszyscy z Was zasłuchują się obecnie ich najnowszym krążkiem pt. "FLESH - POWER - DOMINION", ale warto przypomnieć sobie "GRACEFUL...", tym bardziej, że w Polsce materiał ten doczekał się kasetowej wersji dzięki ETERNAL BLACKNESS Prod. (i w takiej postaci jest dystrybuowany przez "BURNING ABYSS". Namawiam do kupna!). CALLENISH CIRCLE gra bardzo chwytliwy, melodyjny death metal, będący konglomeratem wpływów wczesnego THE GATHERING oraz Szwedzkiego death metalu z Goetheborga. Taka muzyczka wchodzi bez mydła, tym bardziej, że ubrana jest w dynamiczny, klarowny sound (producentem był Henri z GOD DETHRONED!). Całość posiada swój jad, choć ortodoksyjni metalowcy będą wyzywać chłopaków od gejów... Jednak Ci, którzy lubią w metalu melodię i dynamikę, nie mogli lepiej trafić. I do nich adresuję ten dopieszczony krążek.

www.callenish-circle.com

CASKETGARDEN "...OF GRIEF" (MC '00)

No, w końcu usłyszałem dobry, podziemny zespół z Węgier. Zwie się on CASKETGARDEN i jak sama nazwa wskazuje, inspiruje się AT THE GATES, choć tak naprawdę najwięcej tu muzycznych podobieństw do ARCH ENEMY, a to ze względu na większe ukłony w stronę death metalu. Melodyjnie i brutalnie, ostro i agresywnie - te zestawienia najlepiej pasują do muzyki tych Madziarów. Mimo braku oryginalności, dobrze się tego słucha, nawet lepiej od wielu szwedzkich "gwiazd". Myślę, że ten materiał jest na tyle dobry, że spokojnie mógłby być wydany na CD, ale nie z tym mało dynamicznym brzmieniem. Całą sprawę rekompensują chwytliwe kompozycje i porządny warsztat muzyków. Cena: 7$

Promotion: "ATHEIST fanzine", atheist@freemail.hu

CASUS BELLI "KALOS KAI AGATHOS" (CD '00/HELLVIS REC./METAL MIND PROD.)
casusbelli-cover

Zaczęło się pompatyczną deklamacją, po czym uderzyła fala równie pompatycznego, mięsistego, oprawionego dużą ilością klawiszy post (czy jak tam to kto zwał) black metalu. Całość bardzo kojarzy mi się z LUX OCCULTA, zwłaszcza z "DIONYSOS", ale muszę przyznać, że "KALOS..." jest o wiele ciekawsza i nie nudzi tak, jak płyta duklan. Ostre, agresywne, wysunięte do przodu gitary, zróżnicowane partie bębnów, które gdy się rozpędzą, to potrafią dać kopa, dużo klawiszy... Nie słucham zbyt często takiej muzyki, ale przyznaję, że "KALOS..." jest jedną z lepszych produkcji tego typu, jakie ostatnio było mi dane słuchać. Zapomnijcie o AGATHODAIMON czy innych "ANCIENT'ach" - przy CASUS BELLI naprawdę nie warto ich wspominać... (Przesadziłem? Może, ale lider ANCIENT to sprzedaj-dupa - po prostu gej, a AGATHODAIMON to smutasy, więc już wolę CASUS BELLI)
TH
ingvar@alpha.net.pl

CATHETER "PREAMBLE TO OBLIVION" (CD '02/SELFMADEGOD)

Płyta zaczyna się walcowatym "Intro" mocno osadzonym w stylu BLACK SABBATH (!). Potem mamy już tylko i wyłącznie jazdę na maksa - totalny grind/core. "Carry On" spokojnie mógłby się znaleźć na płycie TERRORIZER, inne utwory na jakiejś płycie NAPALM DEATH, więc sami widzicie, że inspiracje mają najwyższej klasy! A gdzieś nad tym wszystkim unosi się duch starej szkoły hard core'a. Materiał przyzwoicie nagrano w systemie analogowym, wzbogacono o covery (m.in. NAPALM DEATH i REPULSION), a uzupełniają go numery koncertowe oraz z 7" EP wydanej przez HEADFUCKER REC. Zespół i płyta godne polecenia

www.selfmadegod.com

THE CHASM "CONJURATION OF THE SPECTRAL EMPIRE" (CD '02/WITCHES BREW)

Odkąd pamiętam, zawsze miałem słabość do twórczości tego zespołu. Zresztą, płyta "PROCESSION TO THE INFRAWORLD" z 2000 roku otrzymała w "BURNING ABYSS #5" jedną z najbardziej pochlebnych recenzji. Ucieszyłem się wtedy, że THE CHASM trafił do niezłej wytwórni (DWELL REC.), która w końcu pomogłaby im się wybić. Niestety, tak się nie stało i grupa cały czas tkwi w czeluściach undergroundu, mimo że ich muzyka zasługuje na szersze audytorium. Podejrzewam jednak, że zespół i tak dobrze się czuje w głębokim podziemiu, choć kilku fanów więcej chyba by im nie zaszkodziło?...
"CONJURATION OF THE SPECTRAL EMPIRE" to bodajże piąty długograj Meksykanów, będący kontynuacją wcześniejszych dokonań. To nadal mroczny death metal, z bardzo dużą ilością melodii, oczywiście, nie tak słodkich jak muzyka z Goetheborga. Dużo w tym dźwięków black metalowych, kojarzących się głównie z SATYRICON ("The Conjuration") i EMPEROR. Ale na przykład taki "Dark Cloud" zaczyna się jak rasowy, speed/thrash metalowy kawałek! Jedno jest pewne - muzycy są przesiąknięci do szpiku kości kultem lat 80-tych, w dodatku potrafią zaserwować oryginalne utwory. Całość utrzymana jest w średnich tempach, choć zdarzają się i blasty. Muzycznie nie jest to prymitywizm. Chłopaki są sprawnymi instrumentalistami, ale nie tworzą karkołomnych struktur - wszystko jest wyważone i zaaranżowane tak jak trzeba. Mimo dużej ilości wspomnianej melodii, jest to muzyka bardzo mroczna i totalna, choć, oczywiście, nie tak bluźniercza i brutalna, jak wyziewy zespołów pokroju BLASPHEMY, czy, nie szukając daleko, THRONEUM i ANIMA DAMNATA. Za to fanom naszego HELL-BORN mogę ją śmiało polecić! MUS!

www.enterthedeathcult.com

COMMA "ELUSIVE DREAMS" (CD '01/HAMMER MUZIK)

COMMA, to drugi zespół z Turcji po PENTAGRAM, który zrobił na mnie duże wrażenie. Doskonale wyprodukowana płyta "ELUSIVE DREAMS" wprowadza w zachwyt. Muzyka jest odegrana na wysokim poziomie z wokalem, którego nie powstydziłby się sam Dickinson, ubrana w heavy metalowe gitary z klawiszami, które nadają utworom świeżego polotu. Wszystkie instrumenty dobre technicznie i selektywnie brzmiące. Ich muzyka sięga korzeniami w głąb metalu i nie tylko. COMMA inspiruje się tym, co najlepsze, jednak można usłyszeć wiele interesujących pomysłów samego zespołu, który tworzy niebanalne kompozycje i rozwija je, można by powiedzieć, z tureckim animuszem. Płyta to dziewięć utworów o łącznym czasie trwania 50 minut, więc jest czego słuchać. Polecam wszystkim fanom nowego, progresywnego heavy metalu!
Lucid
www.hammermuzik.com

CORPSESIDE "FIRST INCARNATION" (DEMO '01)

Z całego materiału najbardziej podoba mi się "Gniew" - dobry wokal i gitara, fajna dramaturgia utworu. Reszta utworów to przeciętny, niebrutalny death metal ze sporą dozą melodii i elementami thrashu. Zespół próbuje na swój własny sposób aranżować utwory, czasem dają o sobie znać solowe zapędy poszczególnych muzyków, ale nie służy to dobrze całości. Najjaśniejszy punkt zespołu to wokalista, Mateusz, który próbuje swoją barwą i stylem zwrócić uwagę słuchaczy - udało mu się. Cały materiał jest jednak mało spójny i nie przekonuje mnie. Czekam więc na nowe demo, bo to pokazało, że mamy do czynienia z myślącym zespołem, któremu brakuje jedynie dobrych pomysłów i bardziej dojrzałych aranży.

nerkadh@go2.pl

CORPUS CHRISTII "SAECULUM DOMINI" (CD '00/SO DIE MUSIC)

CORPUS CHRISTII to 2-osobowa horda z Lizbony. Wykonują ekstremalny, surowy, szybki black metal w Norweskim stylu (ale nie tym prezentowanym przez DIMMU BORGIR he,he). Płyta "SAECULUM DOMINI" nie zrobiła na mnie wrażenia, ale może dlatego, że słuchałem jej za dnia. Poza tym nie lubię automatów perkusyjnych, wolę już nierówno grającego bębniarza. Jednak dla maniaków szybkiego, prostego black metalu z przesterowanymi wokalami, będzie to wspaniała uczta.

so.die@mail.pt, www.on.to/divisionhouse

CORPUS MORTALE "SUCCUMB TO THE SUPERIOR" (MCD '01)

Zespół prawdopodobnie nagrał i wydał ten materiał we własnym zakresie i tu już należy się duże uznanie, ponieważ zrobili to profesjonalnie. Muzyka CORPUS MORTALE, to melodyjny death metal, ale nie rodem z Północy i taki jak prezentują Szwedzi. Właściwie to utwory dobrze się wchłaniają i nie powodują żadnych zgrzytów, ale też nie wgryzają się tak zajadliwie jak powinna to robić muzyka death metalowa. Zaznaczam jednak, że jest to dobra i rokująca na przyszłość kapela, z poprawnym warsztatem i zacięciem. Teraz jednak w ich muzyce czuje się pewnego rodzaju znużenie, które odbieram w ilości słyszanych już wcześniej zagrywek i riffów, które także nie grzeszą oryginalnością. I tak zacząwszy od naszego VADER, a skończywszy na CANNIBAL CORPSE, PESTILENCE i mógłbym dodać jeszcze kilka. Jednymi słowy, prekursorzy dobrego grania z lat dziewięćdziesiątych. To chyba dobrze, ale czy wystarczy, by rozpętać burzę w death metalowym muzycznym świecie?
Lucid
corpus@worldonline.dk

CORVUS CORAX "THE ATAVISTIC TRIAD" (CD '00/DARK SYMPHONIES)

To najsłabsze wydawnictwo w historii DARK SYMPHONIES! Chyba najbardziej black metalowe, ale sztuczne bębny i liche riffy tak zaniżyły poziom albumu, że nawet przepisowe wokale i nutka oryginalności nie są w stanie tutaj nic zmienić. Nie wiem, co Wam napisać o tej płycie. Jeśli lubicie atmosferyczny black/doom metal, to dajcie CORVUS CORAX szansę. Ja pasuję...

www.darksymphonies.com

CREMASTER "MINETA UHR / DEMOn" (DEMO '02/DEMO '01)

Moje pierwsze spotkanie z tym "boys bandem" miało miejsce na "Metalowych Juwenaliach" zorganizowanych w Kielcach. Nie dało się na nich nie zwrócić uwagi, a to dzięki scenicznemu image, którego nie zdradzę (jeśli chcecie się dowiedzieć jakie jest - zobaczcie ich sami, bo jest na co popatrzeć i posłuchać także). Muzycznie CREMASTER (czyli: dźwigacz jąder) też potrafi zainteresować i zarazem rozbawić. Jest tu wszystkiego po trochu, jest troszkę, a nawet dużo, grind, jest i rock, a czasem chłopaki zahaczają nawet o stoner rock. Zresztą, sami mówią, że grają "jajcarski grind & roll". Zastanawiam się, co tu tak naprawdę jest zrobione na poważnie, bo teksty i muzyka na pewno nie. Nawet tytuły samych kawałków o tym świadczą, np.: "Baker undertaker", "Miłość ci fszysko wypaczy", "Mrook", a tego typu tytułów jest zdecydowanie więcej na płycie. Jest tu dużo ciekawych pomysłów i rozwiązań muzycznych. Lecz, niestety, w połowie płyty zaczyna się robić nudno, nawet, jeśli trwa ona niewiele ponad 35 minut. Choć zdarzają się utwory, który wyróżniają się z tej grindowej sieczki, jak np.: funkujący "Rap właściwy", psychodeliczno-rockowy wspomniany już "Mrook", hard core'owy chwilami, ale tylko chwilami, "Wuatca pierścienic". Na wyróżnienie zasługuje fajna przeróbka utworu "Help" pochodzącego z repertuaru chłopców z Liverpoolu, która pod koniec w niczym nie przypomina oryginału. Płytka nie jest zła, ale ja spodziewałem się czegoś więcej. To pewnie wina tego, że najpierw widziałem ich na żywo (gdzie byłem nimi zachwycony), a dopiero później zapoznałem się z tym materiałem dźwiękowym - pewnie powinno być odwrotnie. Podsumowując materiał, jest on przeznaczony dla ludzi, którzy szukają czegoś nowego w muzyce grindowej. W dziele CREMASTERA oczywiście to znajdą.
PP
www.cremaster.prv.pl

cripple bastards-cover CRIPPLE BASTARDS "ALMOST HUMAN" (CD '01/OBSCENE PROD.)

Nigdy nie rozumiałem fenomenu popularności włoskiej legendy CRIPPLE BASTARDS (podobnie jak AGATHOCLES). Dla mnie grają bardzo przeciętnie, ale nie wiedzieć czemu w Czechach mają bardzo liczne grono fanów. Wynikiem tego jest m.in. płyta "ALMOST HUMAN", będąca zlepkiem różnych rarytasów jakie uzbierały się Włochom przez lata. Pierwsze 31 (!) kawałków, to wszystkie utwory nagrane przez CRIPPLE BASTARDS w latach 1997-1999 na różnego rodzaju splity i składanki. Pozostałe 19 (!) to zapis koncertu w Utrechcie (Holandia) 27-go lutego 2000 roku. Płyta, jak już wspomniałem, jest średniacka. Bardzo szybka, chaotyczna, tylko dla zatwardziałych maniaków grind/core'a i jego odłamów (hard core, crust...). Prawdę mówiąc, z tego wszystkiego podoba mi się tylko okładka.

www.obscene.cz

CRONIC DISORDER "TORTURE TEST" (CD '01/MIGHTY MUSIC)

Amerykanie są bezapelacyjnie mistrzami takich gatunków jak: thrash, death i hard core. CRONIC DISORDER zaś, to mistrzowie mieszania tych pierwszych dwóch. Z thrashu mamy tu ostre riffy, intensywność oraz zachrypnięty, agresywny wokal, z death metalu ciężar i sporą dozę brutalności. Dla mnie brzmi to jak bardzo surowa wersja wczesnego MACHINE HEAD, dla innych redaktorów "TORTURE TEST" to np. "bardzo brutalna płyta", "najlepsza mieszanka death i thrashu od czasów DEMOLITION HAMMER"... Wszystko jasne?!

www.mightymusic.dk

CRUCIFIED WHORE "OPEN THE COSMIC GATES" (DEMO '01)

Promo zawiera trzy utwory o łącznym czasie trwania 23 i pół min. Z przeczytanej krótkiej notki biograficznej wywnioskowałem, że będę miał do czynienia z zespołem, który poruszy me nie odkryte pokłady jaźni. Muzyka CRUCIFIED WHORE może nie poraża swoją oryginalnością, ale bez wątpienia jest na dobrym poziomie. Wszystko zdaje się być już gdzieś wcześniej słyszane i powracają głębokie doznania, które po raz pierwszy odczułem przy Limbonic Art. Wspaniały klimat utworów CRUCIFIED WHORE pozwala na miły dla ucha i umysłu relaks. Dobry, zróżnicowany wokal, aranżacja utworów płynna i nie można poczuć znużenia melodyjnością, która jest wpasowana w każdy utwór ze smakiem. Brzmienie, jak na promo, może być zadowalające. Jeśli miałbym porównywać ich do innych zespołów, to wspomniałem wyżej o Limbonic Art, ale tylko za klimat. Dodałbym Arcturus i to także momentami przychodzący mi na myśl w wolniejszych partiach z czystym wokalem, słychać również inspirację Emperor, ale całość oczywiście jak najbardziej zakrawa na duży wkład zespołu, który może niejednego słuchacza zaskoczyć swoimi pomysłami. Warto poczekać na krążek.
Lucid
Promocja w Polsce: DARK'S ANGEL PROM., www.crucified-whore.de

DAEMONLORD "THE SIGN (KEY OF THE UNDERWORLD - REGAINED), PART 1: TOWERS OF GRIEFDOOM") (CD '02/MEDUSA PROD.)

Szybka i dynamiczna, nie pozbawiona średnich temp, a'la nordyckie hymny muzyka ujęta w ramy death/black metalu może się podobać, jednak nie wszystkim! Realizacja, nagranie są w miarę dobre, lecz drażni zbyt wysunięta do przodu stopa. Muszę też dodać, że perkusja jest automatyczna, więc nie brakuje na płycie sztuczności i plastikowego soundu. Album "THE SIGN" bezpośrednio wyraża swoje emocje poprzez wprowadzenie do intra i wstawek między utworami tajemniczego nastroju, który może i spełnia swoje zadanie, jednak sama linia gitar przypomina raczej folkowe, metalizowane granie, a niżeli mroczne i tajemnicze wydźwięki i przez to, moim zdaniem, traci swój klimat. Melodie są zbyt prymitywne i proste, ale dobrą atmosferę podtrzymuje wokal, który robi to, co do niego należy. Cóż, ujmę to tak: zespół jest z Hiszpanii (a raczej jego twórca, Kepa), ale w niczym nie kojarzy się z krajem Basków, raczej z przestarzałym, północnym graniem muzyki, której, w wypadku DAEMONLORD, czegoś świeżego brakuje...
Lucid
www.daemonlord.xrs.net

Damnable DAMNABLE "COMMUNICATION OF SOUNDS" (2CD '02/DYWIZJA KOT)

Nie lada gratkę zgotowała DYWIZJA KOT dla fanów death/grind. Otóż "COMMUNICATION OF SOUNDS" to zbiór wszystkich nagrań DAMNABLE z lat 1994-2000! Znajdziecie tu więc zarówno demo "OBSESSION PAIN" z 1994 roku (!), rewelacyjny materiał "INPERDITION" ('96), jak też kawałki z "FUTURISTIC TRIAL OF MANKIND", ze split EP z MIXOMATOSIS i "PROMO 2000", a kończąc na numerach w wersji koncertowej (także z "Jarocina '94"!). Płyta ma więc charakter czysto kolekcjonerski, ale dzięki niej można zauważyć jak rozwijał się zespół na przestrzeni wielu lat. Osobiście najbardziej podobają mi się jednak 2 pierwsze studyjne materiały DAMNABLE. Później grupa straciła "przebojowość" i nie potrafiła już tak wgniatać w fotel. Bardzo ciekawe wydawnictwo - gorąco polecam!

dywizjakot.prm.pl

DAWNBRINGER "CATHARSIS INSTINCT" (CD '00/ICARUS REC.)

DAWNBRINGER na pewno nie jest znany polskim fanom metalu, a szkoda, bo grają całkiem przyzwoicie. Ta amerykańska grupa to kolejny przykład wpływu mody na granie w szwedzkim stylu, która dopiero niedawno dotarła do Stanów. Trzeba jednak przyznać, że takie zespoły jak KILLSWITCH ENGAGE, SOULLESS, czy rzeczony DAWNBRINGER grają bardzo poprawnie i Ameryka może być z nich dumna. Szczerze mówiąc, DAWNBRINGER słucham z większa przyjemnością niż większość kapel z Szwecji czy Finlandii, ponieważ ich muzyka jest bardziej świeża i oryginalna. Dużo tu wpływów heavy metalu czy nawet stoner rocka, w instrumentarium pojawiają się klawisze i gitary akustyczne, ale całość (włącznie z wokalami) jest bardziej surowa od płyt "made in Sweden". "CATHARSIS INSTINCT" polecam ludziom znudzonym melodyjną papką ze Skandynawii, gdzie tylko parę kapel potrafi zwrócić na siebie uwagę.

icarus@ba.net

DEATHLOCK "DEMO '99"

Nie taki najgorszy ten DEATHLOCK. Ale nie ma co, "Help Me", w którym gościnnie zaśpiewał Andrzej Bomba, jest najlepszy z całego materiału i to w dużym stopniu dzięki owym wokalizom. Pamiętam, że Andy użyczył swego głosu także w utworze FAUST p.t. "Mirror" i wtedy również był to najlepszy numer na kasecie! Kawałki, w których słyszymy już tylko Łysego, są mniej ciekawe, sprawiają wrażenie dość oklepanych, choć gdzieniegdzie trafiają się dobre riffy. Generalnie, mamy tu do czynienia z umiarkowanym szybkościowo death metalem, w którym sporadycznie pojawiają się zwolnienia lub blasty. Warsztat w porządku, brzmienie też, ale wrażenia zespół nie robi.
Marcin Szymborski, Moniuszki 16/38, 18-400 Łomża

DECAYED "BOOK OF DARKNESS" (CD '99/DRAKKAR PROD.)

Aaaaaarrrrrrrgggggggghhhhhhhhhh!!! To jest kurwa killer! Pedały zdychają w bólach, księżom przestaje funkcjonować wątroba, a dziewczęta siadają na kaktusach... Boski DECAYED wydał już tyle splitów, demówek, 7''EP's i CD's, że aż trudno mi je wszystkie spamiętać! Anyway, "BOOK..." to kolejna rzeź niewiniątek, okrutniejsza niż ta, którą sprawił Herod małym żydkom... DECAYED to najczystszy black metalowy wyziew jaki można sobie wyobrazić. Aż głupio mi pisać, że nie chodzi mi tu o ten homoseksualny, melodyjny i słodziutki trend prosto z Nuclear Blast, który ktoś tam, ku uciesze dzieci i grzecznych dziewczynek, nazwał black metalem - kochani, to nie tak!!! DECAYED spłodził bękarta, który w jednym szeregu może stanąć z HELLHAMMER, ANCIENT RITES, wczesnym SAMAEL i BATHORY. Mrok sączy się tu od pierwszej do ostatniej minuty. Ta muzyka jest wulgarna i doskonale czarna, taka jaki powinien być Black Metal najczystszej starej europejskiej szkoły. Pedalska Norwegio - słuchaj i zdychaj!!! KULT!!!
TH
jademon@netc.pt

DEEDS OF FLESH "PATH OF THE WEAKENING" (CD '00/EREBOS PROD./UNIQUE LEADER)

Nie uważam, by DEEDS OF FLESH zaskoczyło nas czymś na swoim trzecim albumie. Grają cały czas szybki, zaawansowany technicznie "US brutal death metal" adresowany do fanów SUFFOCATION itp. Zawiodłem się na brzmieniu - gary brzmią mało potężnie, podobnie jak gitary, choć w Polsce nadal ciężko by było tak nagłośnić brutalną kapelę... Mimo wszystko brawa za konsekwencje i nie spuszczanie z tonu oraz za wyzbycie się silnych wpływów CANNIBAL CORPSE. Ale jednak czegoś mi tu brakuje. Chyba tej świeżości jaką wniosły ostatnio NILE, NECROPHAGIST, DIABOLIC czy AEON...

www.forensickmusic.com

DEFILED "UGLINESS REVEALED" (CD '01/BAPHOMET REC./NECROPOLIS REC.)

Materiał nagrano 3 lata temu, a wydano 1,5 roku temu, więc trochę wiekowy jest. Ale dzięki brzmieniu osiągniętym w MORRISOUND Studio na Florydzie oraz zakręconym, dysharmonicznym riffom, brzmi to świeżo. Gdyby nie zdjęcie zespołu i notka biograficzna, nie zgadlibyście za nic w świecie, że DEFILED pochodzi z... Japonii! Bowiem muzyka ta, mimo swoistej dziwaczności, jest bardzo amerykańska. Fanom technicznego "US death metal" powinno się spodobać, choć szaleństwa tej płycie nie można odmówić. Polecam.

www.necropolis.com

DEFORMED "EVERYTHING IS A FUN TORTURE" (DEMO '02)

15 minut to wystarczająca dawka, by dobrze zapoznać się z muzyką DEFORMED. Mimo że materiał nagrywano w warunkach domowych, na komputerze, brzmi bardzo dobrze (no, może gitara powinna mieć cięższy sound). I nawet ten automat perkusyjny tak bardzo nie razi! DEFORMED udało się uciec od stylistyki MORTICIAN, ich muzyka posiada więcej przestrzeni, jest bardziej chora i zakręcona, podobnie jak wokale Wojtka, który robi wszystko, żeby nie zanudzić słuchacza. Obserwując poczynania DEFORMED i jemu podobnych tworów, śmiem twierdzić, że scena death/grind ma się u nas chyba coraz lepiej, Białystok poszedł ewidentnie w odstawkę! Dobre, że miłość do grindu w narodzie nie zgasła he,he. Grupę, mimo że młoda stażem, powinniście już dobrze znać, bo bardzo dużo koncertuje po naszym kraju. Nie wiem, co mogę jeszcze dodać. Chyba tylko to, że powinniśmy bacznie śledzić rozwój DEFORMED, gdyż stać ich na sporo.

www.deformed.metal.pl

dementor-cover DEMENTOR "ENSLAVE THE WEAK" (CD '01/OSMOSE PROD.)

Zgon, totalny rozpierdol, bluźnierstwo i holokaust. Czy ktoś potrzebuje więcej epitetów, by zajarzyć z czym mamy do czynienia? Słowacy, którzy nie zachwycili mnie swoim debiutanckim CD, przez co olałem z góry ich drugą odsłonę, zapukali do mnie z 3-cim albumem, który przyniósł brutalny, techniczny i szatański death metal. Słychać tu Florydę jak diabli, ale to nie ma większego znaczenia. Słowacy są wysłannikami samego Lucyfera, a on nie przebiera w środkach. Już nie ma "god save" - słaba rasa zginie pod ciosami death metalowego szaleństwa!!! All wimps beware!
TH

www.dementor.sk

DEMIMONDE "MUTANT STAR" (CD '00/EPIDEMIE REC.)

Dziennikarze z jednej strony uwielbiają takie płyty za ich oryginalność i świeżość, z drugiej strony przeklinają za niemożność opisania, czy porównania z produkcjami innych zespołów, co ułatwiłoby czytelnikom wstępne poznanie zawartości płyty. Dlatego, po prostu, muszę Was odesłać do twórczości DEMIMONDE bez większych wskazówek. Jedyne co mogę napisać, to że jest to awangardowa muzyka, której za bazę służy doom metal. I do tegoż doom metalu zespół pododawał niemalże wszystko (black, death, sample, loopy, czy nawet techno - tak jak w "Absolute Word"!), tworząc bardzo interesujące dzieło. Końcowe wrażenie psuje niestety płaskie, mało potężne brzmienie uzyskane w Hostivar Studio. Mimo tego, jest to zdecydowanie nietuzinkowy album, takich rzeczy nie spotyka się często, więc sięgnijcie po "MUTANT STAR", oczywiście tylko w przypadku, jeśli macie choć trochę otwarte umysły.

go.to/epidemie

DEMOGORGON "I AM YOUR GOD…" (MC '01/APOCALYPSE)

Sześć utworów o słabej jakości nagrania. Bardzo zbasowane brzmienie, może dobrym rozwiązaniem byłoby zrobić mastering? Muzyka DEMOGORGON to death metal, dość szybki i agresywny, nie pozbawiony typowych dla tego gatunku zwolnień. Niski, na przemian z krzykliwym wokal, czasem deklamujący, o barwie suchej i mało charczącej. Gitary nawet dobre technicznie, ale ich brzmienie daje wiele do życzenia. Powiem tak, gitary robią pochody, rozjazdy - harmonię, ale w całości utworu jakoś nie potrafią się odnaleźć. Wygląda to tak, jakby reszta instrumentów je goniła, nie zawsze z dobrym skutkiem. Kompozycje utworów są zawiłe i za dużo w nich kombinacji, która w tym wypadku niczego zmysłowego nie przynosi. Za dużo riffów, a te dobre nie są rozwijane. Perkusja razi kiepskim brzmieniem (blachy brzmią jak pokrywki, a stopki... nawet nie wiem do czego je porównać - są fatalne). Oczywiście, nie neguję samej gry, bo ta jest w porządku. Brak mi w tym materiale pewnego niedomówienia, tajemniczości. Jest tu za dużo przekrzykujących się pomysłów, ale nie jest źle, choć zaznaczam i kładę nacisk na nagranie, bo jest to bardzo ważny, a w tym wypadku najsłabszy punkt materiału.
Lucid
demogorgon_dethon@poczta.onet.pl

DEPRESSION / HAEMORRHAGE "SPLIT CD" (CD '02/CUDGEL AGENCY)

Od samego początku nagranie DEPRESSION cechuje znakomita realizacja, twarda i ciężka, a przede wszystkim precyzyjna i selektywna (niemiecka dokładność). Muzyka - to ciężki i brudny death metal z niskim, dobrze radzącym sobie wokalem, o raczej średnich tempach perkusji. Dobre, choć proste, aranże utworów nie nużą, aczkolwiek najbardziej brak mi w muzyce DEPRESSION solówek, które na pewno dodałyby utworom większej harmonii i energii. Bardzo dobry zespół, polecam!
HAEMORRHAGE to już zupełnie inne nagranie (bo koncertowe), a muzyka także zasadniczo się różni od DEPRESSION. Można śmiało powiedzieć, że to grind z tych wyższych półek odegrany z precyzją, no nie oszukujmy się, starych wyjadaczy sceny podziemnej. Jeśli macie styczność z nagraniami koncertowymi zespołów podziemnych, to już wiecie czego można oczekiwać od tej produkcji. Nie każdy może sobie pozwolić na perfekcję, ale w wypadku tego nagrania te małe niedociągnięcia i zgrzyty dodają muzyce swoistego uroku. Każdy kto smakuje dźwięki grind/gore powinien być usatysfakcjonowany.
Lucid
www.cudgel.de

DESCEREBRATION "PROMO 2000"

Dzięki KRISIUN i REBAELLIUN oczy świata zwróciły się w stronę Brazylii, stąd nic dziwnego, że tamtejsze zespoły starają się wypłynąć, korzystając z nadarzającej się okazji. DESCEREBRATION prezentuje dość surowy i oczywiście brutalny death metal. Nie jest to może żadna rewelacja, czy kolejne odkrycie sezonu, ale ich muzyka robi dobre wrażenie. Szaleni Brazylijczycy nie osiągnęli jeszcze poziomu, jaki prezentują ich rodacy z REBAELLIUN, przez co ich materiał jest bardziej chaotyczny i brudny - dla mnie in plus!!! Goście aż pala się, by zmasakrować wasze narządy (nie tylko słuchu), wiec zwróćcie na nich uwagę!
TH
rodolfo@cpminas.com.br

DEVILIUM "PAGAN AT WAR" (CD '01/CRIMINAL REC.)

DEVILUM wykonuje death metal mocno zróżnicowany, z bezwzględną aranżacją nie trzymającą się żadnych schematów, który nie daje ani chwili wytchnienia. Przeplatająca się melodyjność nie tylko nie pozwala na "skonsumowanie" utworów, ale i też beznamiętnie rozrywa każdą, ewentualnie pojawiającą się, o spokoju myśl. Dynamika i technika utworów skomasowana jest z agresywną nieustępliwością, która swą różnorodnością łamanych melodii rozpętuje wojnę w umyśle. Płyta "PAGAN AT WAR" to kawał dobrego death metalu, który może podobać się fanom znużonym zespołami nastawionymi na schematyczne aranżowanie, powiedziałbym, "rockowego" death metalu - trzy riffy i tyle. DEVILIUM serwuje nam dawkę muzyki o wiele większej rozpiętości i zmienności w tempach i melodiach. Można nawet odnieść wrażenie zbyt dużego przepychu, ale, jak wcześniej napisałem, to taki rodzaj bezkompromisowej rzezi. Polecam!
Lucid
www.criminal-recs.com

DIACHRONIA "XX'S DECLINE" (CD '01/GWN REC.)

Kolejny bardzo dobry materiał - dobrze wyprodukowany, z dużą ilością klawiszy, ładnymi melodyjkami i automatem perkusyjnym. Proponuję zmienić tę maszynkę na żywego stworka i można się już pchać pod skrzydła Nuclear Blast. Cóż, w Polsce 70% metalowych zespołów gra właśnie w ten sposób. I pomimo, że DIACHRONIA gra bardzo ambitną muzykę (mają dobrego gitarzystę), to ja jestem już śmiertelnie znużony całym tym melodyjnym i klawiszowym trendem i naprawdę ciężko mi zachwycać się takimi materiałami, nawet gdy wybijają się one trochę ponad przeciętną.
TH
www.diachronia.cjb.net

DIM MAK "INTERCEPTING FIST" (CD '02/MIGHTY MUSIC)
Dim Mak

Jest to jeden z najbardziej ekstremalnych krążków, jakie słyszałem! Cholernie intensywny, agresywny, brutalny i techniczny. Porównując z poprzednią płytą zatytułowaną "ENTER THE DRAGON", zespół wyzbył się hard core'owych inklinacji, co wyszło mu, moim zdaniem, na dobre. Totalna masakra ten DIM MAK - nie potrafię sobie wyobrazić tej szalonej hordy na deskach! Większość składu DIM MAK to muzycy ś.p. RIPPING CORPSE, w którym pogrywał kiedyś Erik Rutan. Muzyk ów zajął się produkcją i realizacją "INTERCEPTING FIST" i efekt wyszedł ciekawszy niż w przypadku HATE ETERNAL. Nieco psychodeliczny, ekstremalny, techniczny death/thrash metal w wykonaniu DIM MAK wciśnie Was w glebę, obiecuję! Aha, jak na razie jest to najbardziej oryginalna pozycja w katalogu MIGHTY MUSIC, tak trzymać!

www.mightymusic.dk

DISARM "REIGN OF FEAR" (DEMO '01)

Zacznę od tego, że te trzy utwory, które otrzymałem, nie zostały dobrze przegrane (trzeba sprawdzać, co się wysyła!). Muzyka DISARM to death metal, który mógłby być zagrany przede wszystkim równo (blasty). Nie są to szczególnie ambitne i kreatywne dźwięki. Ot, taki sobie średni materiał, z trochę mało gardłowym wokalem, gitary coś tam i potrafią, ale podążają nie wiadomo gdzie (za to wycinają przyzwoite sola!), a o perkusji już wspominałem, że mogłaby grać równo.
Lucid
disarm@box43.gnet.pl

DISARRAY "A LESSON IN RESPECT" (CD '99/ECLIPSE REC.)

Już tytuł wydawnictwa mówi nam, że mamy do czynienia z hard core'ową kapelą. Po uruchomieniu odtwarzacza jasnym stało się, że w takim samym stopniu jak h/c jest tu thrash metal. I chwała im za to, bo nie za bardzo trawię współczesną odmianę tego pierwszego gatunku. Muzyka DISARRAY jest ciężka jak cholera - taki miażdżący walec brzmiący jak połączenie CROWBAR z PANTERĄ, z którą zespół ma nieco wspólnego, ponieważ umieścił jeden utwór na "PANTERA TRIBUTE", a czasem też i wokale DISARRAY są podobne do gardła Anzelmo. Cały czas średnio-wolne walcowanie - zniesiecie to? Na koniec cover LYNYRD SKYNYRD "Free Bird".

nrvd66@aol.com lub scarred66@aol.com, www.eclipserecords.com

DISEASED "ALTERNATIVE EMOTIONS" (DEMO '01)

Dobra produkcja nagrań, na które składa się pięć utworów technicznego, ale zarazem melodyjnego death metalu. Dobre gitary i sola, które wręcz unoszą. Ogólnie jest to muzyka na wysokim poziomie. Choć nie jest arcy brutalna, to rozdziera od wewnątrz tym tzw. pazurem. Kompozycje są długie i dobre aranżacyjnie - nie nużą, konsekwentne w swojej strukturze utwory mają swego rodzaju jednolitość i spójność. Jeśli chodzi o tempa, to dominuje raczej średnia szybkość, ale efekt jest swego rodzaju potężny i monumentalny, jak na techniczny death metal przystało. Tak trzymać!
Lucid
diseased.rockmetal.art.pl

disgorge-cover DISGORGE "SHE LAY GUTTED" (MCD '00/EREBOS/UNIQUE LEADER)

Już chyba wszyscy wiedzą, że "SHE LAY GUTTED" nagrali Amerykanie, a nie autorzy "FORENSICK" z Meksyku. Mimo tej samej nazwy, muzyka obu grup różni się tak bardzo, że z pewnością ich nie pomylicie. DISGORGE to wykonawcy gęstego, ciężkiego death/grindu okraszonego bardzo niskim growlem. Jeśli lubicie stary DAMNABLE, to "SHE LAY GUTTED" może Wam przypaść do gustu.

www.forensickmusic.com

DISHARMONIC "UNHOLY REMAINS" (DEMO '02)

DISHARMONIC pochodzi z Grecji i powstał w 2001 roku. Tworzą go trzej goście: John (wokal i bass), Anestis (gitary) oraz Theofilos (perkusja), którzy twierdzą, że grają brutal death core, ale czy tak naprawdę jest? W mordę, jak ja nie lubię po kimś "jeździć", ale muszę to zrobić! Ten zespół nie ma za grosz wstydu! To, co reprezentują na swojej demówce, która zawiera 4 "fantastyczne" utwory, to żenada. Przyznam się szczerze, że jest to moja pierwsza grecka kapela, którą słuchałem i jeśli tak tam grają, to nie chcę nawet jechać tam na wczasy. Materiał trwa 12 minut i jest niezłym kabaretem. Po prostu, turlałem się po ziemi i płakałem ze śmiechu przez czas trwania demo. Od DISHARMONIC wolę już posłuchać Stachursky'ego - przynajmniej u niego beaty wydają się brutalne, a keyboard core'owy. Wokale z death metalem nie mają nic wspólnego, pochodzą jakby z wieczorka recytatorskiego osób z rakiem krtani. Chciałbym powiedzieć choć jedno dobre zdanie, choć słowo na temat ich muzyki, ale nie potrafię was tak okrutnie okłamać, że jest tu coś wartego, by zapoznać się z ich muzycznymi wyczynami. Aby przybliżyć Wam ich muzę, powiem, że jest to mieszanka punka z naprawdę bardzo topornymi riffami oraz żenującą pracą perkusji i do tego recytatorsko-deathowy wokal - daje to taki misz-masz, o jakim nikt nie śnił. Komu bym polecił tą demówkę?... Hmm. Chyba tylko ludziom lubiącym się pośmiać z czyjegoś nieszczęścia. Kończę, bo sadystą nie jestem. Oby jak najmniej takich wynalazków.
PP
P.S. Po przeczytaniu powyższej recenzji zespół podesłał e-mail następującej treści: "fuck off motherfucker guy shityour are the biggest jerk off the world suck my cocks and my balls john from disharmonic" he,he. Bez komentarza!

disharmonic666@hotmail.com

DISHARMONY "SOUNDTRACK TO PARANOID MINDS" (CD-R '02)

Płytka składa się z dziewięciu utworów, w tym intro i jeden utwór instrumentalny. Muzyka DISHARMONY nie sprowadza się tylko do jednego stwierdzenia, że jest to death metal (jak też wskazuje sama nazwa), bo struktura utworów po części na nim oparta nie do końca daje nam takie jednoznaczne stwierdzenie. Na płytce tej dodatkowo usłyszymy rock, thrash, troszkę grind, doom, gothic i chuj wie co jeszcze. Dużo dziwacznych zmian tempa, jak choćby ciężki moment przechodzący w klimatyczny pasaż, po czym wszystko zostaje rozbite niczym w jazzowym stylu…
Jeśli o mnie chodzi, to taki rodzaj gry i tworzenia utworów nigdy nie był w moim guście. Zespół raczej wplątuje różne style tworząc utwory, z których powstałoby kilka innych i na kilku zupełnie innych płytach, co niewątpliwie wyszło by na lepsze. Zgodzę się, że łączenie lub inspirowanie się innymi gatunkami muzyki jest wskazane (choćby po to, by ożywić pewną zagrywkę czy riff lub nadać temu momentowi innego "wymiaru"), ale to, co prezentuje DISHARMONY zupełnie nie jest dobrym rozwiązaniem. I na pewno powinni wyklarować swój styl i znaleźć jedną drogę swej muzyki, niż, jak to się potocznie mówi, "pić wodę z kilku źródeł, a w każdym można zaspokoić swe pragnienie". Poszukującym odmienności i eksperymentów proponuje wysłuchać tej płytki. A tym zniesmaczonym cyrkowymi nudami szczerze odradzam.
Lucid
www.disharmony.xcom.pl, Management: Pomorska 14F/32, 80-333 Gdańsk

DRACO HYPNALIS / ROMANTIC LOVE "NOBLENESS OF THE STORM-GATHERER" / "HOPELESS ANXIETY" (SPLIT MC '00)

Ciężko powiedzieć cokolwiek dobrego o DRACO HYPNALIS. Po pierwsze, jest tu beznadziejny wokalista. Ten człowiek śpiewa jak Kaczor Donald i nie jest to przesada. Po drugie, jest tu automat perkusyjny przez co chce mi się rzygać. Cały materiał brzmi jakby był nagrywany na PC-cie, a nie w normalnym studio - nie ma tu zupełnie ognia, gitary są bardzo płaskie i bez głębi. Jednakże muzyka nie jest taka zła, D.H. oscyluje wokół melodyjnego death/blacku z pewnymi całkiem technicznymi fajerwerkami. Ale wokale i produkcja sprawiają, że ciężko to znieść. ROMANTIC LOVE gra death metal, ale jest to metalowy miszmasz! Ich muzyka łączy w sobie brutalny i masywny death metal z elementami doom czy nawet gothic metalu. Wyobraźcie sobie mariaż CANNIBAL CORPSE z DEPRESY, czasem nawet pojawiają się żeńskie wokale. Aczkolwiek wszystkie te elementy są ze sobą doskonale połączone. Jestem naprawdę pod wrażeniem.
TH
ivokratky@quick.cz

DRAGULA "DEMO 2001"

Aż osiem utworów zawiera to demo częstochowskiego zespołu, grającego death metal o strukturze aranżacyjnej z lat 90- tych. Powiedziałbym, że jest to muzyka, którą gdzieś już słyszałem, zawiera trochę banalne melodyjki zaczerpnięte ze starego Morgoth i Paradise Lost. Nie można zespołowi zarzucić braku determinacji i, rzekłbym, swoistego zaparcia, ale mimo szczerych chęci, ta muzyka nie jest rewelacyjna i do tego na ich niekorzyść wpływa słaba jakość nagrania. No, ale to demo, więc można wziąć poprawkę. Panowie, więcej własnej inicjatywy, bo jeśli do waszych umiejętności dodamy jeszcze własne pomysły, to będzie naprawdę bardzo dobrze! Poprawiłbym także wokal i nie bał się przyspieszyć.
Lucid
dragulaorg@wp.pl

DREAM "MISTLY LANDSCAPES OF LUNAR NIGHTS" (DEMO '00)

Podoba mi się to, już trzecie z kolei, demo DREAM. Bez dwóch zdań jest lepsze od "ACT II - MY HEART..."! "Dlaczego?" spytacie. No cóż, gitary pracują znacznie bardziej ciekawie i dojrzale (także od strony technicznej słychać postęp), są dynamiczne, mają ten swój charakterystyczny pęd do przodu i przede wszystkim lepiej brzmią (jak i cały materiał). Wokale zmieniły się również na korzyść (mimo że straciły na agresywności), bowiem odpowiedzialny za nie jest Marcin z częstochowskiego ODIUM! Muzycznie zespół delikatnie zbrutalniał (choć riffy i klawisze są bardzo melodyjne), w dużym stopniu wyzbył się wpływów black metalu (ale czasem potrafi jeszcze zagrać z pazurem) na rzecz dynamicznego doom i melodyjnego death metalu. Oczywiście, mroczne partie też są obecne, w śladowych ilościach, tak że bez obaw - koszmarów mieć nie będzie. Ta muzyka stała się dojrzała, przemyślana, sprawnie odegrana, trafiają się świetne zagrywki, naprawdę niczego jej nie brakuje. Odnoszę też takie wrażenie, że DREAM A.D. 2000 to bardziej przebojowa grupa niż kiedyś. Ciekaw jestem tylko, czy znajdą się amatorzy na ich muzykę. Myślę, że paru tak. Skoro szwedzki death metal jest na fali, to jego bardziej mistyczna, atmosferyczna i surowa odmiana nie powinna zbyt wielu z Was odstraszyć. Niestety, już dawno nic nie słyszałem o zespole, tak że mam obawy, iż mogli zawiesić działalność. Szkoda!...

nightspirit@o2.pl

DREAMS OF DAMNATION "LET THE VIOLENCE BEGIN" (CD '00/NECROPOLIS REC.)
DofD-photo

Może nie jest to super-grupa, jak głoszą hasła reklamowe, ale nazwisko Jima Durkina, gitarzysty legendarnego DARK ANGEL, przykuło moją uwagę na dłużej. Materiał jaki spłodziło to trio, to szczery thrash/death, prosto niby z lat 80-tych. Skoro na takiej muzyce się wychowałem, oczywistym było, że "LET THE VIOLENCE BEGIN" przypadnie mi do gustu. Jasne, że nie znajdziecie tu technicznych fajerwerków, krystalicznej produkcji (gary np. brzmią niemal identycznie jak te na "OPPRESSING THE MASSES" VIO-LENCE), łagodnych wokali (bowiem Charlie Silva to prawdziwe, rozwścieczone zwierzę!), zawrotnych temp perkusji, za to znajdziecie takie pokłady energii, zła i wszystkiego co najlepsze he,he, że polubicie tych kolesi. Czy lubicie być gwałceni czy nie, "LET THE VIOLENCE BEGIN" zrobi to Wam!!! Tyle że dźwiękiem he,he...

www.necropolisrec.com

DYING TEARS "AMNESIA" (CD '00/THUNDERING REC.)

Właściwie, to płyta "AMNESIA" niczym szczególnym mnie nie zaskoczyła. Ot, bardzo dobrze znany klimat gotyckiego grania, który kojarzy mi się m.in. z pierwszą płytą The Gathering. Ten sam growing przeplatany płaczliwym głosem kobiecym, który, mówiąc szczerze, nie doprowadza do nastroju melancholii, a wręcz do szewskiej pasji. I mówię tu o tych najwyższych partiach, ponieważ gdy pojawia się w normalnych rejestrach - jest nawet ciekawy. Muzyka kontrastuje między ciężko-średnimi tempami, a klawiszami, które czasem budują klimat utworu, a czasem go rozwijają. Dobry i oryginalny pomysł, to wprowadzenie do brzmienia wiolonczeli, która najlepiej radzi sobie z tym klimatem. Zastanawia mnie rozbieżność muzyczna, która pojawia się na płycie. I tak, z jednej strony mamy instrumentalno-wokalne, "klasyczne" utwory (dobre!), z drugiej średnio gotycko-metalowe utwory niczego nowego nie wnoszące (przeciętnie!). To wszystko już było! Podsumowując płytę, brakuje mi tu jednoznaczności muzycznej. Postawiłbym na radykalne zmiany, które na pewno przyniosą zespołowi więcej "korzyści"; bezapelacyjnie stawiam na utwory typu "Once Upon Hypocrisy" i "Bleed For Us". Dodam, że zespół składa się z ośmiu osób i ma duże zadatki na to, by w przyszłości zaskoczyć nas czymś WIELKIM.
Lucid
www.thundering-records.com

EBONY TEARS "EVIL AS HELL" (CD '01/BLACK SUN)

Zespół kojarzy mi się trochę z FEAR FACTORY, ale to bardziej spowodowane jest brzmieniem perkusji (stopy) i klawiszami, które czasami pojawiają się w tle utworów. Dynamika rodem z AT THE GATES ("Slaughter of the Soul"). Poza tymi skojarzeniami właściwie nie można nic zarzucić Szwedom, nawet tego, że swą melodyjnością nie są tak jednoznaczni i typowi dla tej sceny. EBONY TEARS tworzy spójne utwory, które swą agresją walą prosto w twarz. Dobra produkcja dźwiękowa i selektywność instrumentów pozwala na zasmakowanie całej kwintesencji muzyki, jaką chcą przekazać na "EVIL AS HELL". Polecam maniakom agresji z posmakiem melodyjności.
Lucid
www.blacksun.se

ELENIUM "MARTYRIA" (DEMO '01)

Muzyka zawarta na tym materiale to kombinacja i połączenie drapieżnego black metalu (ale jak dla mnie jest go za mało) i klimatycznego, tajemniczego symfo-metalu, a to za sprawą klawiszy i skrzypiec. ELENIUM rokuje duże nadzieje na przyszłość i choć można w ich muzyce wychwycić wiele wpływów, to nie zmienia faktu, że tkwi w nich spory potencjał twórczy. Dodam jeszcze, że nagranie jest także dobre. Cóż, życzę powodzenia i wytrwałości.
Lucid
elenium.karpaty.pl

EMINENZ "THE BLACKEST DIMENSION" (CD '00/LAST EPISODE)

"THE BLACKEST DIMENSION" jest jedynym albumem EMINENZ jaki miałem okazję usłyszeć i muszę przyznać, że chłopaki robią dość dobre wrażenie. Na moje szczęście, nie jest to kolejny typowy, black metalowy zespół, gdyż Niemcy w równych proporcjach wymieszali black z moim ukochanym death metalem! W dodatku stosują chwytliwe riffy i mają niezłego wokalistę, tak że fajnie się tego słucha. Nie znajdziecie tu zaś opętańczych temp, raczej średnie prędkości, średniej jakości brzmienie i, niestety, klawisze. Gdzieś nad tym wszystkim unosi się duch starej szkoły black/thrash, co mnie niezmiernie cieszy. Myślę, że ludziom znudzonym norweskim black metalem, ta wersja "czarnej muzyki" może przypaść do gustu. Nie oczekujcie jednak żadnej rewelacji.

www.last-episode.de

ENFEEBLEMENT "VIRUS" (DEMO '98/ACCUSABILIS REC.)

Profesjonalnie wydana kaseta to nie jest, ale muzyka broni się sama. ENFEEBLEMENT pochodzą z Czarnej Białostockiej i udowodnili, że grzać umieją nie tylko w Białym. "VIRUS" to stary materiał, z tego co wiem, wyszedł już jakiś nowy, ale skoro Andy podesłał tę tasiemkę, to czemu by jej nie opisać? Chłopaki wymiatają death/core'a, ale w ich wykonaniu nie jest to najbardziej brutalna i najszybsza odmiana metalu. Mimo wszystko słychać, że jest to grupa, która raczej będzie zbliżała się w stronę ekstremalności, niż od niej oddalała. Dużo w tym materiale death metalu (sporo riffów, niektóre bicia perkusji), ale grind/core'owy wypierdol też się, oczywiście, pojawia. Nie wiem, może się mylę, ale słyszę, że chłopaki lubią NAPALM DEATH, zwłaszcza ten nowszy, powiedzmy ten od czasów "UTOPIA BANISHED", no i oczywiście całą amerykańską czołówkę spod znaku "brutal death i grind metal". Są to jednak jakieś tam echa. Przypadkiem nie oczekujcie grzańska w stylu DEAD INFECTION, ale zapewniam Was, że ENFEEBLEMENT to żadne wymoczki i potrafią przypieprzyć w łeb.

andy.d.accusabilis@poczta.fm

Enter  My Silence ENTER MY SILENCE "REMOTECONTROLLED SCYTHE" (CD '01/MIGHTY MUSIC)

Nie będzie chyba przesadą z mojej strony, jeśli stwierdzę, że "REMOTECONTROLLED SCYTHE" to tylko typowy skandynawski album, zawierający typowy skandynawski melodyjny death metal. Pewnie zespół oburzy się z powodu tak lakonicznego i "niepoważnego" potraktowania ich pracy, ale nie jestem w stanie wykrzesać o ich twórczości nic więcej. Dostrzegam wprawdzie drobne niuanse, które różnią ENTER MY SILENCE od "wzorca" - czyli IN FLAMES, jak choćby bardziej melodyjne, klimatyczne riffy (nie tak agresywne) i fińskie brzmienie, ale to chyba za mało, by nazwać zespół oryginalnym. Mimo to, podoba mi się to, co robi ENTER MY SILENCE, tak samo jak podoba mi się nazwa zespołu i tytuł płyty. Byłbym zapomniał, głos wokalisty też jest niezły, mimo że nie wykracza poza agresywne kanony.

www.mightymusic.dk

EON "LABYRINTH" (MC '01/APOCALYPSE PROD.)

Muzykę zespołu EON zaklasyfikowałbym do klimatycznego death metalu i powiem wprost, bez zbędnych zawiłości: "LABYRINTH" to bardzo dobra i mocna płyta. Znakomicie zaaranżowana, z klawiszowym tłem, które doskonale buduje klimat każdego utworu i nadaje muzyce świeżości. Na tej płycie muzyka wręcz płynie, zauważalna spójność utworów, to także duży atut zespołu. Oczywiście, jeśli pokuszę się o porównanie, to na myśli przychodzi mi np.: Moonspell (bardziej za wokal), ale podobieństwa są raczej znikome i muzyków trzeba pochwalić także za własną inwencję kompozytorską. Dodam, że produkcja płyty jest dobra, a nawet bardzo dobra, mając na uwadze polskie, metalowe nagrania. Zachęcam wszystkich fanów melodyjności i dynamicznego death metalu o średnich tempach do zapoznania się z płytą "LABYRINTH" zespołu EON!
Lucid
mafiaeon.w.interia.pl

EPOCH OF UNLIGHT "CAUGHT IN THE UNLIGHT" (CD '01/THE END REC.)

Nie czuję tej muzyki i obawiam się, że chłopaki z EPOCH OF UNLIGHT też jej nie czują. Zwłaszcza w pierwszych kawałkach, bo później, o dziwo, utwory EPOCH OF UNLIGHT nabierają wyrazistości i przypominają już solidne, metalowe numery. W Stanach gra się trochę melodyjnego death metalu z wpływami thrash i black metalu, ale obiektywnie stwierdzając EPOCH OF UNLIGHT nie jest tak dobry jak np. DAWNBRINGER czy SOULLESS. No i do tego ta beznadziejna okładka! Jak na amerykańską grupę chłopaki warsztat posiadają przeciętny, więc próbują to nadrabiać żywiołowością, ale osobiście większą furię i agresję odnajduję w płytach MALEVOLENT CREATION czy HATE ETERNAL. Generalnie, ten zespół nie zapada w pamięć i szkoda sobie nim zawracać głowę.

www.theendrecords.com

ERYDAN "EX NIHILO NIHIL FIT" (DEMO '00)

Znów miła niespodzianka. Spodziewałem się doom metalowych smętów, a tu taki fajny, totalny, wolny death metal (choć zespół upiera się przy terminie death/doom). Brudne, dobre brzmienie (RADIOAKTYWNI Studio) i swoista atmosfera kojarzy mi się bardziej z... NECROPHAGIA (!) niż z WINTER, ale czy to ma w ogóle jakieś znaczenie? Ważne, że tak w Polsce gra zapewne bardzo niewiele kapel, więc śmiało ślijcie 3,5 PLN po te niecałe 10 minut... ciężkiego death metalu. Udany debiut.

c/o Tomasz Bergier, Dobryszycka 1, 97-545 Gomunice

ESQARIAL "DISCOVERIES" (ADV. TAPE '01) esqarial-cover

Ich debiutancki CD był wydany przez PAGAN RECORDS, ale ESQARIAL nie był tak komercyjny jakby tego sobie życzyła wytwórnia i teraz są bez kontraktu. Debiut ESQARIAL to doskonały i brutalny death metal z mnóstwem technicznych fajerwerków - wierzcie mi, gitarzysta jest fenomenalny! Grupa właśnie nagrała nowy album, a ta taśma to dwuutwórowe promo. Cóż, ESQARIAL stał się bardziej progresywny, ale ich muzyka to wciąż death metal. Jest tu więcej melodii i mnóstwo wpływów DREAM THEATER, ale nadal kopią tyłki! Mam nadzieję, że tym razem będą mieli więcej szczęścia i wkrótce znajdą kompetentną wytwórnię (obecnie ich interesami zajmuje się Massive Management, więc o dobry kontrakt jestem już spokojny - Maciek).
TH
c/o Przemek Przybylski, Legnicka 9B/4, 58-100 Polkowice esqariallud@poczta.onet.pl, www.empire.sotiko.pl

EVOKE "THE FURY WRITTEN" (CD '00/SYSTEM SHOCK)

Rzadko się słyszy o death metalowych zespołach z Wielkiej Brytanii. Niestety, czasy świetności zespołów z Wysp minęły, zdaje się, że bezpowrotnie. EVOKE pozwala żywić nadzieję, że coś drgnie w angielskim death metalu, choć takimi albumami jak "THE FURY WRITTEN" furory nie zrobią. Jest to wyważone, owszem, poprawnie zagrane, ale pomysły są przeciętne, nie mówiąc o cieniu choćby żywiołowości, spontaniczności, o której grupa wyraźnie zapomniała. Uważam, że na wydanie płyty przez SYSTEM SHOCK bardziej zasłużyły sobie inne kapele, takie jak np. BRAQUEMARD, NOMAD czy NOMENMORTIS, no, ale na takie rzeczy nie ma się wpływu. Płyta EVOKE utrzymana jest przeważnie w średnich tempach, przez co momentami usypia. Skojarzenia z innymi zespołami w ogóle mi nie przychodzą do głowy (choć słyszę tu trochę starą szwedzką szkołę), ale nie myślcie sobie, że oni są oryginalni, o nie!

dystrybucja: www.paganrecords.com.pl

FANGORN "FANGORN" (CD '01/G.U.C.)

FANGORN to niemiecki przedstawiciel sceny death/gothic rodem ze Skandynawii. Nie zbyt oryginalne patenty gitarowe, średnie tempa perkusji, wokal o średnich rejestrach przeplatany ze śpiewem kobiecym, gardłowo-nosowym ("Paradies" - dobry pomysł) i wysokim, a ten, no cóż, niczym kosmicznym nie zaskakuje. Ogólnie, tej muzyki słucha się dobrze, a to dla tego, że nie trzeba się wysilać, by podążyć za każdą gitarową myślą (wspominałem o oryginalności). Ich muzyka nie powoduje też większych uniesień, mam wrażenie, że wszystko już kiedyś słyszałem - takie przeplatanki gotyku z agresją i słodkim jękiem kobitki. Dobra realizacja brzmieniowa i technika muzyków, wiele zagrywek ma w sobie swoistą siłę, trzeba jedynie z konsekwencją je rozwijać do granic możliwości. Przede wszystkim brak mi tu jednoznaczności muzycznej, a taki mix "wszystkiego i niczego" nie zawsze musi się podobać.
Lucid
www.guc-area.de

FAR'N'HIGH "ATTRACTION OF FIRE" (CD '99/BRENNUS MUSIC)

Z jakichś tam przyziemnych powodów recenzja tego wydawnictwa nie znalazła się w "BURNING ABYSS 'zine #5", tak że teraz nadrobię zaległości. Nie ukrywam, że jest to najlepsze wydawnictwo BRENNUS MUSIC jakie słyszałem, na pewno jest to też jeden z ciekawszych krążków autorstwa francuskiego zespołu. Jeśli lubicie szufladkowanie, to określmy ich muzykę mianem "progresywny heavy metal/hard rock", czyli rozwijając - jest to zawansowana technicznie muzyka zakorzeniona w brytyjskim heavy metalu i amerykańskim hard rock'u. Mniej więcej jest to to, co grał w latach swej największej świetności QUEENSRYCHE, choć wiadomo, że Amerykańskim Bogom nie dorównają nigdy! Naturalnie śladowe ilości DREAM THEATER też występują na "ATTRACTION OF FIRE", ale to oczywiste, bowiem teraz każdy szanujący muzyk jest zachwycony twórcami "AWAKE"... FAR'N'HIGH ma dobrych instrumentalistów (lecz jeszcze nie wirtuozów), z których moim ulubieńcem jest wokalista o dość słodkim głosie. Podpadł mi tylko perkusista, który dopuścił do tego, że jego werbel brzmi mało profesjonalnie (w przeciwieństwie do gry). Bardzo różnorodny to album, pełen klawiszowych pasaży i ciekawych rozwiązań aranżacyjnych. Faworyci, to "There Comes The Day" oraz "Spanish Kiss" z komercyjnymi refrenami. Gorąco polecam!

www.infomusique.com/brennus

FLESHLESS "ABHORRENCE OF CADAVERIC" (CD '00/OBSCENE PROD.)

Czas trwania "ABHORRENCE"" to 35 minut, sztucznie zawyżone przez dodanie splitu z DISFIGURED, więc nowego materiału nie mamy przerażająco dużo, ale na tyle, by zorientować się co grają chłopaki. Jest to już drugi album FLESHLESS, na którym dodatkowym "muzykiem" jest automat perkusyjny, czego nie mogę im darować, mając w pamięci bardzo dobre splity czy demo "GRINDING". Żeby chociaż to brzmiało tak jak NECROPHAGIST czy VOMIT REMNANTS, to byłoby dobrze, ale nie jest. Bardzo sztucznie to brzmi i mało profesjonalnie, choć przynajmniej zespół będzie miał rozpoznawalne brzmienie. Najjaśniejszy punkt "ABHORRENCE..." to oczywiście wokal Vladimira, chociaż riffy Michala i Ludka tez są charakterystycznie umelodyjnione i czytelne, no i nie śmierdzą tak bardzo Ameryką, jak to jest w przypadku 99% zespołów spod znaku "brutal death". Kiedyś ten zespół świetnie się zapowiadał, ale teraz sam nie wiem, co mam myśleć, bo widzę tendencję spadkową...

www.obscene.cz

FLESHTIZED "HERE AMONG THORNS" (CD '01/MIGHTY MUSIC)

Nie ma co, toż to jeden z najlepszych brutal death metalowych krążków, jaki wpadł w moje ręce w ostatnim czasie! Do tego jest tak kurewsko INTENSYWNY i brutalny! Zaletą jest też czytelna i ciężka produkcja, nie mówiąc już o coverze MORBID ANGEL ("Rapture"). Zresztą przed chwilą wspomniany zespół nie pojawił się w tej recenzji przypadkowo, bowiem bez wątpienia jest największą inspiracją dla chłopaków z FLESHTIZED. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że "HERE AMONG THORNS" jest bardziej świeży i interesujący niż ostatnie dokonania MORBID ANGEL (to samo mógłbym powiedzieć o "NIHILITY" DECAPITATED w kontekście VADER)! Zajebista płyta - musicie ją natychmiast zdobyć!

www.mightymusic.dk

FLUMEN "CHWILA ŻYCIA" (CD '01)

Nie ma za dużo takich zespołów jak NUMEN - które grają archaiczny, nieostry thrash/heavy metal polskiej szkoły. Przy pierwszym przesłuchaniu odnosi się wrażenie, że jest to bardzo toporny materiał, ale im więcej obcuję z muzyką NUMEN, tym więcej dostrzegam jej walorów, np. dobry warsztat muzyków czy bardzo fajne solówki. Nie można też pominąć faktu, że zespół sam wydał ten CD! Osobiście, słyszę tu dużo znajomych dźwięków - w "Myself" dochodzą mnie echa LAFAYN, poza tym wszechobecny jest tu duch późnego PROLETARYAT, a także AHIMSY, ALASTOR, HORRORSCOPE, natomiast Krzysiek swoją manierą wokalną może trochę kojarzyć się z Maćkiem Taffem (GEISHA GONER, ex-NEOLITHIC)! Bardzo zdolny zespół, który polecam w szczególności fanom polskiego thrash & heavy.

www.flumen.pl

FOMORAIG "ATAWISTIC MINDS" (DEMO '02)

Od początku trochę razi jakość nagrania, ale to demo i w dodatku tak młodego zespołu. Muzykę swoją określają jako "atmospheric death/black metal" i jak zawsze, przy tak wygórowanych szyldach, sama muzyka ubrana w klawisz już jest "atmospheric", trochę surowości i jest black, a najprościej nazwać ją death metalem, bo ten gatunek od dawna już nie ma twardo określonych kryteriów. Wiadomo też, że im większa reklama stylu, tym jest on uboższy. Właściwie zastanawiam się, po co nagrywać pięć utworów, z czego dwa to intra? No, ale do wszystkiego się dorośnie :). Muzyka, mimo sporego ubarwienia i zmienności tempa, jest raczej biedna i prosta i aż do mdłości przytłaczająca "technicznymi popisami". Z tych trzech utworów śmiało możnaby zrobić płytę, a tak mamy masło maślane i plątaninę zbyt mocno kontrastujących ze sobą nastrojów. Cierpliwości i więcej jednoznaczności, chłopaki - na tym na pewno zyska muzyka!
Lucid
Mariusz Żelazko, Młynarskiego 7/55, 16-400 Suwałki, szkocki@go2.pl

FORGOTTEN SILENCE "KABAACH" (CD '00/REDBLACK PROD.)
fs-cover

Już sama wkładka CD daje nam przedsmak tego co znajduje się na płycie - czyli profesjonalizm ubrany w orientalne motywy. Nie jest to jednak w żadnym wypadku kalka NILE! Chociażby dlatego, że Amerykanie grają brutalny death metal, natomiast Czesi z FORGOTTEN SILENCE preferują mieszanie takich gatunków jak np. progresywny rock, jazz, doom metal, death metal, psychodelic. Jest to bardzo zakręcony materiał, chyba najbardziej z ich wszystkich płyt, ale nie najgorszy. Osobiście wolę debiutancki album "THOTS", ale i tak "KABAACH" słucham z większą przyjemnością niż ich drugi CD - "SENYAAN". Muzyka FORGOTTEN SILENCE jest wciąż nieprzewidywalna i niepowtarzalna, zaś wokalnie dominuje przeciętny growling Krusty'ego oraz nieobliczalne śpiewanie Hanki. Warto mieć ten album!

www.redblack.cz

FRONTSIDE "NASZE JEST KRÓLESTWO, POTĘGA I CHWAŁA NA WIEKI" (CD '01/MMP)

Głośno jest ostatnimi czasy o FRONTSIDE, a to głównie za sprawą nowej płyty "...I ODPUŚĆ NAM NASZE WINY..." (wydanej przez MYSTIC PROD.) oraz bardzo udanej trasy jaką zespół odbył po Polsce pod koniec ubiegłego roku wraz z BEHEMOTH, DARKANE i CRIONICS. Jednakże wcześniejszy album zawiera na tyle potężną i energiczną muzę, że wart jest przypomnienia. FRONTSIDE to grupa mająca coś do przekazania (stąd zaangażowane teksty wykrzyczane w języku polskim), a całość poparła niesamowitą muzyką: thrashowe riffy żywcem wzięte ze wściekłego SLAYER'a, brutalny, doskonały sound, także brutalne wokale nasuwające skojarzenia z sceną hard core, no i wszechobecne wpływy death metalu i H/C. Płyta wgniata fotel i rozpierdala wszystko w promieniu kilku kilometrów, a ponoć nowy CD jest jeszcze lepszy! Aż ciężko w to uwierzyć. FRONTSIDE TO MUS!

www.frontside.alpha.pl

GEISHA GONER "CATCHING BROADNESS" (CD '02/DYWIZJA KOT)
Geisha Goner

Fajna sprawa opisywać nagrania, na których się człowiek wychował, ale jednocześnie dosyć trudna. Ożywają wspomnienia, dźwięki... Materiał ten ma 12 lat, a wciąż kopie (oprócz kawałków bonusowych, które w ogóle do mnie nie przemawiają). To jest sztuka! Techno-thrash - tak się kiedyś nazywało taką muzykę; sporo jej się grało, zwłaszcza w Niemczech (m.in. DEATHROW, MEKONG DELTA). A tu GEISHA GONER, z jakiejś tam Polski, na swym debiucie pokazała, że (techniczny) thrash metal potrafią grać i nagrywać (kłania się IZABELIN Studio!) nie tylko Amerykanie i Niemcy. I to jak pokazali! No bo wyobraźcie sobie riffy TESTAMENT zagrane w znacznie bardziej pokręcony sposób, z jazzową perkusją (straszne łamańce i zmiany tempa stosował Paweł Gawrychowski - mistrz!) i z niepowtarzalnymi, psychodelicznymi wokalami Maćka Taffa. Nie do opisania i nie do odtworzenia dla innych! Nawet ballad ("The Last Letter" i "D.I.O.W. To S.Y.S.") nie potrafili zagrać "normalnie", tylko musieli tak strasznie pokombinować, że, niestety, nie da się przy tym tańczyć he,he. Ciekaw jestem tylko, do kogo wydawca adresuje tego typu albumy: czy do ludzi, którzy chcą powspominać stare czasy, czy do młodych metalowców, aby doświadczyli, jak grało się w tym kraju dekadę temu? Co by nie pisać, wielka chwała Ci, Ryłkołaku, że wskrzesiłeś te nagrania! A Wy marsz na pocztę wypełniać przekazy!

dywizjakot.prm.pl

GERBE OF LIFE "GERBE OF LIFE" (DEMO CD '01)

Intro tego materiału, składającego się z dziesięciu utworów, nie zapowiada tego, co nastąpi po nim. A następuje grind core nie zbyt wysokich lotów. Utwory ledwo się zaczną, a już się kończą i ktoś może pomyśleć, że właściwie tę muzykę charakteryzują takie właśnie rozwiązania. Uważam, że brakuje tu przede wszystkim pomysłowości na dosadne rozwinięcie i rozbudowanie kawałków. Odnoszę wrażenie, że muzyka powstała w biegu, bez większego przygotowania ze strony aranżacyjnej jak i technicznej. Lata dziewięćdziesiąte obfitowały w rzekę zespołów myślących, że wystarczy ryczeć i tłuc szybko lub ciężko, by grać death metal. Teraz wydaje mi się, że GERBE OF LIFE wychodzi z takiego samego założenia. Niczym szczególnym mnie ta muzyka nie poruszyła, miejmy nadzieję, że przyszłość albo obedrze zespół ze skóry, albo muzycy okażą hardość i konsekwencję...
Lucid
www.site.voila.fr/GERBE

GOD IN RUINS "AGONY OF THE FALLEN GODS" (DEMO '01)

Godnymi następcami CRADLE OF FILTH czy DIMMU BORGIR to oni chyba nigdy nie będą, ale słychać drzemiący w zespole duży potencjał. Na "AGONY OF THE FALLEN GODS" ich styl to taka bardzo melodyjna (zwłaszcza w partiach gitary prowadzącej, w których wyraźnie słychać wpływy muzyki klasycznej) mieszanka szwedzkiego "death" z black metalem. Da się tego słuchać, ale ja widziałbym ich w bardziej brutalnych i agresywnych dźwiękach (i ponoć ich kolejne demo "GOD IS NOT" rzeczywiście jest brutalniejsze). Może tak posłuchajcie, chłopaki, więcej DISSECTION :-)...

sothis1@wp.pl

GODLESS TRUTH "SELFREALIZATION" (CD '01/SHINDY)

Brutalny death metal z wieloma ciekawymi, a nawet melodyjnymi momentami, zwłaszcza sola. Duża rozbieżność riffów, mało spójnych, ale wydaje mi się, że to cel zamierzony, lecz nie wiem czy zawsze skuteczny. Można także odnieść wrażenie, że muzycy GODLESS TRUTH niejednoznacznie próbują określić czy wyrazić kierunek, w jakim chcą podążać ze swoją muzyką. Brzmienie płyty jest dobrze zrealizowane, selektywne i dosadne. Dobry poziom techniczny zespołu. Muzyka oscyluje między grind, a death metalem. Nieprzewidywalne, ciężkie gitary, ze zróżnicowanym wokalem i dobrą perkusją (werbel, który czasem rozprasza, ale i nadaje brzmieniu innego wymiaru), ciężko i brutalnie - taki mix może spodobać się wybrednym maniakom. Ja natomiast uważam, że na "SELFREALIZATION" rozbieżność i ilość riffów w utworach jest zbyt duża, by w końcu powiedzieć, że mało przemyślana i rozwinięta myśl jednego riffu przeradza się w drugą, która także jest nieskończona. Jednymi słowy mamy tu do czynienia z mało przemyślanym i rozwiniętym aranżem utworów, który ma jednak w sobie siłę. Nie wiem tylko, czy wystarczającą na krok do przodu...
Lucid
www.shindy.cz

GORTAL "SPAWN OF HATRED" (DEMO '00)

To dobrze, że są w stolicy inne death metalowe hordy niż HATE. GORTAL jest właśnie jedną z nich. Bardzo młoda to grupa i to, niestety, słychać. Przeciętnizna, zarówno od strony wykonawczej jak i pomysłów. Nic godnego uwagi GORTAL tutaj nie zaprezentował - taki sobie średni death metal w średnich tempach, nie rzadko melodyjny, czasem pojawiają się szybsze, brutalniejsze partie; ogólnie, dla fanów DEICIDE itp. może być. Mam jednak przeczucie, że za kilka lat będą w stanie stworzyć porywający materiał. Bardzo proszę, chłopaki, sprawcie, by moja przepowiednia się spełniła! (Aby otrzymać ten materiał, wystarczy podesłać tylko czystą kasetę + znaczek)

GORTAL "UNLEASH HELL" (MC '01/APOCALYPSE)

Ciekawy, techniczny death metal z nowatorskim brzmieniem gitar. Cztery poprawnie i z determinacją nagrane utwory, które właściwie są naładowane wszystkim, czym death metal dysponuje, czyli: ostre, dynamiczne tempa, zwolnienia poparte dobrymi solówkami, niezły, gardłowy wokal a'la Benton, melodyjność, choć ta czasami nie jest dobrze skomasowana w utworze. Ogólnie jest dobrze i życzyłbym sobie, aby w przyszłości było jeszcze lepiej.
Lucid
gortal@poczta.wp.pl

GUTTER SIRENS "MEMORY ANALYSIS" (CD '02/MMP)

W Polsce nie możemy się poszczycić dużą ilością zespołów power/heavy metalowych, nie mówiąc już o jakimś przyzwoitym, europejskim poziomie. Albo materiały brzmią do dupy, albo wokalista fałszuje itd. GUTTER SIRENS to jeden z nielicznych zespołów, który mógłby na Zachodzie wywołać trochę zamieszania, gdyby miał za sobą potężną wytwórnię oraz potężny budżet na nagranie płyty. Ale i tak "MEMORY ANALYSIS" nie przynosi im wstydu i zbiera pochlebne recenzje. Jeśli chodzi o heavy metal, to jestem tradycjonalistą i wolę bardziej klasyczne, drapieżne granie, bez klawiszy itp. albo progresywne dźwięki. GUTTER SIRENS jest gdzieś pomiędzy tym. Jak dla mnie, inspirowanie się włoską czy skandynawską sceną power/heavy metal nie jest dobry pomysłem, ale to ich wybór. Na pewno jest to rzetelny zespół, który spłodził rzetelny krążek. A że został on nagrany 3 lata temu, więc najwyższy czas na kolejny, tym razem zabójczy CD!

www.metalopolis.pl

HAGALL "MAGIA RUIN" (DEMO '00)

Całkiem przyzwoite nagranie, ale zastanawiam się dlaczego bez wokalu. Czyżby w Żywcu nie było dobrego głosu, a może muzyka HAGALL ma właśnie tak brzmieć? Demo zawiera trzy utwory, które trwają około osiemnastu minut. Muzyka, jak sami się określają, to gotycki rock i jest w tym sporo prawdy. Powiem szczerze, muzyka HAGALL urzeka swoim smutnym i nastrojowym klimatem. Instrumenty takie jak skrzypce (jakoś przez zespoły odsunięte i zapomniane) i klawisz budują naprawdę potężny, monumentalny nastrój, który także przybiera formy rytmicznej i dynamicznej muzy. Jestem mile zaskoczony tym nagraniem. Panowie, znajdźcie dobry głos i nikt wam tu nie podskoczy! :-)
Lucid
hagall1.republika.pl

HATESEEDER "SORROW WHITIN PRESSURE" (DEMO '02)

Death metal z automatem, który nie wiem dlaczego wali tak bez zmiany bicia, jednostajnie, jakby się zaciął. Trzy utwory plus intro i outro (dla mnie najciekawsze utwory). Bardzo monotonna muzyka, nie ma w niej nic energetycznego - ot, tak grają, bo grają. Gitary silące się na jakąkolwiek zażyłość między tupiącymi beznamiętnie i bezmyślnie "bębnami", a raczej przeciętnymi wokalami są, po prostu, niezauważalne. Nie mówię, że są złe, choć do doskonałości im dużo brakuje, ale produkcja tego demo powinna być znacznie lepsza i aranżacja tej nużącej perkusji trochę przemyślana. Ogólnie, pomysły raczej ograne, ale ciekawe. Nie polecam "SORROW WHITIN PRESSURE", chyba, że zatwardziałym maniakom lubiącym słuchać ziemniaków spadających na beton. :-)
Lucid
c/o Piero Giandomenico, Via Bottego, 31/C, 70019 Triggiano (Ba), ITALY

HEADSHOT "DISEASED" (CD '02/WRECKING-CREW)

No, no, oto z czeluści podziemia wyłonił nam się całkiem rasowy, thrash metalowy band! Inspirowany SLAYER (a tym samym i MACHINE HEAD, co ewidentnie słychać np. w "The Antichrist"), EXODUS i późnym KREATOR, porządnie brzmiący - musi się Wam spodobać! Jedyna rzecz jaka mnie razi na "DISEASED", to trochę uboga praca perkusji. No i nie daje mi spokoju maniera wokalna Andi'ego - nie mogę sobie przypomnieć, gdzie już słyszałem tę nieco chropowatą barwę! Chyba brzmi to trochę jak nierozhisteryzowany Schmier z DESTRUCTION. Aha! Pierwszy utwór może Was trochę zmylić, gdyż wokale są niemal heavy metalowe, ale już następne kawałki to czysty thrash z zajebistymi riffami. Nie jest to jakaś wybitnie szybka czy agresywna muzyka, ale daje po łbie jak się patrzy!

www.wrecking-crew.de

Hellborn-frontcover HELL-BORN "HELLBLAST" (CD '01/PAGAN REC.)

Im więcej obcuję z tą płytą, tym bardziej mi się podoba. Po kilkunastym przesłuchaniu nawet zacząłem machać głową, mimo że nie mam długich włosów he,he. Jeśli znacie zawartość debiutanckiego albumu p.t. "HELL-BORN", zakochacie się w "HELLBLAST" - bluźnierczej muzyce z lat 80-tych, utrzymanej w średnich tempach, zagranej z prawdziwą pasją. Nie ma tu przesadnych szybkości, przesadnej agresji czy brutalności. Jest to bowiem zagrane z wyczuciem, swoistym umiarem. Ale bez obaw - piekło jest tu obecne w każdym dźwięku. Skojarzenia muzyczne z VENOM, CHRIST AGONY, grecką sceną BM mile widziane...

www.paganrecords.com.pl

HELLCULT "W KRĘGU" (DEMO '01)

HELLCULT popełnia właściwie ten sam, zasadniczy błąd i to chyba jak każdy początkujący zespół w naszym kraju. Nie żyjemy w czasach, kiedy w Polsce były tylko studia w radio albo tam, gdzie właściwie nikt nic nie wiedział. Zdaję sobie sprawę z tego, że pieniądze itd., ale w gruncie rzeczy nie nagrywasz swojej muzyki co miesiąc, no i w końcu to nagranie kształtuje twój wizerunek. No, ale nim to każdy zrozumie, to właściwie i tak nic już się nie może zmienić dla zespołu. Przechodząc do muzyki HELLCULT, to prócz tego, że nagranie jest słabe (perkusja brzmi zbyt płasko, automatycznie i nie da się uniknąć wrażenia obróbki komputerowej, gitary także nie mają w sobie tego kopa - bardziej szumią, niż dają efekt przesterowania-zfuzowania, wokal bardzo niespójny, z dużym pogłosem i środkową korekcją). Ogólnie, muzyka ma w sobie tę black metalową zajadłość i nie goni za bezczelnym naśladownictwem (chociaż logo "Dracul" :-(). Demo "W KRĘGU" właściwie można pochwalić za nowatorstwo i determinację, jednak jeszcze długa droga przed nimi, by wyszli z kręgu prymitywności do muzycznej świadomości!
Lucid
hellcult@wp.pl

HELLVETO "AUTUMNAL NIGHT" (DEMO '01)

Materiał zawiera osiem utworów plus intro i dwa bonusy i przedstawia muzykę sympho-black metalową o "skocznej" i melodyjnej strukturze. Dominują klawisze oraz dźwięki, które czasem tworzą nastrój tajemniczości, ale przeważnie jest melodyjnie i trochę za mdło od tych patetycznych aranżacji. Brak mi tu pierwszoplanowej, "szorstkiej i gniewnej" gitary, a tak znów słyszę pochodne klony Limbonic Art, Arcturus, Emperor itp., choć jest to mocno ogólnikowe stwierdzenie. Ta muzyka jest generalnie ciekawie skomponowana, utwory mają w sobie moc i głębię. Na pewno zaspokoi słuchaczy lubujących się w takich klimatach, ale czy usatysfakcjonuje bardziej wyrafinowanych i wybrednych, tego nie sposób jednoznacznie opiniować. Zespół tworzy jedna osoba, więc brzmienie jest trochę "plastikowe", lecz z drugiej strony należą się słowa pochwały za włożoną w ten materiał pracę.
Lucid
hellveto@go2.pl

HERJALF "KIEDY TOPNIEJĄ ŚNIEGI…" (DEMO '01)

Dawno, dawno temu, jeszcze w #5, pisałem o ALDARON. Nagrali obiecujące demo i... cisza po dziś dzień. HERJALF to inna grupa, ale udzielają się tam muzycy wspomnianego już wcześniej zespołu. Przede wszystkim obdarzona wyjątkowym (jak na metalową scenę) sopranem - Julia. Z ALDARON mamy też tu Roberta obsługującego bas i Artura ryczącego za mikrofonem. Muzycznie HERJALF również preferuje doomowe klimaty, aczkolwiek bardziej stonowane i trącące atmosferą... średniowiecza (!), no i warstwa tekstowa jest chyba inna, bo coś mi się wydaje, że grupa zaczęła śpiewać o wikingach. Nie wiem, czy to najmądrzejszy pomysł, ale niech im będzie... Niestety, bolączką HERJALF jest to co większości młodych zespołów w tym kraju - trywialne pomysły, banalne riffy, proste aranżacje i nieduże umiejętności (za wyjątkiem Julii, oczywiście!) - sami przyznacie, że nie robi to dobrego wrażenia. Na ich obronę powiem tylko, że słyszałem wiele gorszych zespołów. Cóż, NIGHTWISH to z nich nigdy nie będzie, ale (jeśli jeszcze grają) mają szansę zabłysnąć kiedyś na polskim polu doom metalu, które ostatnimi czasy bardzo straciło na sile. Amen.

c/o Robert Grędzielski, Boh. Września 19/3, 58-560 Jelenia Góra

HIMINBJORG "THIRD" (MCD '01/RED STREAM)

HIMINBJORG nie należy do popularnych zespołów, mimo już kilku tytułów na koncie. Ten francuski zespół urzekł mnie swą enigmatycznością, jest w nim jakaś tajemnica. Muzyka HIMINBJORG to raczej wolny, melodyjny black metal, o dziwo bardzo dobrze brzmiący, rzekłbym nawet, że zbyt dobrze jak na taką muzykę (za gałami siedział Stephan z LOUDBLAST). Tak, sterylność to nie jest dobre rozwiązanie dla black metalu. Być może sprawdza się to w przypadku DIMMU BORGIR, ale ten zespół przecież już od dawna nie gra BM w jego pierwotnej i "prawdziwej" formie. Uzupełniając, wyżej wspomniana melodyjność HIMINBJORG bliższa jest raczej doom metalowej stylistyce (co najlepiej słychać w otwierającym "The Fading Whispers"), niż symfonicznemu black metalowi, to raz. Dwa, teksty zespołu tyczą się pogańskiej tematyki, więc można tu właściwie mówić o tzw. black/pagan metalu. Kończąc, chciałbym wysunąć stwierdzenie, że HIMINBJORG to interesujący, oryginalny BM zespół, który jednak nie szokuje swą muzyką, ale stać ich chyba na sporo.

www.redstream.org

HOLLOW SIGN "CIENIE" (CD-R '02)

"CIENIE" to jedenaście utworów heavy metalu o raczej średnich tempach, melodyjne refreny (polskie teksty), niezły warsztat techniczny muzyków, nagranie także dobre, czytelne. Muzykę porównałbym do dokonań takich polskich zespołów jak TSA, TURBO, czy ILLUSION. Oczywiście, porównania te są szczątkowe, ale jednymi słowy Polacy grający kiedykolwiek rytmy rockowe, czy heavy metalowe brzmią charakterystycznie, by nie powiedzieć swojsko i nie wiem, czy to dla kogoś plus czy minus. Osobiście, zawsze poznałbym, że to gra polski zespół i to bez względu na język, którym operuje wokalista. Takie stwierdzenie może niewiele mówi, ale powiedzmy sobie szczerze: nasz heavy metal czy rock już dawno temu skostniał i przestał się rozwijać. Zespoły wciąż powielają stare, ograne schematy, czy nawet melodie. No tak, nawet IRON MAIDEN się zatrzymał, ale nie oznacza to, że i my musimy stać w miejscu. Mnie niczym ciekawym demo "CIENIE" nie zaskoczyło, ot takie tam sobie granie, które każdy z nas zna już na wylot. Można dostać mdłości przy tych doradczych refrenach :-(. Jeśli ktoś lubuje się w wygazowanym piwie "Słowiańskie", podartych dżinsach i tymi samymi melodiami sprzed lat, to... no cóż, kto co lubi...
Lucid
hollow-sign.metal.pl

HOLOCAUSTO CANIBAL "GONORREIA VISCERAL" (CD '00/SO DIE MUSIC)

I co to ma być? Sadząc po ociekających posoką i krwią zdjęciach, miał być to jakiś gore grind. Niestety, jedyne co naprawdę robi wrażenie na "GONORREIA VISCERAL" to właśnie te zdjęcia. Muzyka H.C. jest nudna, pozbawiona wyrazu, siły i metalowego kopa. Portugalczycy powinni posłuchać sobie naszego DAMNABLE czy REINFECTION, zanim zaczną komponować nowy materiał. Rzeźnicki grind/death powinien masakrować, a tu jedyną namiastką masakry są fragmenty zapożyczone z telewizyjnych seriali o ludojadach, gwałcicielach i innych smurf-degeneratach. Z czystym sumieniem można zapomnieć!
TH
so.die@mail.pt, www.on.to/divisionhouse

IMMEMORIAL "MONOLOGUE" (CD '01/CONQUER)

Dynamiczny i zajadły death metal z żeńskim wokalem w stylu Angeli Gossow z Arch Enemy, muzyka także ma ten charakterystyczny szwedzki polot, ale nie jest jego żywą kopią. Ciekawe aranżacje utworów i współpracujące ze sobą gitary. Perkusja też nie odstaje techniką i pomysłowością. Powiedziałbym, że muzyka IMMEMORIAL jest na czasie i przy dużym szczęściu może odnieść sukces. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to brzmienie, które mogłoby być lepsze.
Lucid
www.immemorialband.prv.pl

Impaled-cover

IMPALED "CHOICE CUTS" (CD '01/DEATHVOMIT REC./NECROPOLIS REC.)

Podoba mi się IMPALED, bo przypomnieli mi, że kiedyś była taka zajebista, angielska kapela o romantycznej nazwie CARCASS. Amerykanie zakochani są w takich płytach Angoli jak "Symphonies of Sickness" i "Necroticism" - słychać to non-stop, nie tylko w coverze "Carneous Cacoffiny", ale także w każdym riffie i wysokich wokalach Seana. "CHOICE CUTS" to tylko kilka nowych numerów, poza tym mamy tu covery, zabójcze wersje demo kawałków z albumu "THE DEAD SHALL DEAD REMAIN" i inne rarytaski. Mało odkrywcze, ale kopie...

www.necropolisrec.com

IMPENDING DOOM "APOCALYPSE III - THE MANIFESTED PURGATORIUM" (CD '01/CUDGEL AGENCY)

Kto by pomyślał, że dość młode chłopaki z Niemiec potrafią grać thrash/black metal starej szkoły z takim przekonaniem! Już na drugim albumie pt. "SIGNUM OF HATE" zespół pokazał się z bardzo dobrej strony i zebrał sporo dobrych recenzji. Nie inaczej będzie pewnie w przypadku albumu "APOCALYPSE III", który jest naturalną kontynuacją swojego poprzednika. Chłopcy na pewno dojrzeli, podszkolili się technicznie, poprawili brzmienie, może też i minimalnie złagodnieli, ale fanom starego DESTRUCTION wciąż mogą się podobać, mimo bardziej melodyjnego charakteru swej muzyki. Ortodoksi za to będą w kropce. Nie ma tu bowiem ekstremy do jakiej przyzwyczaiły nas młode, polskie zespoły "brutalnej starej szkoły", tj. ANIMA DAMNATA, THRONEUM czy WITCHMASTER, no i jest tu też trochę nawiązań do melodyjnego death i heavy metalu... Mnie się podoba, mimo że też preferuję szybkie, brutalne granie. I wam też radzę poznać twórczość IMPENDING DOOM! A na żywo muszą być świetni.

www.cudgel.de

IMPERIAL SODOMY "TORMENTING THE PACIFIST" (CD '01/CRIMINAL REC.)

To kolejny zespół, obok Devilium, pochodzący z wytwórni Criminal Rec., która, jak słyszę, nastawiona jest na potęgę brutalnego death metalu. Wyobraźcie sobie piekielne tempa, do jakich przyzwyczaił nas Krisiun, z bardzo krótkimi zwolnieniami i melodyjnością zbliżoną do Kataklysm, niskim growlingiem, który od początku do końca każdego utworu ma coś do "powiedzenia". IMPERIAL SODOMY, to zespół bez dwóch zdań nastawiony na bezkompromisowy i brutalny przekaz swojej muzyki, która nie zakrawa na podobieństwo tych wyżej wymienionych przeze mnie zespołów. Ale z własną i niepohamowaną chęcią mordu dewastuje każdą marzącą o pokoju na ziemi myśl w głowie, po której właściwie nie pozostaje zbyt wiele po wysłuchaniu do końca tej płyty. "TORMENTING THE PACIFIST" polecam niespokojnym duchom łaknącym tortury własnego umysłu.
Lucid
www.criminal-recs.com

in aeternum-photo IN AETERNUM "THE PESTILENT PLAGUE" (CD '00/NECROPOLIS REC.)

Szybko, agresywnie, dynamicznie - niemalże przez cały czas trwania albumu; wyjątek to marszowy "Wolves Blood". Może "true DM" to nie jest, jak wymownie głoszą hasła reklamowe, ale typowy, szwedzki black/death, którego osłuchaliście się już setki razy. Jak ktoś lubi DISSECTION, polubi i IN AETERNUM. Temu albumowi niby niczego nie brakuje, ale oryginalnością Was nie zabije...

www.necropolisrec.com

INGROWING "SUICIDE BINARY REFLECTIONS" (CD '01/OBSCENE PROD.)

Bardzo ładnie nap......ają sobie ci chłopcy z INGROWING. Czysty grind core od początku do końca! Perkusja zasuwa niczym rozjuszony dzik, wokalista też chrząka jak knur, a gitarzyści sprawnie przebierają paluszkami po gryfie. W tym całym pędzie zespół zachował jednak resztki zdrowego rozsądku i precyzji - nie jest to zbyt chore ani surowe. Za to na pewno płyta "SUICIDE BINARY REFLECTIONS" jest bardziej dojrzała i przemyślana od muzyki znanej mi np. z "DEFORMED" (split MC z CONTRASTIC z 1997 roku) czy "PERVERTED LOOK AT THE WORLD" (split CD z DEFLORACE), no i lepiej brzmi, ma się rozumieć. Chciałbym ich zobaczyć na żywo - ponoć dobrze wypadają...

www.obscene.cz

INIQUITY "GRIME" (CD '01/MIGHTY MUSIC)

Zawsze podobała mi się duńska scena, przecież takie nazwy jak KING DIAMOND, MERCYFUL FATE, ARTILLERY, ILLDISPOSED i KONKHRA mówią same za siebie. Każdy z tych zespołów nagrał też przynajmniej jeden krążek, który śmiało można umieścić na liście światowych arcydzieł metalu. Do tego grona dołączyłbym INIQUITY, który w 1999 roku zrobił na mnie niesamowite wrażenie krążkiem "FIVE ACROSS THE EYES". "GRIME" nie jest gorszym następcą, może nawet i lepszym, ale nie szokuje tak jak poprzedniczka. Prawdopodobnie dlatego, że zespół nie dodał nic szczególnego do swojego stylu, nie rozwinął go, skupił się tylko na perfekcyjnym jego kontynuowaniu. Uwielbiam takie płyty, które potrafią masakrować brzmieniem, intensywnością, głębokim growlingiem oraz mile łechcą uszy techniką instrumentalistów. "GRIME" to wyśmienity krążek z wyśmienitym duńskim death metalem!

www.mightymusic.dk

ISOLATED "DESCENT ON THE CROSS" (DEMO '02)

Dynamiczny death metal z bardzo widocznym wpływem Morbid Angel, choć nie tylko, ale nie widzę tu sensu, by wymieniać te wszystkie inspiracje. Dobra produkcja studyjna pozwala odczuć w pełni zalety muzyki ISOLATED, która może nie zaskakuje jakimś szczególnym, oryginalnym polotem, to jednak słucha się jej dobrze. Dynamiczna perkusja, dobrze zgrywająca się z gitarami i może czasem trochę za często podkreślająca rytmikę riffów, gdyż zaczyna to przypominać "polkę". Gitary brzmią nawet względnie, technicznie dobrze, jedyne czego mi w nich brakuje, to solówek. Denerwuje mnie jednostajny wokal, który z tym przesterem w tle na dłuższą metę staje się męczący i nudny. Ogólnie, muzykę na "DESCENT ON THE CROSS" zaliczyłbym do średnio-dobrych. Jest niby technicznie, melodyjnie, brutalnie i czasem mrocznie, ale to, co przeważa na niekorzyść zespołu, to brak własnych, odważnych pomysłów. Życzę powodzenia i wytrwałości.
Lucid
Bartek Kasprzak, ul. Armii Krajowej 8/60, 43-100 Tychy

judas iscariot

JUDAS ISCARIOT "DETHRONED, CONQUERED AND FORGOTTEN" (MCD '00/RED STREAM)

Ten zespół wydaje płytę za płytą. Między ich ostatnim albumem, a tym MCD minęło zaledwie kilka miesięcy. Tym razem Akhenaten porzucił fascynacje wschodnioeuropejskim black metalem i wypluł wręcz perfekcyjną kalkę "TRANSYLVANIAN HUNGER" DARKTHRONE. Naprawdę, maniacy Norwegów powinni być urzeczeni. Co by tu nie mówić, to jest prawdziwy black metal. Może brakuje w tym oryginalności, ale niech już będzie tak jak jest - w dzisiejszych czasach kolorowanek dla dzieci, zwanych powszechnie magazynami metalowymi, zawsze mogłoby być gorzej.
TH
www.redstream.org

KAAMOS "CURSE OF AEONS" (DEMO '01)

Aaaaaarrrggghhhhhhh!! Co za materiał! Znam KAAMOS z ich poprzedniego demo, które bardzo mi się podobało. Nie widzę żadnego postępu porównując oba te materiały, ale ten fakt nie ma znaczenia, ponieważ KAAMOS gra na naprawdę wysokim poziomie. "CURSE..." to typowy, dawny skandynawski death metal. Będzie mi łatwiej powiedzieć, że "CURSE..." umieściłbym miejsce pomiędzy UNLEASHED "WHERE NO LIFE DWELLS" a DAKTHRONE "SOULSIDE JOURNEY". Jest to zagrane z energią, pieprzonym ciężarem i naprawdę mrocznym nastrojem. Wyrywajcie to, ponieważ ci Szwedzi wydają się być nadzieja wśród tych wszystkich nowych i nowoczesnych death metalowych zespołów. (Demo to jest wydane profesjonalne).
TH
Kaamos, Box 605, 13626 Haninge, Sweden, kaamos@spray.se

KADATH "CHASING THE DEVIL" (CD '02/CUDGEL AGENCY)
Kadath-cover

Obok płyt MASTIC SCUM, IMPENDING DOOM, DAMNBALE i DAMNATION, "CHASING THE DEVIL" to najlepsze wydawnictwo CUDGEL AGENCY. Mniej grindowe od wcześniejszych płyt KADATH, ale to zdecydowanie najlepszy i najbardziej dojrzały twór w ich historii. Podczas słuchania "CHASING THE DEVIL" przychodzi mi na myśl głównie "jedynka" DERANGED oraz dźwięki DYING FETUS. Oczywiście, KADATH nie jest tak szybki i intensywnie wściekły jak ci pierwsi na "RATED-X", nie posiada też tak miażdżącego brzmienia i umiejętności jak ci ostatni. Ale potrafią dokopać i chwała im za to. Tekstowo płyta jest kontrowersyjna, bowiem tematyka liryków poświęcona została masowemu mordercy nieletnich - Andrejowi Romanowiczowi z Ukrainy! CD zawiera także fragment video z koncertu w Berlinie! I wiecie co, im więcej słucham tej płyty, tym bardziej mi się podoba. Z Wami pewnie też tak będzie, bo to naprawdę solidny krążek.

www.cudgel.de

KARNAK "MELODIES OF SPERM COMPOSED" (CD '01/THE TWELFTH PLANET)

Pierwszy kontakt z płytą KARNAK nasunął mi skojarzenia z takimi zespołami jak Arcturus i Pestilence z płyty "Spheres". I nie dlatego, że są tu podobne riffy, ale sposób ich interpretacji i charakter tych zespołów jest tu zauważalny. Jednak płyta "MELODIES OF SPERM COMPOSED" ma w sobie wiele siły twórczej i śmiało mogę ten zespół zaliczyć do tych, które nie są łatwe w odbiorze i które na tyle poruszają zmysł słuchu i umysł, by albo ich wielbić, albo nienawidzić. Ta, pojawiająca się w muzyce, "nutka" psychodelii nie spłaszcza kompozycji ani ich nie wyostrza, po prostu, utwory i reszta instrumentów oparta jest na tym szaleńczym i połamanym rytmie - bardzo pokręcony death metal. Pojawiające się klawisze budują (dobre) tło muzyki, która naprawdę jest nietuzinkowa i niełatwa w odbiorze dla "niewprawnego ucha". Moim zdaniem znakomita pozycja, która powinna znaleźć się u każdego smakosza death metalu z innego wymiaru.
Lucid
www.twepla.com

KAVIAR KAVALIER "STUDIO Y" (CD '02/OBSCENE PROD.)

"STUDIO Y" to bardzo dziwny album. I, co gorsza, niemal niemożliwy do opisania, zaszufladkowania. Może kojarzyć się z RAMMSTEIN, i to nie tylko ze względu na teksty wyśpiewane w języku niemieckim. Jest w tym i industrial, i metalowe riffy, ale nie w takiej formie jaką preferuje niemiecki zespół. RAMMSTEIN jest bardziej metalowy, mocny, ostry i profesjonalny. KAVIAR KAVALIER to więcej (chorych) melodii, dziwnych linii wokalnych, więcej elektroniki, szalonych klimatów. Materiał adresowany jest więc tylko do chorych psychicznie. Jako bonus, wytwórnia dodała demo "DREAMS OF CAVIAR" z 1994 roku. Wtedy musiało szokować swoim nowatorstwem i żałuję, że nie trafiło do mnie w tamtym czasie. Dziś jednak mamy XXI wiek i mnóstwo lepszych wariatów na rynku...

www.obscene.cz

KHELEK RINGMIR "ICE, THE COLD JEWEL" (DEMO '02)

Ja rozumiem, że w naszym kraju jest ciężko, recesja itd., ale nie zmienia to faktu, że muzyka, jako pożywka dla duszy, powinna przynajmniej brzmieć na miarę tejże przedstawiającej ją duszy! I tak, miast upychać jedenaście utworów na demo, można nagrać trzy, cztery, a tym samym zyskać na jakości. No, ale każdy pewnie do tego dorośnie, dojrzeje i zrozumie, że nie ilość, a jakość jest ważna. Muzyka zawarta na tym demo ni krzty nie poruszyła mojej "duszy" - pewnie jest za zimna :-). Ogólnie, utwory prócz prostych, klimatycznych wynurzeń, swą strukturą i techniką także nic nie wnoszą. Proste, archaiczne granie, które może i coś tam w sobie ma, ale te gitary, brzęczące jakby nagrane były na "kasprzakach", żadnego mroku utworom nie dodają. Klawiszowe poplumkiwania rodem z Burzum - kurde, co to ma być?! Brakuje mi w tych nagraniach profesjonalizmu i przede wszystkim skonkretyzowania swoich uczuć, ich interpretacji! Ogólnie, pomysły są ciekawe, ale brak ukierunkowania w aranżacji utworów. Panowie, te czasy demówek z takim brzmieniem przeminęły, zbyt duża konkurencja. "I teraz można tylko okazać się kropelką w morzu dusz"...
Lucid
redemptor@poczta.fm

kod-cover KISS OF DEATH "STRONGER THAN BEFORE" (CD '00)

KISS OF DEATH pochodzi z Włoch. Widzę, że ten kraj zaczyna rodzić coraz więcej i więcej thrash metalowych zespołów - to dobrze. Tak, K.O.D. także wykonuje kopiący w tyłek power thrash. Nie siedzę w tego typu nowoczesnej muzyce - nawet pojawiają się tu elementy hard core'a, ale jestem w stanie docenić jakość tego materiału. Włosi grają muzykę, którą naprawdę lubią i czują i to bardzo słychać.
TH
kissofdeath@tiscalinet.it

KOLABORANCI "TO MY URODZENI W LATACH 60-TYCH" (2CD '02/DYWIZJA KOT)

Naprawdę DYWIZJA KOT oddaje strzały w dziesiątkę wypuszczając na rynek reedycje starych kapel. Następną, którą chciałbym polecić, jest, podobnie jak w przypadku MOSKWY, dwupłytowy album legendarnych KOLABORANTÓW wzbogacony o klip. Znawcom gatunku chyba nie trzeba specjalnie przedstawiać tej kapeli, a tym, którzy po raz pierwszy zetkną się z tym materiałem chciałbym powiedzieć, że jeśli lubią wczesne dokonania grupy DEZERTER to KOLABORANTÓW pokochają. W tej muzyce daje się wyczuć wpływ jaki wywarły na nich dokonania starszych, punkujących kolegów. Co jednocześnie nic im nie ujmuje, wręcz przeciwnie, o takiej muzyce chyba dużo nie trzeba pisać - po prostu 100-procentowy czad z przekazem. Poza tym na płycie znalazł się utwór dla mnie zajebisty, tak tekstowo jak i muzycznie - "Złota Polska Jesień" - jak na tamte nie pamiętane przez wielu czasy. Zespoły grające teksty inne, niezakłamane były negowane przez cenzorów i stada świń (nie uwłaczając świniom) za poglądy niezgodne z wtedy przyjętymi za ogólnospołeczne. Jest super, wszyscy równi. Chłopaki mieli koncepcję i dobre wyczucie czasu. To nie był zwykły bunt. Teksty idealnie grają z charakterystycznym brzmieniem gitar, zwłaszcza basowej i typowym dla tego gatunku tempem. W ich muzyce lubię też te "zawieszenia", po których nie wiadomo jak potoczy się linia melodyczna (a taka też tutaj jest!). Ogólne wrażenie: zajebista płytka, którą trzeba mieć.
J@
dywizjakot.prm.pl

KOROVAKILL "WATERHELLS" (CD '01/RED STREAM)

Jednego jestem pewien po przesłuchaniu tej płyty - że jest ona niemożliwa do zaszufladkowania. Wiem też na pewno, że nie jest to żaden black metal (chociaż np. w takim "The Shadowhordes" czuć momentami piekielny ogień), mimo że znam preferencje szefów RED STREAM. "WATERHELLS" zawiera awangardowy, mroczny metal - to chyba najcelniejsze określenie. Jest tu mrocznie (atmosfera), ciężko (gitary), psychodelicznie (wokale, klawisze), ciekawie (pomysły, aranżacje), na pewno znacznie bardziej progresywnie niż na wcześniejszych dwóch płytach, które zespół wydał jako KOROVA. Co by nie mówić, jest to cholernie ciekawa płyta, oryginalna, mocna, fajnie brzmiąca (przejrzyście, ale też i brudno). Maniakom "czarnej" muzyki o otwartych umysłach gorąco polecam! A już fani czeskiego ROOT powinni się koniecznie zapoznać z tym materiałem.

www.redstream.org

LIESAREOUT "LIESAREOUT" (DEMO CD-R ' 99)

Schludnie zrobiony CD-R to może to jest, ale po Włochach nie macie co oczekiwać dobrej muzyki. Tak dużej ilości gówna nie otrzymuję z żadnego innego kraju (a przecież jest tam trochę potencjału - vide NATRON, SADIST, UNDERTAKERS, NECRODEATH....)! Po LIESAREOUT również niczego sobie nie obiecywałem i słusznie zrobiłem, bo się przynajmniej nie rozczarowałem. "LIEESAREOUT" jest tak nudną demówką, tak bezpłciową, że aż mi ich szkoda. Nawet nie wiadomo, co zespół chciał osiągnąć takim graniem "ni przypiął, ni wypiął". Ani to thrash, ani heavy metal, ani rock. Wokalista bez talentu, jedynie instrumenty wiedzą jak się trzyma, ale co z tego, skoro nie wykorzystują tego właściwie? Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że zespołowi wydaje się, że grają death metal. Naprawdę mi ich szkoda...

liesarout@infinito.it

LONG WINTER'S STARE "THE TEARS OF ODIN'S FALLEN" (CD '00/DARK SYMPHONIES)
LONG WINTERS STARE - COVER

Już nie raz podkreślałem, że nie jestem ani miłośnikiem, ani znawcą klimatycznego grania. Jest jednak jakaś siła, magia w zespołach wydawanych przez DARK SYMPHONIES, iż przykuwają one mą uwagę i nie pozwalają przejść koło siebie obojętnie. LONG WINTER'S STARE jest tego szczególnym przykładem. Zespół ów zyskał moją sympatię bogactwem kompozycji oraz mroczną atmosferą, nie ukrywam też, że rzadko pojawiające się (lecz wciąż obecne) pierwiastki death metalowe podniosły notę albumu. Tego zespołu nie zaszufladkujecie, ale termin "dark doom" wydaje się być mocno trafiony. Zespół poczynił ogromne postępy, zwłaszcza porównując z debiutanckim "COLD TALE ETERNAL", choć żeńskie wokale w "Blood of my Fathers" nadal są dość amatorskie i położyły ten wspaniały utwór. Jeżeli chcecie dać odpocząć swym uszom od ostrego łojenia, L.W.S. wydaje się być odpowiednim rozwiązaniem.

www.darksymphonies.com

LOST IN TWILIGHT "PLANETEER" (MCD '01/SOUND RIOT)

Przede wszystkim brak mi na "PLANETEER" potężnego i monumentalnego brzmienia perkusji. Głębi, która do tego nastrojowego i spokojnego grania dodałaby jeszcze większego klimatu. Dobra muzyka ze świetnie dobranym głosem wokalisty, który potrafi nim zaczarować słuchacza. Nie wiem tylko czy matowanie wokalu jest najlepszym rozwiązaniem. Selektywność instrumentów i skrupulatna konsekwencja upaja nastrojem i zadumą. Fani melancholijnego metalu z klawiszami powinni być usatysfakcjonowani tym, co prezentują muzycy LOST IN TWILIGHT. Szczerze polecam!
Lucid
Promocja w Polsce: DARK'S ANGEL PROM., www.soundriot.net

LOVE HISTORY "ANASAZI" (CD '00/THE END REC.)

LOVE HISTORY zawsze chcieli grac ciekawy, zróżnicowany doom metal. Swe ciągotki potwierdzili również na płycie "ANASAZI", która ma właściwie jeden feler - wokale! Są one amatorskie, nieciekawe, posiadają denerwującą manierę i barwę. Ale zostawmy tę drażliwą kwestię i skupmy się na tym, co dobre. Otóż, LOVE HISTORY w bardzo zgrabny sposób wymieszało wpływy przeróżnych styli i patentów - mamy tu i progresywny rock, i elementy folku ("Korbel"), a nawet flamenco ("Sown"!). Od strony muzycznej i aranżacyjnej jest to bardzo ciekawy i bogaty materiał, więc maniacy takich czeskich tuzów jak ROOT czy S.S.G.E. będą usatysfakcjonowani. Aby zyskać na atrakcyjności, LOVE HISTORY skorzystało też z takiego instrumentarium jak np. gitary akustyczne czy flet! Nie polecam zaś bardzo kiepskiego teledysku do utworu "Lost".

www.theendrecords.com

Lykathea-cover LYKATHEA AFLAME "ELVENEFRIS" (CD '00/OBSCENE PROD.)

Doskonała płyta! Obok "Tnyribal" SQUASH BOWELS jest to chyba najlepsza pozycja w katalogu OBSCENE, choćby dlatego, że najciekawsza i najbardziej oryginalna! LYKATHEA AFLAME (ex-APPALING SPAWN) bardzo odważnie podeszła do sprawy, no bo wyobraźcie sobie gości, którzy większość linii melodycznych gitar wykonują na podobieństwo dźwięków FEAR FACTORY, podczas gdy bardzo szybki perkusista i wokalista, obdarzony niesamowicie potężnym głosem, masakrują Was niemiłosiernie. Do tego wszystkiego zespół dodał szczyptę egzotyki, pierwiastków orientalnych. Efekt jest piorunujący! Zastrzeżenia mam tylko do zbyt płaskiego, plastikowego brzmienia werbla. Musicie mieć tę płytę!

www.obscene.cz

MALEDICTION "THE WAY ON CROSS" (DEMO '00)

Wszystko psuje fatalne brzmienie! Ja rozumiem, że nagrywano to w domowych warunkach, ale słyszałem sto razy lepiej nagrane w domu materiały. Podejrzewam jednak, że nawet jakby zespół udał się do HERTZ Studio, to i tak nie wyszłoby z tego nic ciekawego. Brutalny death metal wymaga porządnego warsztatu i jakiejś koncepcji. A tego ostatniego wyraźnie zespołowi brak. Bezmyślne łojenie już nie robi na nikim wrażenia - takie czasy, wymagania są piekielnie wysokie. Wiem, że chcielibyście grać tak jak IMMOLATION i VADER na początku lat 90-tych (wnioskuję to z zawartości demo), ale droga (na krzyż ;-)) jeszcze bardzo daleka...

malediction@post.pl

MALEDICTIVE PIGS "BLOODSHED" (CD '01/CUDGEL AGENCY)

Jak na trzeci długograj, to chłopaki niczym nie zachwycają. Tak, MALEDICTIVE PIGS to kolejny niemiecki akt, który para się brutalnym death metalem bez większych rezultatów. Tylko maniacy bezkrytycznie zapatrzeni w duński (INIQUITY, ILLDISPOSED, stara KONKHRA) oraz amerykański death metal łykną ten krążek. Dla mnie jest on strasznie przeciętny i wtórny. Dziwie się, że CUDGEL AGENCY ładuje pieniądze w tego typu wydawnictwa. Co z tego, że są poprawnie odegrane? W dzisiejszych czasach to stanowczo za mało. Ogólne wrażenie psuje też kiepska wkładka, co jest przywarą większości wydawnictw CUDGEL AGENCY, więc najwyższy czas chłopaki, żebyście dali zarobić profesjonalnym grafikom, takim jak np. Jacek Wiśniewski czy Tomek Daniłowicz.

www.cudgel.de

MASECTOMIA / MIXOMATOSIS "THIRTEEN DAYS PROJECT" / "SANG CORRUPTE" (SPLIT CD '01/DOWNFALL)

MASTECTOMIA - brutalny grind z Łomży, zespół, na którym niewątpliwie swe piętno odcisnął Napalm Death i E.N.T. Bezkompromisowa jazda, dynamiczna i ostra, choć swego rodzaju selektywna, ponieważ dobrze zrealizowana. Muzyka MASECTOMIA to żadne odkrycie w tym gatunku, utwory są średniej jakości, niby to wszystko ładnie brzmi, ale sama treść jest taka sobie, nie wnosi nic szczególnie nowego do tego gatunku, a muzyka jedzie tzw. utartym już szlakiem. I czy to dobrze czy źle, trudno powiedzieć. Dla mnie średnio, może przydałoby się pomyśleć o jakimś progresie lub odwróceniu wszystkiego do góry nogami? Może czas pomyśleć o solówkach, rozbudowie melodii, czy też konsekwencji jej wyrażania? Nie moja to sprawa, generalnie trzeba mieć te swoje korzenie (cokolwiek to oznacza). Mam nadzieję, że muzycy sami wyciągną wnioski i następne nagranie będzie tego rezultatem.
MIXOMATOSIS - ten pochodzący z Hiszpanii zespół zupełnie inaczej przedstawia nam grind core. Na początku raczy nas średnimi, transowymi tempami, charakterystyczną melodią i aranżacją utworów znamienną dla punk rocka, oraz niskim wokalem mieszanym na przemian z wysokim, szalonym. Natomiast późniejsze utwory to już to, czego można było się spodziewać - totalna rozpierducha w stylu wczesnego Agathocles itp. Niemal każdy utwór poprzedza intro, które czasem jest dłuższe od samego kawałka. Jeśli o mnie chodzi, muzyka tego zespołu niczego nie pobudziła i jak to śpiewa jakaś suka: "...ale to już było...". Nie wiem, czy ten gatunek muzyki ma w sobie jakąś siłę by się rozwinąć, chyba nie? Taki już jest i tylko od gustu zależy, czy ktoś to lubi, czy nie.
Lucid
mastectomia@interia.pl

MasticScum-cover MASTIC SCUM "SCAR" (CD '02/CUDGEL AGENCY)

Uwielbiam NAPALM DEATH, a MASTIC SCUM… podoba mi się. Definicja death/core'a znajdującego się na "SCAR" to nic innego jak połączenie tradycyjnego czadu z nowoczesnym brzmieniem i rozwiązaniami, chropowate dźwięki i wokal (oczywiście słychać maniery wokalne w stylu "Barney'a"), inteligentna sekcja rytmiczna, teksty o człowieku, wyważone tempa, nieskomplikowane aranżacje, "groove'owe" klimaty, ciekawe pomysły. Dla mnie to niezła recepta na sukces i podejrzewam, że chłopaki z MASTIC SCUM podzielają to zdanie. A Wy co o tym myślicie? Nie macie "SCAR" u siebie na półce?! Szkoda, bo to bardzo udane wydawnictwo, znacznie bardziej dojrzałe w porównaniu z "FAKE" (split-CD z FLESHLESS).

www.cudgel.de

MofT-cover MAZE OF TORMENT "DEATH STRIKES" (CD '00/NECROPOLIS REC.)

Jeśli znacie i lubicie SERPENT OBSCENE, polubicie też i MAZE OF TORMENT. Oba zespoły łączy nie tylko osoba wokalisty, Erika Sahlströma, ale przede wszystkim uwielbienie dla starej, europejskiej szkoły thrash/death. Próbuję dostrzec jakieś różnice pomiędzy "DEATH STRIKES", a "SERPENT OBSCENE"... Na pewno są to: brzmienie jakie grupa uzyskała w kultowym już SUNLIGHT Studio, bardziej agresywne śpiewanie Erika, więcej wpływów szwedzkiego death metalu (a może to tylko wrażenie wywołane dobrze znanym brzmieniem?). Jednakże nie faworyzowałbym tu żadnego z zespołów. Oba są zajebiste i kopią tyłki jak trzeba!... Niech żyje nowy stary szwedzki thrash/death!!!
www.necropolisrec.com

MELANCHOLY CRY "PROMO 2001"

Promo to zawiera pięć utworów w klimatach gothic rock, heavy metal i nawet trochę doom. Właściwie, to forma niczym szczególnym nie zachwyca. Znane i ograne aranżacje, które "wchłaniają" się bardzo dobrze. Rozbieżne instrumentum i pomysłowość muzyków nie razi jakimś "zniesmaczeniem", ale ich muzyka, w ogólnym tego słowa znaczeniu, "płynie" i "czasem tylko rozbije się falą o wystający na zakręcie kamień". Dobra pozycja dla fanów spokojnych i magicznych smaczków. MELANCHOLY CRY to zespół, który ma w sobie tę inteligentną werwę muzyczną. Polecam.
Lucid
melancholycry@wp.pl

MERCYLESS "SURE TO BE PURE" (CD '01/SYSTEM SHOCK)

Oj, bardzo nam się zmienił MERCYLESS, w porównaniu do tego, co chłopaki grali 10 lat temu na np. "COLOURED FUNERAL". Ci, którzy mile wspominają twórczość Francuzów, będą zawiedzeni, ale młodym nu-metalowcom, ślepo zapatrzonym w dokonania SOULFLY itp., może się to spodobać (choć nie jest tak brutalne). Tak, MERCYLESS gra teraz nowoczesną muzykę, thrash z widocznymi odniesieniami do hard core'a, do tego jakieś odjechane klawisze... Do mnie nie dociera to absolutnie, ale młodzi niech się sprawdzą, zmierzą z tym niewątpliwie ciekawym i dojrzałym krążkiem. Nie pojmuję, co to się porobiło ostatnio z tymi wszystkimi kapelami (SADIST, MERCYLESS, SAMAEL...)!

dystrybucja: www.paganrecords.com.pl

MERIDIAN "THE SEVENTH SUN" (CD '02/SEASON OF MIST)

Muzyka MERIDIAN określona jest jako symfoniczny black metal, ale nie wyobrażajcie sobie monumentalnych wstawek z wykrzykującym czy śpiewającym wokalem, bo takich momentów właściwie nie ma. Muzyka zawarta na "THE SEVENTH SUN" to jadowity, szybki, techniczny i świeży black metal. Może i ma w sobie ten "zgiełk" dźwięków znany z Emperor, ale na pewno nie stawia swych ambicji w tym miejscu, lecz idzie krok do przodu. Z pewnością ta płyta wielu słuchaczy wciągnie swym pokręconym i zawrotnym tempem, a aranżacją utworów zadziwi i zauroczy. Zaś tych bardziej "wprawionych" wesprze na duchu. Polecam!
Lucid
www.season-of-mist.com

MISTRUST "INCURABLE MISTRUST" (CD '02/MS REC.)

"Cudze chwalicie, swego nie znacie". Polska również ma się czym poszczycić w thrash metalowym graniu, dowodem na to jest ten oto zespół! Rewelacyjne brzmienie płyty, to pierwszy duży plus grupy. Kolejnym są ciekawe kompozycje, których pozazdrościłby im nie jeden pierwszoligowy zespół. Na mnie wielkie wrażenie zrobił pałker, Rafał Skaliński, który wie, jak wykorzystać swoje dwie pary kończyn. Wspomnieć należy także o gitarzystach: Tomku Pańczaku (gitara solowa i wokal) i Patryku Krajniku, którzy odwalają kawał dobrej roboty (np. w "Incurable Mistrust", "Dealer Is Not a Friend" czy "To Start From The Beginning"), a wspomaga ich na basie brat Patryka, Paweł. Od strony wokalnej grupa prezentuje się również znakomicie. Wokal "Pająka" w sam raz pasuje do muzyki, idealnie z nią współgra. Sprawdza się w "jechankach", jak i w numerach spokojnych, bo są i takie ("Regret"), gdzie udowadnia, że potrafi śpiewać. I to jak! Na płycie nie ma słabego numeru, wszystko jest dobrze przemyślane i sprawnie technicznie zagrane. Jeśli miałbym porównać zespół, to na pewno do MEGADETH jakiego znamy z płyt "RUST IN PEACE" i "COUNTDOWN TO EXTINCTION". A gdyby żył Cliff Burton, to tak z pewnością grałaby dziś METALLICA (wielkie słowa, ale wiem co mówię)! Czekam na ich kolejne uderzenie.
PP
www.mistrust.art.pl

MOON OF SOUL "HANG-ALKONY-MENEDEK" (MC)

Dziwna to muzyka - nie wiem, o co tutaj chodzi. Ale jeśli lubicie psychodeliczny metal, np. z elementami h/c, to zapraszam do zapoznania się z MOON OF SOUL. Nie da się tego do niczego porównać, pewnie wg niektórych nie da się też tego słuchać, ale jestem przeciwnego zdania. Jak mam do wyboru MOON OF SOUL i np. węgierskich "death metalowców" z ZOMBIE HOLOCAUST, to bez wątpienia wybieram tych pierwszych. Tak przy okazji, podoba mi się gra perkusisty.

Promotion: "ATHEIST fanzine", atheist@freemail.hu

MOONGARDEN "METEOR"

Niestety, jest to jedno ze słabszych nagrań jakie słyszałem w ciągu ostatnich miesięcy. Cóż, nie wszyscy rodzą się dobrymi muzykami; podobnie jest z dziennikarzami... I nie da się ukryć, że MOONGARDEN będzie czekać długa droga zanim osiągną rzetelny poziom. Zespół próbuje grać ciekawy doom metal, ale z takim wokalistami nie zawojują nawet pobliskiej piwiarni, nie mówiąc o jakiś większych salach koncertowych. Zarówno Damianowi jak i Wioletcie zdarza się mocno fałszować, a pomysłu zespołu są za słabe, by jakoś wynagrodzić ten fakt, choć np. "Oko Tiamat" pozwala mieć jakieś nadzieje na przyszłość. Przysłowiowym "gwoździem do trumny" jest cover EURYTHMICS "Sweet Dreams". Jedna z najgorszych przeróbek jakie słyszałem (choć nawiasem mówiąc ten świetny kawałek można by doskonale przenieść na grunt metalowy). Cóż, MOONGARDEN się to na pewno nie udało, czekam więc na kolejne, zdecydowanie bardziej dojrzałe wydawnictwo, z lepszymi wokalami.

c/o Marek Haimburger, Czarnieckiego 67b/27, 14-100 Ostróda

MOONSORROW "TÄMÄ IKUINEN TALVI (THIS ETERNAL WINTER)" (DEMO '99/MEAT HOOK PROD.)

Może w roku 1999 ten zespół należałby do moich faworytów, ale teraz, w 2003, ich muzyka nie robi już takiego wrażenia. To wszystko już znam, co nie oznacza, że muzyka MOONSORROW jest kopią swych poprzedników, tj. Emperor, Mayhem, Satyricon, Arcturus itp. Jednymi słowy, jest to zespół na wysokim poziomie technicznym. Demo "TÄMÄ IKUINEN TALVI" rozpoczyna ponad czterominutowe intro (?): klawisze jako instrument dominujący (ciekawe pomysły), gitary gdzie delikatnie z tyłu, ale jak już się wyłonią - grają porządną dawkę surowego black metalu (którego nie powstydziłby się sam Dark Throne!) i zajadłej melodyjnoci w stylu Dark Funeral. Ubrane jest to oczywicie we własne aranżacje i sposób interpretacji. Wokal wysoki i wciekły w niewielkim stopniu zróżnicowany, dobrze wkomponowany. Ogólnie tę muzykę można scharakteryzować jako szybkoć z nastawieniem na melodie i agresywne, prowokujące zwolnienia. Brzmienie selektywne i na niezłym poziomie, perkusja-automat, więc wiadomo, czego można się spodziewać, plackowate przejcia, to jest największy minus tej produkcji. Nie wiem czy zespół nagrał od tamtego czasu co nowego, ponieważ chętnie zweryfikowałbym moją opinie i ocenił, czy to jednorazowy strzał, czy może zespół osiągnął wyższy szczebel muzycznej hierarchii? Czego im szczerze życzęy),
Lucid
www.moonsorrow.cjb.net

MORBID SAVOURING "AUTOPSY LUST" (MCD '01/MOTOSIERRA)

Pierwsze, co rzuca się w uszy, to kiepskie brzmienie oraz utwory, które są krótsze od poprzedzających ich intro; nawał d?więków nastawiony jednoczenie na szybkoć, chaos i brutalnoć z mało ambitnymi zwolnieniami w starym dobrym stylu, m.in. Autopsy. Jednymi słowy, muzyka zawarta na tej płycie, to stara szkoła Napalm Death czy Extreme Noise Terror z ich pierwszych płyt, nawet mało można dostrzec inwencji twórczej samych muzyków. Nie wiem czy taki grind core w stylu końca lat osiemdziesiątych teraz zrobi na kim jakiekolwiek wrażenie. Pewnie tak, mnie jednak taka muzyka specjalnie nie rajcuje i nie widzę w niej sensu. Z drugiej jednak strony łezka kręci się w oku na wspomnienia tamtych starych, dobrych czasów i zespołów, które w sposób, jaki prezentuje obecnie MORBID SAVOURING, mylały i wyrażały swoje "uczucia" poprzez taką włanie muzykę nastawiony
Lucid
www.motosierra.cjb.net

MORTIS DEI "WRATH ERUPTION" (PROMO 2001)

MORTIS DEI z każdym wydawnictwem oddala się od wpływów thrash i przemieszcza w kierunku death metalu. Możliwe, że jest to spowodowane ciągłymi roszadami w składzie i każdy nowy muzyk preferuje mocniejsze dźwięki. Z ludzi, którzy nagrywali taśmę "LANDSCAPES", zostali przecież tylko wokalista Łukasz oraz basista Grzesiek! MORTIS DEI nigdy nie był przebojowy, chłopaki nie potrafili stworzyć materiału, który wgniatałby w fotel. Zawsze była to toporna, mało przekonywująca muzyka, sprawiała wrażenie wymuszonej, a może to tylko brak dobrych pomysłów? Nie inaczej jest w przypadku "WRATH ERUPTION", choć wiem, że te kawałki mają swoich zwolenników. Wokale Łukasza (zwłaszcza gdy śpiewa w języku polskim) kojarzą mi się z głosem Skay'i na pierwszych nagraniach QUO VADIS, a muzyka bydgoszczan też jest jakaś taka polska - przypomina GHOST, trochę VADER i ARMAGEDON, choć w lżejszym i gorszym wydaniu. Czasem pojawiają się intrygujące, zakręcone, piskliwe sola, tak jak np. w utworze tytułowym, zespół lubi też zmiany tempa. "WRATH ERUPTION" na pewno nie rozczaruje fanów MORTIS DEI, ale do krajowej czołówki jeszcze daleka droga.

Łukasz Kobusiński: 052-3711640

MOSKWA "MOSKWA" (2CD '02/DYWIZJA KOT)

MOSKWA - to co w muzyce punk uważam za kwintesencję gatunku. Szybko, na temat i do przodu ("Tylu Was" czy "Nie Starczy Sił"). Stary materiał, którego kiedyś słuchało się na prymitywnym sprzęcie z pirackich nagrań lub na winylu, został teraz wznowiony i wzbogacony o fragmenty koncertów. Rewelacyjna sprawa dla starych załogantów punk. Musiały się tu znaleźć znane już wielu słuchaczom utwory, takie jak zajebiście czadowy "Nigdy" czy "Powietrza" ze specyficznym wokalem i brzmieniem gitary lidera grupy Pawła "GUMY" Gumoli oraz charakterystycznymi chórkami w tle. Swoja drogą, dobrze, że znalazł się ktoś na polskim rynku, kto wpadł na pomysł odkurzenia kilku starych kapel. W tym przypadku jest to DYWIZJA KOT, która w moich oczach wzrasta do rangi super czadowej wytwórni. Oby tak dalej.
J@
dywizjakot.prm.pl

MOULDED FLESH "INDULGENCE" (DEMO '01)

Ten materiał zawiera siedem utworów death metalowej muzyki, która jest średnia i prosta, by nie powiedzieć prostacka. Taki tam sobie death metal, który ni krzty mnie nie poruszył. Takie patenty słyszałem ponad 10 lat temu. Niespójne aranżacje utworów tworzą błędne koło w muzyce zespołu. Niby muzycy dążą do odmienności poszczególnych utworów, a jednak są schematyczni. Poza tym, fatalne nagranie jak na dzisiejsze warunki. Nic szczególnego ten zespół nie prezentuje i dla mnie jest kolejnym, który nim wstanie już upadł.
Lucid
www.moulded-flesh.prv.pl

MYRKSKOG "SUPERIOR MASSACRE" (CD '02/CANDLELIGHT/PHD)
myrkskog-photo

Nie słyszałem debiutu grupy, "DEATH MACHINE", ale sądząc po najnowszym dziele też musiał to być bardzo dobry krążek. Gro ludzi twierdzi, że najlepszy w ich karierze! Norwegia nigdy nie była potentatem w dziedzinie Death Metalu, ale za sprawą MYRKSKOG może się tam coś zmieni? Wprawdzie nie jest to tylko i wyłącznie brutalny death metal w stylu MORBID ANGEL, ponieważ EMPEROR też odcisnął swe piętno na tej kapeli. Ale przyznać musicie, że mieszanka jest doborowa - trudno o bardziej wyśmienite inspiracje. I to zarówno pod względem muzycznym, jak i warsztatowym. "SUPERIOR MASSACRE" to czysta precyzja, śmiertelna maszyna... pierwszorzędna masakra!

www.plastichead.com

NAD BRZEGAMI CZASU "Compilation CD-R"

Zawsze byłem zwolennikiem wszelkiego rodzaju nośników, które promowały zarówno nieznane i niedoceniane zespoły, te, które nagrały swój kolejny lub pierwszy album, jak i te bardziej znane. Składanka NBC zawiera szesnaście zespołów, które prezentują zróżnicowaną muzykę i byłoby nietaktem opisywać każdy z osobna. Pokuszę się jedynie o wymienienie wszystkich uczestników tej kompilacji, są to: Valinor, This Tangled Web, Strommoussheld, Diseased, Devilish Dance, Spiritus Mortis, Sith Of Thone, Callahan, Eternal Tear, Disloyal, Tromsnar, Motorbreath, Elenium, Corruption, Tenebrosus oraz Newbreed. Jest to na pewno dobra forma przedstawiania się słuchaczowi, który, jeśli będzie chciał posłuchać więcej utworów danego zespołu, to we wkładce znajdzie wszelkie potrzebne namiary. Polecam tę płytkę każdemu, kto pragnie zapoznać się z niedocenianym podziemiem, głównie krajowym. Oczywiście, wielka piątka dla webzine'a The Nocturnal Battle of Chariots!
Lucid
www.nbc.art.pl

NATAS / DRAGONAUTA "SPLIT CD" (CD '00/ICARUS REC.)

Bardziej doświadczony NATAS i DRAGONAUTA to dwie argentyńskie kapele stoner rockowe. Obie śpiewają w ojczystym języku i obie są zakochane w BLACK SABBATH i KYUSS. Grają z niesamowitym feelingiem, klimatem i pasją. Nawet ich image jest wzorowany na latach 70-tych. Przesterowane gitary, średnie tempa, organy hammonda (tylko w przypadku NATAS), nutka psychodelii - dają wykop nie z tej ziemi. Ci goście to nie dzieciaki, wiedzą co chcą grać i wykonują to z prawdziwym zaangażowaniem. Do tej pory myślałem, że domeną Argentyńczyków jest tylko piłka nożna i opery mydlane. Jednak wydawnictwa ICARUS REC. zweryfikowały mój pogląd.

icarus@ba.net

NATRON "BEDTIME FOR MERCY" (CD '00/HOLY)

Mam wrażenie, że muzycy NATRON nie do końca znale?li swoją cieżkę eksploatowania d?więków, którą chcą podążać. I to, że grają death metal na wysokim poziomie jest wyczuwalne od pierwszych taktów, ale nie koniecznie trzymają się ogranych schematów. Dojrzała aranżacja utworów, które nie nużą i nie popadają w serpentyny nieskończonych się riffów, tylko dobitnie przekazują sedno każdego z nich. Oczywicie w death metal można w zasadzie wpleć wszystko, ale z umiarem i smakiem, a tego zespołowi nie brakuje. Dynamiczny wokal nie wykazujący w sobie braku i niekonsekwencji wraz z pozostałymi instrumentami toczą się jak lawina przemylanych d?więków. Pojawiające się potężne zwolnienia kojarzące się z Immolation są dobrym punktem zespołu, ale nie sugerujcie się, to nie żadni powielacze, tylko skrupulatni inspiratorzy, którzy szukają własnego odd?więku. I tak mógłbym dodać jeszcze kilka zespołów, z którymi poniekąd kojarzy mi się ich muzyka, ale to nie miałoby sensu, ponieważ NATRON zasługuje na pozycję, o jaką niewą ?cieżkę eksploatowania
Lucid
Promocja w Polsce: DARK'S ANGEL PROM., www.natron.it

NEGLIGENT COLLATERAL COLLAPSE "REPROCESS SEGMENT DATABASE EXTENDER" (CD '02/OBSCENE PROD.)

Dobre brzmienie "REPROCESS SEGMENT DATABASE EXTENDER" (w końcu słyszę u czeskiego zespołu w miarę dobrze nagraną perkusję) sprawiło, że poświęciłem N.C.C. trochę więcej uwagi, a nie myślałem tylko o tym, kiedy się wreszcie skończy ta płyta. Na dzień dobry wita nas świński growling Paula, a także ciężkie gitary Robocopa i zróżnicowane, proste tempa perkusji (za którą siedzi Ierich). Oczywiście chłopaki wirtuozami nie są, ale swych umiejętności nie muszą się w żadnym wypadku wstydzić. Po OBSCENE PROD. i N.C.C. spodziewałem się większej sieczki, ale w sumie to dobrze, że wytwórnia ma teraz w swoim katalogu "mozolny", grindowy zespół, który bardziej stawia na ciężar, brutalność i atmosferę zawarte w utworach niż na prędkość. Gdyby chłopaki grali znacznie szybciej, byłoby to mocno zbliżone do twórczości polskich mistrzów death/grind tj. DEAD INFECTION (R.I.P.) i INCARNATED... Solidny, dość nowoczesny album.

www.obscene.cz

NIGHT SPIRIT "THE DARK SIDE OF THE SOUL" (DEMO '01)

Projekt jednoosobowy. I znów domowe, komputerowe nagranie. Pomocą usłużyło "studio" Prophet, ale jakość brzmienia jest słaba: bas zbyt wysunięty do przodu, gitary płaskie i suche, perkusja, wiadomo - automat. Muzyka określana mianem death/black metal niczym szczególnym nie zaskakuje, nic w tych riffach nie ma. Te melodyjki już wybrzmiały jakieś dziesięć lat temu. Nie wiem, dokąd to zmierza. Jeśli każdy, kto "coś tam" brzdąka na gitarze, założy swój projekt, to nasza scena bardzo zubożeje. Ogólnie jestem zdegustowany, sama determinacja nie wystarczy, by zaistnieć jako muzyk lub "twórca". Chłopie, trochę oryginalności!!!
Lucid
dream@obywatel.pl

NIGHTBREED "PRELUDE" (DEMO '01)

Nie wiem, jak można ustawić takie brzmienie perkusji! Wszystko brzmi bardzo kiepsko i dobrze, że to tylko trzy utwory. Pudełkowate przejścia, "ride" brzmi dosłownie jak pokrywka, no i ta "stopa" - szkoda słów. Strasznie chaotyczne nagranie - miernota! Muzyka także nie jest wysokich lotów: bardzo prosto i bez jakiejkolwiek muzycznej głębi, której, niestety, zespół nie omieszkał ogarnąć. Riffy odegrane na dwóch czy czterech dźwiękach nie budzą w słuchaczu żadnego zaciekawiania, ot, tak, byle szybko i do przodu :-). Jeśli miałbym pokusić się o porównanie, to określiłbym NIGHTBREED niesfornym klonem Witchmaster. I takie powroty na siłę do muzyki lat osiemdziesiątych nie wychodzą zespołowi na dobre. W tych trzech utworach brakuje własnej inicjatywy i pomysłowości, a przede wszystkim równego odegrania utworów! Zespół ma w sobie ten potencjał, który powinien wyćwiczyć i wykształtować na poszukiwanie właściwej dla siebie ścieżki muzycznej.
Lucid
nightbreed.webpark.pl

NIGHTLY GALE "...AND JESUS WEPT" (CD '01/PAGAN REC.)
nightly gale-cover

Prawdę mówiąc nie podobał mi się żaden z wcześniejszych materiałów NIGHTLY GALE. Był to gówniany, nudny doom dla płaczących dzieciaków nie kochanych przez rodziców. Ale zostałem zszokowany i zachwycony gdy usłyszałem "...AND JESUS WEPT" - przy okazji, fajny, głupi tytuł. Ten CD wydała PAGAN RECORDS. Parę lat temu ta wytwórnia wypuściła MOON "SATAN'S WEEP", więc "...AND JESUS WEPT" NIGHTLY GALE to bardzo dobra równowaga, nieprawdaż? Żartowałem - nie przejmujcie się he,he... N.G. stał się jednym z najbardziej profesjonalnych i oryginalnych zespołów doom metalowych. Tym razem panuje tu naprawdę samobójczy nastrój. Bliskim Polakom są dokonania fińskiego UNHOLY, ale jest tu dużo innych elementów i wpływów. Aranżacje są fantastyczne, wokale zróżnicowane i bardzo dobre, pojawiają się loopy komputerowe, sample etc. Jeśli potraficie sobie wyobrazić UNHOLY nagrany I wyprodukowany jak MAYHEM "GRAND DECLARATION OF WAR", mielibyście mniej więcej zbliżony obraz. Aczkolwiek ciężko jest opisać tak śmiałe dźwięki. W każdym bądź razie "...AND JESUS WEPT" jest jednym z najlepszych doom metalowych wydawnictw polskich, jakie kiedykolwiek powstały w tym kraju - tego jestem pewien!
TH
NIGHTLY GALE, c/o Sławomir Pyrzyk, ul. M. Archanioła 6/1, 41-800 Zabrze, nightly_gale@interia.pl www.paganrecords.com.pl

NIHILUM "CIMCUM !?" (DEMO '00)

W ogóle nie trafia do mnie takie granie! Pomysły amatorskie, niesprecyzowany styl... Owszem, można tworzyć ciekawe konglomeraty, ale tej sztuki NIHILUM na pewno nie posiadł. Bazą ich muzyki jest chyba death metal, do którego dodano thrash i doom metal, ale całość nie trzyma się kupy (tak samo jak partie basu). Muzyka ta nie posiada w sobie ani krzty brutalności czy agresji, nie mówiąc o sile przekonywania. Jedyny pozytyw, jaki jestem w stanie dostrzec, to w miarę przyzwoity warsztat muzyków.

Piotr, Estkowskiego 16/4, 64-100 Leszno

NOCTUARY "WHEN FIRES BREED BLOOD" (CD '00/LOST DISCIPLE REC.)

Nie typowo gra NOCTUARY. Ich muzyka jest mocno osadzona w black metalu, ale to, co dzieje się np. w drugiej części "...And Hate Embraced This Night" to epicki heavy metal! Nie rzadko znajdziecie też nawiązania do thrash metalu starej szkoły czy death metalu, nie wspominając o pięknych, melodyjnych solach. Za pierwszym razem nie podobał mi się ten krążek, ale teraz słucham go z prawdziwą przyjemnością.

www.lostdisciple.com

NOKTURNAL MORTUM "LUNAR POETRY" (CD '01/THE END REC.)

Nie ulega wątpliwości, że NOKTURNAL POETRY to najlepszy zespół Black Metalowy na terenie Wspólnoty Państw Niepodległych. Grupa ta również w Polsce cieszy się dużą popularnością. Co więc jest tą siłą NOKTURNAL MORTUM? Myślę, że melodie, które jednak nie sprawiają, że mamy do czynienia z jakimś komercyjnym gównem. Melodie tworzone głównie przez charakterystycznie brzmiące klawisze, nawiązujące swym soundem do folkloru i tworzące pogańską atmosferę. Gitary też wydobywają z siebie dość chwytliwe riffy i do tego sporo solówek (jak na Black Metal), ale mimo to jest to wciąż surowa, prosta muzyka. Bardzo dobrze, że THE END RECORDS zdecydowało się na wydanie debiutu Ukraińców w formacie CD, przecież jeszcze do niedawna można go było zdobyć tylko na kasetach wyprodukowanych w Polsce! Nie ma co się więcej rozwodzić - koniecznie musicie mieć ten wschodnioeuropejski Black Metal!

www.theendrecords.com

NOMENMORTIS "PROMO 2001" (MC '01)
Nomenmortis-Misanthrone

Po dwóch latach od nagrania debiutu "HOW I LEARN TO BLEED...", NOMENMORTIS zaszyli się w studio, by zrealizować materiał na następną płytę. A "PROMO 2001" to nic innego jak 4 kawałki z 10 zapisanych podczas tej sesji; możecie je znaleźć na MCD "MISANTHRONE" wydanym w ubiegłym roku przez szwedzką DOWNFALL REC. Od czasu pierwszej płyty zespół za wiele się nie rozwinął, jest to wciąż brutalny death metal w amerykańsko-słowackim stylu z potężnym, niskim growlem Martina i melodyjnymi, chwytliwymi solówkami. Odnoszę jedynie wrażenie, że zespół nieznacznie przyspieszył albo raczej zbutalizował swoje numery (choć sola nadal są charakterystycznie melodyjne), które teraz są bardziej intensywne i skomasowane, poza tym Martin rzadziej używa skrzeczących wokali. No i brzmienie się trochę różni, teraz jest bardziej brudne i ciężkie, przede wszystkim gitary brzmią lepiej. Mimo tych niewielu zmian, materiał należy uznać za udany; przypadł mi do gustu bardziej, niż np. płyty dobrze znanego wszystkim Polakom CONTEMPT. We wkładce zauważyłem sporo zmian w składzie: doszedł basista Erik, zmienił się gitarzysta (Peter) oraz powrócił syn marnotrawny Mato. Mam jednak nadzieję, że skład NOMENMORTIS się wreszcie ustabilizował - wtedy będzie można przystąpić do ataku na publiczność.

nomenmortis@post.sk

NOMICON "HALLA" (CD '00/SAGITARIUS)

Muzyka zawarta na tej płycie, to black metal "symfonicznego pochodzenia", niezbyt agresywny i czarny jak na mój gust, a black metal powinien być szorstki, surowy i czasami, chociaż nie koniecznie, urozmaicony jakimi ozdobnikami. W NOMICON taką rolę spełniają klawiszowe patenty, które tę muzykę ubierają w patetyczne d?więki zbyt przesadnie, za gęsto i zbyt głono. Może gdyby gitary były bardziej wysunięte na przód, to muzyka zyskałaby bardziej metalowego polotu, a tak ta dominacja klawiszy na dłuższą metę jest nie do zniesienia. Dziewięć utworów o łącznym czasie trwania 36 minut z selektywnym nagraniem, niezłym brzmieniem, różnorodnocią muzyki i technicznym odegraniem instrumentów, ale czy dobrą aranżacją? NOMICON do mnie nie trafia i trzeba co zmienić, ja zacząłbym od klawiszy. Jednak zespół może przypać do gustu smakoszom klawiszowo-black metalowych d?więkó nie koniecznie, urozmaicony jakimi? ozdobnikami. W
Lucid
tlaunonen@elo.helsinki.fi

NON OPUS DEI "ILIAEST" (DEMO '00)

Na początku brawa za porządną, drukowaną, czarno-białą wkładkę. Kolejne brawa należą się NON OPUS DEI za oryginalny black (?) metal. Podejrzewam, że nie tylko ja miałem problemy z opisaniem tej muzyki. Na pewno jest to Diabolic Metal - tak bowiem zadeklarował się sam zespół nazywając w ten sposób swój najnowszy album (wydany nakładem hiszpańskiej WAR IS IMMINENT). A muszę przyznać, że rzadko można się spotkać z tak trafnym określeniem. Na pewno te kawałki są mroczne, ale nie można ich nazwać czystym black metalem, zwłaszcza jeśli kojarzy Wam się on przede wszystkim ze sceną norweską i takimi bandami jak DARK THRONE czy CARPATHIAN FOREST. NON OPUS DEI już bliższe jest muzyce pokroju CHRIST AGONY. A np. w "Rejecting the Illusions" to aż roi się od dźwięków... barokowych! Tak, ta muzyka jest nieszablonowa, bardzo różnorodna i zapewne niejednemu recenzentowi napsuła krwi. Sprawdźcie więc, czy i Wam nie napsuje.

nonopus@poczta.fm

NORTH "KORONA" (CD '02/S.P&B. REC.)

Szanuję i doceniam zespoły, które są wierne swoim przekonaniom i konsekwentnie kroczą obraną przez siebie ścieżką. Muzyka NORTH aż kipi od Słowiaństwa i tej, powiedzmy, nuty polskości, choć pewnie dla niektórych bardziej od strony merytorycznej. Mówiąc o szacunku, to pamiętam tę modę zespołów na Słowiaństwo w naszym muzycznym światku, te "prawdziwe" i oddane sprawie zespoły. Niestety, wygrały makijaże i nowa moda... :-) Muzyka na "KORONA" na pewno nie jest odkrywcza, ale konsekwentna i morderczo dosadna. Nagranie mogłoby być lepsze, co nie zmienia faktu, że można usłyszeć, czy muzycy NORTH są słabi technicznie, ale jest wręcz przeciwnie! Zgadza się, jest tu ta tzw. prostota black metalowa, ale są także sola i przemyślane konstrukcje utworów, które nie nużą, lecz wciągają swą transową melodyką. Życzę wytrwałości i czekam na nowe nagrania.
Lucid
Krzysztof "Sirkis" Grzywacz, ul. Działowskiego 10 D/53, 87-100 Toruń

NOUMENA "PRIDE/FALL" (CD '02/CATHARSIS REC.)

Głoniki aż "krwawią" melodią! Jeśli ktoś lubi melodyjne granie w szwedzkim stylu, to z czystym sumieniem polecam ten zespół. Mimo że NOUMENA pochodzi z Finlandii, nie znaczy to, że są gorsi w tej lidze. Płyta wydana nakładem młodej australijskiej wytwórni CATHARSIS RECORDS zawiera 10 naprawdę dobrych utworów. Otwierający płytę "Herald of Fall" jest doskonałą wizytówką muzyczną grupy. Oprócz typowego growlingowego piewu pojawia się czasem kobiecy głos, który świetnie się wpasowuje i nadaje niesamowity klimat. Dla odmiany, po ciągłej gitarowej sieczce, niezwykłego charakteru nadają instrumenty akustyczne. Ogólnie, zmiany nastroju w muzyce NOUMENY sprawiają, że płyta nie nudzi i prosi się o ponowne włączenie. Jako ciekawostkę dodam, że album zawiera teledysk grupy.
PP
catharsisrecords.tripod.com/

NOVEMBERS DOOM "THE KNOWING" (CD '00/DARK SYMPHONIES)

Mark Gromen z "METAL MANIACS" miał rację, pisząc, że NOVEMBERS DOOM brzmi jak połączenie Brytyjskiej Wielkiej Trójcy, czyli PARADISE LOST, MY DYING BRIDE i ANATHEMA. Oczywiście, chodziło mu o początkowe okresy twórczości w/w zespołów, bo jak wiemy ani PARADISE LOST, ani ANATHEMA nie mają już z metalem nic wspólnego. A szkoda, bo np. taki "GOTHIC" to był rewelacyjny album... I wszystko byłoby oczywiste, gdyby nie fakt, że NOVEMBERS DOOM gra już 10 lat i pochodzi z... USA, którzy nie mają się czym pochwalić w melodyjnym graniu, nie licząc oczywiście zespołów skupionych wokół DARK SYMPHONIES. NOVEMBERS DOOM mile zaskakuje swym wolnym, mrocznym, rzekłbym, klasycznym (także ze względu na instrumentarium) doom metalem. Bez wątpienia jest to piękna muzyka, stworzona przez dojrzałych muzyków. I co najważniejsze, nie jest bardzo nudna, dacie wiarę?!

www.darksymphonies.com

OBLITERATE "THE FEELINGS" (CD '00/EREBOS PROD.)

Angole mają NAPALM DEATH, my mieliśmy kiedyś ROTTING HEAD, zaś np. Słowacy mają OBLITERATE. Jasno się wyraziłem? Tak, OBLITERATE to nic innego jak słowacki odpowiednik NAPALM DEATH ze swego późnego okresu (od "UTOPIA BANISHED" wzwyż)! Jeżeli ktoś nie lubi takich albumów jak "FEAR, EMPTINESS, DESPAIR" czy "INSIDE THE TORN APART" nie ma nawet co sięgać po "THE FEELINGS". Ten album, niestety, nie dorasta do pięt jakiejkolwiek płycie Barneya i s-ki, mimo że niczego mu nie brakuje od strony technicznej czy brzmieniowej. Powiedziałbym nawet, że OBLITERATE gra muzykę... bardziej przystępną i mniej psychodeliczną, ale kalka pozostanie tylko kalką i nic nie zastąpi moich brytyjskich ulubieńców.

Obliterate - logo

www.forensickmusic.com


OCTINOMOS "FUCKHOLE ARMAGEDDON" (CD '01/BAPHOMET REC./NECROPOLIS REC.)

OCTINOMOS to jednosobowy projekt Frederika z PUISSANCE! Oczywiście, jest to czysty black metal, bardzo szybki, surowy, prymitywny. Od MARDUK czy DARK FUNERAL wyróżnia go wspomniana już surowość, a także mniejszy mrok oraz cholernie apokaliptyczny charakter. Tak, słuchając tego albumu zrozumiecie, że armagedon jest blisko oraz, że Frederik jest rzeczywiście bardzo wkurwiony na ten świat. Miazga!

www.redstream.org/html/releases.php?cd=Baphomet

ODES OF ECSTASY "DECEITFUL MELODY" (CD '00/THE END REC.)

Na pewno nie jest to zespół na miarę SEPTIC FLESH, czy nawet ON THORNS I LAY i THE ELYSIAN FIELDS, których to ostatnie płyty mogliście nabyć wraz z magazynem "THRASH'EM ALL". Jest duża różnica w poziomie, to nie ulega wątpliwości, ale nie oznacza to, że ODES OF ECSTASY to słaby zespół. Rzekłbym raczej, że przeciętny, ale z przebłyskami. "DECEITFUL MELODY" to granie trochę archaiczne, taki dynamiczny doom, gdzie pojawiają się elementy muzyki symfonicznej i żeńskie wokale sopranowe. Podczas słuchania albumu nasuwają się skojarzenia z TIAMAT "The Astral Sleep", czy wieloma kapelami doom/gotyckimi, których nazwy akurat nie przychodzą mi do głowy. A tak szczerze, to widziałbym ten zespół w bardziej progresywnych, technicznie zaawansowanych kompozycjach. Te są dość proste i mało nowoczesne. Być może oblicze ODES OF ECSTASY w roku 2003 jest właśnie takie jakbym sobie tego życzył - jestem ciekaw. Grecy to przecież zdolny naród, który już nie raz nas zaskoczył w dziedzinie muzyki...

www.theendrecords.com

ORTANK "PROMO 2000"

Cholernie przypadło mi do gustu to promo. Zajebisty, intensywny brutalny death, który, gdyby był "made in USA", zapewniłby grupie kontrakt! W składzie ORTANK dwóch "znajomych" - Mirek z "ATMOSPHERIC mag." na wokalach i Borówa (ex-DEVILYN) na gitarze. Podoba mi się tu wszystko, nawet ten akustyczny przerywnik w "Not Even A Carcass"; choć i tak znaleźli się tacy, którzy się do niego przyczepili lub np. do brzmienia. Nie muszę dodawać, że wszystko byłoby luks, gdyby nie skandaliczny czas trwania - 5 minut?!

aaz@solutions.net.pl (Mirek)

PANDEMIA "SPREADING THE MESSAGE" (CD '99/LOST DISCIPLE REC.)

Zanim usłyszałem ten album, spotkałem się z wieloma pochlebnymi opiniami na temat PANDEMII, zwłaszcza ich koncertów. Album jednak rozczarował, zwłaszcza sztucznym brzmieniem i kiepskim wokalem. Jednak nie jest to zła płyta, wręcz przeciwnie. Lubię takie szybkie tempa, ostre gitary, czysty death metal... Grupę często porównywano do KRISIUN, ja tego nie słyszę, za to daje się wyczuć wpływy KRABATHOR, VADER i DEATH. Nie pozostaje mi nic innego jak sprawdzić zespół na żywo i wyczekiwać ich nowej płyty, Wy natomiast możecie spróbować napełnić kieszenie LOST DISCIPLE...

www.lostdisciple.com

PANZERCHRIST "SOUL COLLECTOR" (CD '00/MIGHTY MUSIC)

Pamiętam do dziś, jak kumpel podrzucił mi do posłuchania drugą płytę PANZERCHRIST - "OUTPOST FORT EUROPA" - byłem zdruzgotany tym potężnym death metalem "made in Denmark" (nie pierwszy raz, zresztą). Tak że wyobraźcie sobie moją radość, gdy po kilku miesiącach MIGHTY MUSIC podesłało mi ich najnowszą płytę. Krążek natychmiast wylądował w odtwarzaczu, a tu lekkie rozczarowanie, bo "SOUL COLLECTOR" jakby czegoś brakowało. Może, po prostu, tak dobrych pomysłów? Nie mam pojęcia... Ale spokojnie, po paru przesłuchaniach zrozumiałem, że obecne oblicze PANZERCHRIST to w dalszym ciągu death metal najwyższych lotów, tym razem znacznie brutalniejszy i szybszy, a jak Wam powiem, że na wokalach jest wciąż Bo Summer z ILLDISPOSED (nie wykorzystujący jednak w pełni swoich wybitnych umiejętności), to jak zareagujecie? Operuje on tutaj przeważnie "tylko" dwiema barwami - rozrywającym growlingiem i black'owym screechingiem (już widzę fanów DEICIDE zacierających ręce). Reszta kapeli to też nie przedszkolaki, tak że świetnie sobie dają radę z instrumentarium. Myślę, że do zapoznania się z tym krążkiem powinien Was zachęcić jeszcze fakt, że płyta ta zbiera bardzo dobre recenzje w metalowej prasie.

www.mightymusic.dk

PARRICIDE "ILLTREAT" (CD '01/SURGICAL DIATHESIS REC./EMPIRE REC.)

Bez wątpienia jest to najlepsze wydawnictwo PARRICIDE, a trzeba przyznać, że mają ich chłopaki na koncie sporo! "ILLTREAT" bije co najmniej na głowę wszystko, co do tej pory nagrało PARRICIDE i to pod każdym względem: zarówno brzmienia (to już zasługa HERTZ Studio), pomysłów, jak i wykonania (a jednak wymiana sekcji rytmicznej czasem się opłaca). Grupa nie zyskała na oryginalności, ale w obecnych dźwiękach jest bardziej przekonywująca i, co najważniejsze, słucha jej się teraz z niekłamaną, dziką rozkoszą. Oto mamy teraz kolejny produkt eksportowy, który udowadnia, że brutalny death metal w stylu CANNIBAL CORPSE i DYING FETUS można grać perfekcyjnie nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Tak, PARRICIDE to obecnie perfekcyjna maszyna do zabijania (podobnie jak TRAUMA czy BEHEMOTH), której jedyną wadą jest kraj pochodzenia. Urodzeni na Florydzie, chłopaki wydawaliby teraz albumy dla METAL BLADE i to nie dlatego, że w składzie zespołu są np. muzycy VADER. "ILLTREAT" to materiał bardzo mocny, niezwykle wyrównany (choć słychać, że nowsze utwory są bardziej "odjechane") i brutalny, brakuje mu tylko oryginalności. Ale spokojnie, na pewno nie pomylicie ich z twórcami "TOMB OF THE MUTILATED", nawet mimo dobrze odegranego "Hammer Smashed Face". "ILLTREAT" posiada jednak inne brzmienie, inny wokal, inaczej pracuje perkusja...

www.parricide.of.pl

PATHOLOGY STENCH "ACCTION MUTANTE" (CD '00/ROCK EXTREMUM & SHINDY PROD.)

No, no, ale fajny krążek wysmarowała nam czwórka z PATHOLOGY STENCH. Następujący po intrze "Circus Of Humanity" ma takiego kopa, że... Wyobraźcie sobie SIX FEET UNDER, które gra znacznie szybciej, z bardziej rozbudowaną perkusją i bez Chrisa Burnsa, oczywiście. Mam tu na myśli to, że Słowacy wykonują taki sam chwytliwy death metal, ale jednocześnie znacznie bardziej zbrutalizowany i intensywny. "ACCTION MUTANTE" zostało nagrane w EXPONENT Studio, więc oczekujcie przejrzystej, dynamicznej, dobrej produkcji. Ta płyta ma tylko jedna wadę - fatalny angielski wokalisty.

http://silence.nfo.sk lub www.go.to/shindy

PERVERSE "UNITED BY HATRED" (DEMO '01)

Brutalny death metal, dobrze odegrany i uderzający swoja konsekwencją. Jednak za mało przemyślany i rozwinięty. Utwory strasznie podobne do siebie aranżacyjnie, wokal mógłby być bardziej gardłowy, a nie tak matowy i szepczący. Gitary także nie grzeszą techniką i wirtuozerią, proste i mało skomplikowane riffy i te same, nie zmieniające się bębny. Brak mi w tych utworach większego zróżnicowania i nie koniecznie chodzi o przytłaczającą ilość riffów. To, co może się podobać, to konsekwencja i upór zespołu.
Lucid
www.perverse.metal.pl

PHAETON "DISPROMO NEEDS NO TITLE" (DEMO '02)

Materiał ten zawiera 7 utworów, w tym cover Sepultury, a sama muzyka to mieszanka death i thrash metalu. Słaba jakość nagrania, cichy, zanikający wokal (albo, po prostu, słaby), perkusja jakby nie posiadała werbla - jest przytłumiona, gitary, owszem, słychać najlepiej, ale ich brzmienie nie zachwyca. Sama muzyka także niczym nie porywa, takie tam ograne melodie i schematy, które zaczynają już nużyć ciągłym ich powielaniem przez tego pokroju zespoły. Ach, w dodatku te pseudo techniczne wynurzenia (czyt. popisy), które nie tylko są mdłe, to w dodatku do niczego kreatywnego nie zmierzają. Taki, powiedziałbym, przerost formy nad treścią. Podsumowując, w tym dwuosobowym projekcie może i coś tam i zaiskrzy, ale po co chłopu kosa jak nie ma pola?
Lucid
phaetonband@wp.pl

PHANTASMA "JAHVE" (CD '99/ROCK EXTREMUM REC./IMMORTAL SOULS PROD.)

Dziennikarze nie lubią tego rodzaju krążków. Nie wiadomo, o co chodzi, trudno tego typu materiały porównywać, skoro jest to konglomerat różnych gatunków (death, doom, black), połączonych w zawiły sposób. Na pewno cieszy fakt, że PHANTASMA gra swoją muzykę, ale podejrzewam, że słuchacze mogą czuć się zagubieni w bogactwie "JAHVE", gdzie po doomowej wstawce atakuje nas szybki black metal, by później mogły się pojawić progresywne partie. Wokale są wszechstronne (przeważa growling), ale nie wystarczająco profesjonalne, zaś opanowanie instrumentów co najmniej dobre, co pozwala żywić nadzieję, że PHANTASMA co jakiś czas będzie raczyć nas jakimiś technicznymi, ciężkimi w odbiorze płytami. Osobiście bardziej podobała mi się ich kaseta "JAZZ FOR JESUS", ale "JAHVE" też niczego nie brakuje, oprócz chwytliwości...

rockex@inecnet.sk

PHANTASMAGORIA "FURIOSIS" (DEMO '01)

PHANTASMAGORIA jest nietypowym bandem thrash metalowym, ponieważ słychać tu wpływy IRON MAIDEN. Na taśmie znajduje się 6 utworów, w tym cover Angoli - "Aces High" (może stąd to porównanie), gdzie wykonanie muzyczne jest naprawdę bardzo dobre. Inaczej ma się sprawa od strony wokalnej, gdyż muzyk nie daje sobie rady w wyższych partiach utworu. Najlepszy autorski kawałek zespołu to "Scarlet Person" z wpadającym w ucho refrenem, choć i tu mam zastrzeżenia co do wokali. Skoro się już czepiam, to powiem, że chłopakom brakuje pewności siebie w graniu (szczególnie w "Ask Yourself"), jest jakby nierówno, a może jest to celowe? Ale nie dyskwalifikuje to zespołu, aby go posłuchać...
PP
phantas@interia.pl

POEMA ARCANVS "ICONOCLAST" (CD '02/AFTERMATH MUSIC)

"Progressive dark arcane metal" - tak określa swoją muzykę POEMA ARCANVS z Chile i, mówiąc szczerze, nie odbiega ona daleko od tego określenia. Zespół ten tworzy pięć osób, które, moim zdaniem, jasno wytyczyły sobie cel jaki z konsekwencją realizują. Muzyka zawarta na krążku "ICONOCLAST" jest dobrym i odprężającym relaksem przed snem, ale także znakomicie wprowadza w trans codzienności. Głęboki, czysty wokal (czasem growl), delikatnie pulsujące klawisze, gitary mające coś w sobie z czarodzieja i czarownika oraz perkusja, która jest dopełnieniem i porusza się zgrabnie, nadając wszystkiemu subtelnej rytmiki. Produkcja płyty też jest bardzo dobra... Naprawdę, mógłbym pisać bez końca w samych superlatywach, mnie ten zespół oczarował. Jest tym brakującym dźwiękiem w harmonii wszystkiego, czego słucham. Tak że polecam go gorąco wszystkim, którzy pragną odkrywać i podróżować po wachlarzu muzyki...
Lucid
www.aftermath-music.com

PRELUDIUM "INFERNAL FORCE" (PROMO '02)

O debiutanckim promo PRELUDIUM zatytułowanym "DEATH INTO THE BLACK PARADISE" nawet nie będę wspominał, bo było, delikatnie mówiąc, żałosne! Przechodzimy więc od razu do drugiego nagrania - "INFERNAL FORCE". Jak na HERTZ Studio, to produkcja jest dość mizerna! Chyba brakło chłopakom kasy, albo nie mieli koncepcji co do brzmienia, no bo nie podejrzewam, żeby bracia Wiesławscy położyli zupełną lachę na sound... Muzyka? Przeciętniactwo, kompletny brak pomysłów i jakiejkolwiek siły przebicia. Strasznie archaiczne kawałki, zawierające black/death metal zagrany zupełnie bez polotu. Podniecać się nim mogą chyba jedynie kumple PRELUDIUM. Jako takie nadzieje zespół rokuje tylko dzięki utworowi "Apocalyptic Descendant", dlatego nie przekreślam PRELUDIUM, tylko czekam na kolejny materiał. Może nowy gitarzysta, Konrad, wniesie coś wartościowego?...

www.preludium.metal.pl

PROFANITY "SLAUGHTERING THOUGHTS" (CD '00/CUDGEL AGENCY)

PROFANITY łoi bez kompleksów niczym największe brutalne sławy ze Stanów, np. SUFFOCATION, CANNIBAL CORPSE czy DYING FETUS (bez tych h/c wpływów) i aż dziw bierze, że na początku swej kariery grali death/black z elementami gothic! "SLAUGHTERING THOUGHTS" to ich 2-gi album, na którym grupa jawi się nam jako bardzo techniczny, bezkompromisowy zespół zakochany w amerykańskiej brutalności. Nie dadzą Wam wytchnienia te masakrująco łamane i szybkie tempa perkusji, ani też psychodeliczne riffy - tego możecie być pewni! PROFANITY = niemiecka ścisła czołówka.
www.cudgel.de

PROPHET "WANDERLAND" (DEMO '01)

PROPHET to zespół jednoosobowy, a tworzona przezeń muzyka ma w sobie jednak więcej z ambientu niż black metalu. Jeśli chodzi o brzmienie, nagranie jest dobre i selektywne. Muzycznie materiałowi "WANDERLAND" nie można zbyt wiele zarzucić. Kompozycje są pełne patosu, melodii (czasem słychać trochę baroku, a czasem muzyki filmowej), która, mogę śmiało powiedzieć, jest dobrze skomponowana. Instrumenty wpasowane są ze smakiem i polotem młodego kompozytora. Jedyny mankament, to wokal, który niby pomysłowo wyeksponowany, jednak nie jest dobry i brzmi ja głos bachora-mutanta. Tak, wokal, to najsłabszy punkt, a także zbyt długie, czasem nużące momenty klawiszowe. Jeśli miałbym udzielać rad, to moim zdaniem trzeba albo ograniczyć "wstawki" klawiszowe i skupić się nad utworami stricte black metalowymi, albo iść w stronę ambientu, bo tu są widoczne możliwości.
Lucid
www.prophet.prv.pl

PSYCHONEUROSIS "LIFE FOR MONEY" (7" EP '00/CZERWONY DIABEŁEK/PSYCHO REC.)

Przede wszystkim chciałem bardzo przeprosić zespół, że tak długo musiał czekać na tę recenzję. Przerwa w działalności, a przede wszystkim brak adaptera (nie wspominając o wrodzonym lenistwie) spowodowały, że ten tekst powstał dopiero teraz...
No cóż, PSYCHONEUROSIS nie bierze jeńców. 10 minut takiego grind/core'a, to dla mnie wystarczająca dawka i mam, po prostu, dość he,he. "LIFE FOR MONEY" to nic innego jak "tylko" chore wokale Soni, mocno osadzone w starej szkole riffy Marcina, szybkie nawalanki na bębnach Jaśka oraz maksymalnie undergroundowe brzmienie, które niemal idealnie pasuje do tego rodzaju wydawnictwa. W sumie jest to bardzo energiczne granie - aż chce się demolować wystawy sklepowe albo naparzać z jakimiś kibolami he,he. Całość kończy się coverem AGATHOCLES (a kogóż by innego?!) "A For Arrogance".

Zespół & Psycho Rec.: rotten@alpha.net.pl

QUEIRON "HERITAGE OF WAR" (PROMO TAPE 2000)

Niestety, "PROMO 2000" to tylko jeden utwór. W każdym razie jestem pod cholernym wrażeniem! QUEIRON pochodzi z Brazylii i gra brutalny, brazylijski Death Metal, oczywiście. Mam tu na myśli amerykańską szkołę zagraną w bardziej surowy, brudny i bluźnierczy sposób. QUEIRON nie jest tak szybki jak REBAELLIUN czy KRISIUN, ale słychać jak diabli, że w ich żyłach płynie piekielna siarka. Niech żyją! Mam nadzieję, że ci Brazylijczycy wydadzą wkrótce pełnoczasową płytę. Z niecierpliwością czekam na to arcydzieło.
TH
queiron@bol.com.br

QUO VADIS "QUO VADIS" (CD '02/DYWIZJA KOT)
quovadis-cover

Co tu można napisać, skoro moi rówieśnicy na pewno znają QUO VADIS, a nowe pokolenie... raczej tego nie chwyci. No bo po co słuchać QUO VADIS, skoro można sobie włączyć "SHOW NO MERCY" SLAYER'a?! Ale to nie tak! Z "QUO VADIS" bije siła, chęć osiągnięcia czegoś na krajowej scenie, młodość, radość grania, poważne podejście do sprawy (świadczą o tym chociażby teksty). QUO VADIS to był kult już w latach 80-tych! Później ich kariera potoczyła się w złym kierunku, nagrywali coraz to słabsze albumy, coraz mniej się o nich mówiło... Ale pozostawili po sobie fajne demosy i dwa bardzo dobre krążki - pierwszy z nich możecie już nabyć, tym bardziej że jest wzbogacony o debiutanckie demo "QUO VADIS" z 1988 roku oraz klip do numeru "Rzeźnik"! Posłuchajcie tej płyty - jeśli jesteście brutalnymi thrashersami, będziecie w siódmym... piekle!

dywizjakot.prm.pl

radical noise-photo RADICAL NOISE "PLAN-B" (CD '00/HAMMER MUZIK)

Turecki zespół RADICAL NOISE, to przedstawiciel najzwyklejszego hard core'a, nurtu, który ostatnio często ulega "zaśmieceniu". Nie ma tu rapu, thrash czy death metalu, ani też ciężaru nu-metalowych "bandów"- tylko czysty H/C. Cholernie fajnie się tego słucha, nawet jeśli nie jest się fanem tego gatunku. Kolorytu dodało całości kilka tureckich tekstów, dobra produkcja oraz przyjemne wydanie. Ten zespół jest szczery i przekonywujący!

www.hammermuzik.com


RAFFERTY RULES "NAME YOUR GOD" (CD '01/ROUTBURST)

RAFFERTY RULES to kapelka z Grecji, która serwuje nam dawkę niezwykle energetycznego hard core'a z domieszką thrash metalu. W hard core'owych rejonach chłopaki przypominają mi turecki RADICAL NOISE, z tą tylko różnicą, że RAFFERTY RULES nie przemycają do swej muzyki elementów folkloru. RAFFERTY RULES broni się jednak na swój sposób, także proponując ciekawe patenty i rozwiązania aranżacyjne. Pojawiają się tu zagrywki a'la FEAR FACTORY ("The B.U.S.H."), choć do brzmienia "Fabryki Strachu" im daleko, ale nie o to tu przecież chodzi. Gdzieś zabrzmi stara SEPULTURA ("Dysfanctional Soul"), chwilami PRO-PAIN ("Fear The S."). Słychać także coś z amerykańskiego nowoczesnego grania, tzn. nu-metalu, co mi osobiście bardzo odpowiada. Ale niech to nie odstrasza ortodoksyjnych słuchaczy ciężkiego grania, na pewno nie będziecie zawiedzeni. Takie połączenia sprawiają, że muzyka powiewa świeżością, ale na pewno nie oryginalnością, bo takie hybrydy przecież już istnieją... Na szczególną uwagę zasługuje gitarzysta za aranże i pracę swojego instrumentu (uwielbiam te Zakk'owskie piski!), szkoda tylko, że gra tak mało solówek ("Name Your God"). Co można powiedzieć o wokalach? Są dobre. Kiedy ma być krzyk, to jest. Są ciekawe melodie i krótkie "rapowanki", a to za sprawą dwóch wokalistów. RAFFERTY RULES nie nudzą, ale to nie świadczy o tym, że nazwę ich swoim Bogiem. Chyba że zobaczę ich na koncercie :), gdzie energia płynąca z ich muzyki jest na pewno o wiele bardziej odczuwalna niż na płycie.
PP
Album kupicie za małe pieniądze w 7INCH DISTRO

RAIN FELL WITHIN "REFUGE" (CD '02/DARK SYMPHONIES)

Kolejny krążek z klasą. Dźwięki po prostu płyną, rozlega się też słowiczy śpiew Dawn... Piękna muzyka, ale tylko dla marzycieli, wrażliwców lubujących się w delikatnych, gotycko/doom metalowych dźwiękach. Ja do nich nie należę, ale potrafię docenić to, co robi RAIN FELL WITHIN. Na "REFUGE" znajdziecie dużo śpiewu, gotyku, pierwiastków celtyckich, klawiszy, nieszablonowych bić perkusji, czasem spotkacie się też z potężnymi, ciężkimi riffami. Całość robi duże wrażenie. RAIN FELL WITHIN - zapamiętajcie tę nazwę!

www.darksymphonies.com

RAUNCHY "VELVET NOISE" (CD '02/DRUG(S)/MIGHTY MUSIC)

Pozazdrościć takiego debiutu! Nowoczesnego, nu-metalowego (?) debiutu, który zabija brzmieniem i zawartością. Wprawdzie i tym razem MIGHTY MUSIC nie wydała nic oryginalnego, gdyż RAUNCHY zrzyna z FEAR FACTORY jak może, ale płyta jest potężna. I na tyle spodobała się szefom NUCLEAR BLAST, że wydali ją pod swoją banderą! RAUNCHY gra bardzo urozmaiconą muzykę (nawet z nawiązaniami do psychodelicznego rocka), mocno zakręconą, więc nawet niektórzy fani wcześniej wspomnianego F.F. mogą mieć problemy z przyswojeniem sobie zawartości "AKSAMITNEGO HAŁASU". Ale słuchacze o otwartych umysłach łykną zespół bez popijania. Polecam! Tym bardziej, że FEAR FACTORY nie ma już wśród żywych...

www.mightymusic.dk

RECTAL SLUDGE "SCRAPS OF CHILDREN'S MEAT" (DEMO '01)

Zespół prezentuje brutalny grind/death metal, agresywny i bestialski, bez żadnego, choćby małego, "milutkiego" dźwięku. Wszystko muzycznie nastawione jest z myślą odczłowieczenia i rozczłonkowania każdego nerwu. RECTAL SLUDGE to godny i nie wiem czy nie bardziej krwisty "rywal" Damnable (zwłaszcza w odniesieniu do ich ostatniego, słabego materiału). To, co niekorzystnie wpływa na nagranie "SCRAPS OF CHILDREN'S MEAT", to jakość nagrania. Niknąca perkusja przy blastach (a może brak siły? :-)), także wokal mógłby być lepiej ustawiony (zanika). Niebanalne gitary, czasem tylko zbyt słabo rozwinięte riffy, zaś sama aranżacja mogłaby być dłuższa. Z kolei dobre momenty za szybko się kończą - może czas pomyśleć o solówkach? Ostatnia sprawa, to stanowczo zbyt krótki czas trwania materiału!
Lucid
rectal@wp.pl

REQUIEM "Requiem Aeternam Dona Eis" (DEMO '02)

Materiał tego zespołu zawiera pięć utworów utrzymanych w ciężkich, doomowych klimatach. Czasem pojawiają się średnie tempa, które wraz z niskim growlingiem dają dawkę dość znanej i ogranej muzyki. Tak że to, co prezentuje w tych pięciu kawałkach zespół, nie jest zbyt nowatorskie. Pojawiający się kobiecy wokal, który moim zdaniem jest zbędny, także nie wprowadza do tej muzyki niczego oryginalnego. Przede wszystkim nagranie (prawdopodobnie z próby) mogłoby być lepsze. Niewątpliwie uwypukliłoby tę ciężką i majestatyczną muzę, ale i samym wykonawcom brakuje tu tego swoistego zacięcia. Jednymi słowy, bardzo przeciętnie i bez żadnej zmysłowej, muzycznej głębi i pomysłowości, tej świeżej i konstruktywnej...
Lucid

www.requiem.web.pt

REVENGE "BLOODY MADNESS" (DEMO '02)

Nawet nie wiem, do jakiego bulgoczącego i wkurwiającego urządzenia ten "zespół" porównać, bo o jakiejkolwiek muzyce nie ma tu mowy! Tak, to studyjne nagranie popełnione chyba znów w jakimś "kultowym" studio, bo pierwszy raz słyszę tę nazwę ("Funeral Sound Studio"). Kurwa, przez te komputery będziemy zasypywani takimi zapyziałymi i dumnymi z siebie gównianymi kapelami, które nic sobą nie reprezentują, a swym smrodem psują nasza scenę. Nie wiem, co dodać, ponieważ opadają mi ręce. Jednymi słowy, gówno do potęgi! Uważajcie na takie kapele, które robią dużo szumu wokół swoich poglądów, a muzyką nic nie prezentują!
Lucid

ROTTEN SOUND "STILL PSYCHO" (MCD '00/NECROPOLIS REC.)

Bardzo fajny materiał: 16 minut brutalnego grzania, prosto w twarz, bez zbędnych pierdół. W sam raz na niedzielne przedpołudnie he,he. Finowie grają taki death/grind core, że gacie same spadają. Mają najlepsze wzorce, jak choćby AT THE GATES ("Perfection"), MALEVOLENT CREATION ("Ignorance"), DISMEMBER ("Lack Of Awareness"), a nad całością unosi się duch nieśmiertelnych TERRORIZER i CARCASS! Ci ostatni zostali nawet uhonorowani rewelacyjnie odegrana wersją "Reek Of Putrefaction"! Zapomnijcie o starych wydawnictwach ROTTEN SOUND, tj. "UNDER PRESSURE" i "DRAIN", "STILL PSYCHO" - to jest wygar! I w dodatku brzmiący nowocześnie, bardzo dynamicznie (podejrzewam o to TICO-TICO Studio). Miodzio! Aha! Na deser koncert w formacie avi. Bez rewelacji, ale można popatrzeć...

www.necropolisrec.com

RUNEMAGICK "REQUIEM OF THE APOCALYPSE" (CD '02/AFTERMATH MUSIC)

Płyta raczej niczym szczególnym nie zaskakuje, a muzyka nie jest czymś odkrywczym, ale słucha się jej dobrze. RUNEMAGICK nie jest nasiąknięty brutalnością i porusza się w wolnych klimatach nie przekraczających średnich temp. Niski wokal, gitary cały czas coś "gadają", ale mam wrażenie, że wciąż "mówią" to samo, tyle że z różnych kierunków i nawet pojawiające się czasem w tle klawisze także niczym nie zaskakują, chociaż są dobrze wkomponowane. Nie wiem, czy ta muzyka kogoś zauroczy i poruszy. We mnie niczego nie pobudziła, a nawet poczułem znużenie po jej wysłuchaniu. Odnoszę wrażenie, że wszystko już kiedyś słyszałem i nawet nie wysilałem się, by odgadnąć kolejną zagrywkę. Może tak ma wyglądać muzyka RUNEMAGICK? A może by tak skrócić utwory o minutę czy dwie i poruszyć tę magiczną, nieprzewidywalną ścieżkę muzyki? Podsumowując płytę "REQUIEM OF THE APOCALYPSE" dodam, że jest warta wysłuchania, a sam zespół na zwrócenie uwagi, ale moim zdaniem grupa zbyt sztywno trzyma się schematów i to głównie na tej płycie nuży. Ciekawe jest podejście do komponowania muzyki, ale jednocześnie wyczuwam strach przed tym, by nie być niezrozumiałym.
Lucid
www.aftermath-music.com

Sacred Sin - logo SACRED SIN "TRANSLUCID DREAM MIRROR" (CD '01/DEMOLITION REC.)

Ciężko opisać taką muzykę. Ani to death, ponieważ brakuje tu agresji i mroku, ani black, ponieważ za dużo tu death/thrashowych riffów, ani też doom metal. Muzyka tego portugalskiego zespołu jest bardzo melodyjna, mnóstwo tu klawiszy, jest też całkiem energiczna i dynamiczna. Więc co gra SACRED SIN, spytacie? Nie wiem. Jedno jest pewne - robią to całkiem dobrze. Trochę w tym LUX OCCULTY, trochę wczesnego MOONSPELL, jest kilka interesujących, "uderzających" riffów, kilka kiczowatych wstępów w stylu DIMMU BORGIR. "TRANSLUCID..." to nie jest stuff dla gore/terror maniaków, ale ta muza jest warta posłuchania.
TH
www.sacredsin.org

SACRIFICIAL "AUTOHATE" (CD '02/MIGHTY MUSIC)

"AUTOHATE" to taka fajna mikstura melodyjnego, agresywnego death metalu a'la AT THE GATES z płyty "SLAUGHTER OF THE SOUL" oraz ostrego thrash metalu do jakiego przyzwyczaja nas od lat amerykański TESTAMENT. Efekt końcowy jaki zaserwowowali nam Duńczycy, to żywa agresja, którą potęguje opętany, wysoki wokal Johna Hansena (coś dla fanów SADUS). Bardzo podoba mi się "AUTOHATE" (także od strony produkcyjnej) i radzę Wam zwrócić uwagę na SACRIFICIAL - czad jest nieziemski!

www.mightymusic.dk

SCARVE "LUMINIFEROUS" (CD '02/LISTENABLE)

Na początku pojawiają się skojarzenia z Soilwork, tyle że SCARVE są bardziej jadowici i surowi i po następnych sekundach stają się mieszanką wybuchową, która swe składniki po części zapożycza od takich zespołów jak np. Fear Factory. Ale nie o to chodzi, przecież każdy zespół na siłę można do kogoś porównać. Płyta "LUMINIFEROUS" ma ten swój tor, którego może nie wymyśliła, ale na pewno własną interpretacją ubarwiła i unowocześniła. Czy na pewno? Właściwie w ich muzyce można znaleźć wszystko, od thrash i death metalu po nu-metal, indriustral i cholera wie, co jeszcze. Czasem takie "wszystko" tworzy "nic". I tylko zastanawiam się, czy żeby koniecznie zaskoczyć trzeba sięgać po każdy znany trick, bez względu na to czy jest stary, czy akurat na topie? Osobiście ta muzyka nie do końca mi się podoba, mało w niej jednoznaczności, a za dużo przeintelektualizowanej kombinacji dźwięków. Zaczyna to przypominać dobrze opakowane pudełko cukierków, gdzie smak nie zawsze odpowiada oprawie. Panowie, takich wynurzeń jest sporo w MTV, VIVA itp.! Po co to "nowe" w agresji i muzyce, no, tej death/thrash metalowej?! Dobrze, że nie muszę wystawiać ocen, bo miałbym mały problem. Cóż, mogę jedynie zachęcić was do podróży z płytą "LUMINIFEROUS" i konfrontacji tego, co w skrócie powiedziałem...
Lucid
www.listenable.net

SCENT OF DEATH "ENTANGLED IN HATE" (DEMO '02)

Życzę wszystkim zespołom, by nagrywały takie dema! Produkcja jest dobra i przejrzysta, mówiąc szczerze, słyszałem płyty gorzej wyprodukowane. Demo "ENTANGLED IN HATE" to sześć death metalowych utworów, które swą brutalnością poruszają, nie jest to także muzyka, która może kojarzyć się z tak zwaną łupaniną. Nie, tu utwory są konkretnie sprecyzowane, ale nie do końca rozwinięte. Powiedziałbym, że struktura aranżacji kojarzy mi się z death metalową falą lat dziewięćdziesiątych, ta duża częstotliwość riffów i zmian tempa niekoniecznie przemawia na korzyść wyeksponowania swojej techniki. Mam jednak nadzieję, że zespół świadomie sięga po takie formy ekspresji i w przyszłości ugruntuje swoje interpretacje...
Lucid
scentdeath@yahoo.es

SEIRIM "KILL.WAR.CHAOS" (CD '02/CUDGEL AGENCY)

Ta recenzja nie będzie się wiele różnić od tej napisanej na temat "BLOODSHED" MALEDICTIVE PIGS. No bo SEIRIM to także przeciętny, niemiecki zespół, wkładka CD też jest licha... SEIRIM jednak stara się grać swój (?) death metal bardziej intensywnie, w miarę szybko, żeby nie pozwolić słuchaczom usnąć. Czy im się udało? Nie specjalnie. Cały czas brakuje mi tu miażdżących kompozycji, pomysłów, profesjonalnego brzmienia, ale Niemcy jakoś na polu death metalu nie mają się czym pochwalić już od paru ładnych lat, no bo czy obiektywnie patrząc OBSCENITY, FLESHCRAWL, HARMONY DIES, PROFANITY lub KADATH to jakieś wybitne zespoły? Nie wydaje mi się. Może jedynie zaspołom ANASARCA i NECROPHAGIST uda się powalczyć z USA. Niestety, czasy MORGOTH i starego ATROCITY dawno minęły...

www.cudgel.de

SELFHATE "AT THE BEGINNING GOD CREATED FEAR" (CD '01/SELFMADEGOD REC./MCN REC.)

Materiał ten został nagrany ponad 5 lat temu (!), a wydano go "tylko" 2 lata temu. Ale to wcale mi nie przeszkadza, gdyż czad jest nieziemski! Podczas słuchania "AT THE BEGINNING..." nie ma zlituj się - ciężkie gitary, ekstremalne, grind core'owe wokale (czyli growling poprzeplatany z wrzaskami), przesterowany bas (jak np. na "HARMONY CORRUPTION" NAPALM DEATH), surowo brzmiąca perkusja, która potrafi napierdalać, ale wie też kiedy należy zwolnić i zapodać przejście. Dla mnie rewelacja, tym bardziej że kocham TERRORIZER, który SELFHATE stylistycznie przypomina. Wprawdzie więcej tu elementów crust itp., no i teksty są wykrzyczane w języku polskim, ale to tym bardziej dodaje zespołowi oryginalnego posmaku. Gorąco polecam to najlepsze wydawnictwo SMG Rec., które napawa mnie dumą, gdyż zespół pochodzi z moich rejonów!

www.selfmadegod.com

SENDSIRK "IN THE NAME OF FATHER" (DEMO '02)

"IN THE NAME OF FATHER" to dwa utwory promo, które są próbą tego, co zespół może nagrać w przyszłości. No właśnie, tylko dwa utwory, które, mówiąc szczerze, nie brzmią najlepiej (nagranie jak z próby: bębny nie nagłośnione - surowe, wokal zbyt wysunięty do przodu - dobry, gitary schowane - płaskie), a można było zrealizować je w bardziej profesjonalnych warunkach, co niewątpliwie poprawiłoby wizerunek muzyczny zespołu. Dźwięki SENDSIRK to heavy metal dobrze odegrany technicznie, z nutką własnej inwencji twórczej, choć nasiąknięty starymi patentami. Nie będę was oszukiwał, Ci kolesie mają w sobie siłę, ale poczekajmy aż rozwiną swe skrzydła...
Lucid
sendsirk@yahoo.com

SERPENT OBSCENE "SERPENT OBSCENE" (CD '00/NECROPOLIS REC.)

Kolejny zespół hołdujący starym czasom i robiący to w jak najbardziej naturalny sposób. Jeśli lubicie ostre, brutalne, thrash metalowe granie niemieckiej szkoły (DESTRUCTION, SODOM, stary KREATOR) i amerykańskiej (POSSESSED), bardzo delikatnie zabarwione szwedzkim death metalem (stary ENTOMBED czy DISMEMBER), to SERPENT OBSCENE wgniecie was w fotele, zwłaszcza przy słuchaniu takich killerów jak otwierający "Devastation", czy też - znany mi z demo - "Violent Torture"! Do tego dochodzi świetne, surowe brzmienie uzyskane w Berno Studio! Na pewno nie jest to dopieszczony komputerami album dla mamisynków, więc sami decydujcie, co sobie kupić.

SerpentObscene - logo

www.necropolisrec.com


SERPENTIA "...AND THE ANGELS DESCENDED THE EARTH" (PROMO CD-R/'00)

"...I aniołowie stąpili na Ziemię" - sam tytuł dużo wyjaśnia. Po dość fajnym intro (nota bene, jeden motyw zerżnięty z PREISNERA) spodziewałem się czegoś znacznie lepszego. Zaczęło się "trendowato", jakimś black metalem z dużą ilością klawiszy, choć brzmienie, zwłaszcza suche i zbyt selektywne gitary (jakby nagrywane na PC) popsuło i tak wątpliwą przyjemność odsłuchu. Dość szybko "...AND THE ANGELS..." przekształcił się w niezidentyfikowany twór kiczowatego metalu. Jest tu dużo akustyków, rzewnych melodii, klawiszy, babskich zaśpiewek etc., a tych kilka heavy metalowych riffów nie jest w stanie wydusić ze mnie ani joty optymizmu.
TH
c/o Michał Huk, ul. Gołębia 4/2, 31-007 Kraków

SHEMHAMFORASH "SPINTRIAM SATYRIAZIS (PHALLUS PRESTIGE)" (DEMO '02)

Black metal starej szkoły ubrany w "nowy wzgląd" na tę sztukę, z death metalowym nalotem, ciekawymi solówkami i, przede wszystkim, agresją podaną we właściwych proporcjach. Miedzy utworami pojawiają się mroczne i złowieszcze intra, które całemu materiałowi dodają tego czarnego posmaku zła. Muzyka SHEMHAMFORASH niewątpliwie jest nowatorska, choć nie udało jej się wyzbyć wpływów m.in. Mayhem (zresztą, cover Norwegów został umieszczony na tym materiale) i po trosze Behemoth, ale, jak wiadomo, dobra inspiracja jest zdrowa, w przeciwieństwie do bezczelnego kopiowania, a tego zespołowi zarzucić nie można. Jedyne, co, moim zdaniem, powinno być lepsze, by uwypuklić całość instrumentarium, to nagranie. Wprawdzie nie jest złe, ale do 100%-owej siły trochę jeszcze brakuje. Ogólnie, dobra pozycja na naszym rynku podziemnym. Polecam!
Lucid
shemhamforash@antisocial.com

SINS OF OMISSION "FLESH FOR YOUR BONES" (CD '01/BLACK SUN)

Pierwsze skojarzenie muzyczne, jakie mi przychodzi na myśl, to IN FLAMES. Bardzo podobny wokal, który czasami jest czysty, charakterystyczna melodyjność utworów, które płyną ot tak, jakbym je doskonale już znał i bez większego wyczekiwania na kolejny utwór przesłuchuję całość płyty. Powiem szczerze, ten zespół nie zrobił na mnie żadnego wrażenia, może dlatego, że nie lubię klonów. Oczywiście, zgodzę się z tym, iż sama muzyka nie jest zła i nie zajeżdża amatorką, wręcz przeciwnie, lecz mimo usilnie starających się gitar, które próbują zmyć tą nie uniknioną barwę podobieństwa do IN FLAMES, to zespół niestety stracił w moich oczach, tzn. uszach. Ktoś inny powiedziałby, że to po prostu kolejny zespół ze Szwecji i zdaje się, że i ta ocena jak najbardziej byłaby trafna, ponieważ według mnie SINS OF OMISSION płytą "FLESH FOR YOUR BONES" niczego zaskakującego nie wnosi. Wielu słuchaczom na pewno się spodoba, ale ja pozostaję przy swoim.
Lucid
www.blacksun.se

SOLAR DAWN "EQUINOCTIUM" (CD '02/MIGHTY MUSIC)

"EQUINOCTIUM" polscy czytelnicy znają doskonale, bowiem płyta ta była dołączona do któregoś z numerów "THRASH'EM ALL mag.", ale (parafrazując Nosowską) "obowiązek obowiązkiem jest, recenzja musi posiadać tekst" he,he. Jeśli chodzi o SOLAR DAWN, mogę użyć podobnego stwierdzenia jak w przypadku ich kolegów z wytwórni - ENTER MY SILENCE - ciekawy, aczkolwiek typowy skandynawski death metal. Fakt, zespół nie wnosi nic nowego do tego gatunku, ale przynajmniej potrafi go wykonać z iście mistrzowską klasą, miewają też przykuwające uwagę pomysły. Poza tym, mają większego pazura, niż wcześniej wspomniani panowie z Finlandii, skoro doszukacie się tu też brutalnych, thrash metalowych riffów. Mnie się bardzo podoba ta potężna, maksymalnie dopieszczona w Abyss Studio płyta, choć wiadomo, iż wolę wrzucić do odtwarzacza np. AT THE GATES albo SOILWORK.

www.mightymusic.dk

SOLEKAHN "SUFFERING WINDS" (CD '02/IMPERIAL MAZE)

Ciekawe zestawienie: rozlane, środkowo brzmiące gitary z dynamiczną perkusją, sprężystym werblem, dudniącą w klatce piersiowej stopą i death metalowym wokalem. Do tego trochę melodyjności połączonej z agresją i zwolnieniami rodem z Autopsy, ale tylko dla tego kojarzy mi się to z tym zespołem, że owe zwolnienia grane są na pojedynczych dźwiękach, charakterystycznych właśnie dla Amerykanów. SOLEKAHN ostro jedzie na przód i może swą muzyką wciągnąć słuchacza od pierwszego przesłuchania. Nie komplikuje swoich aranżacji, ale i też nie są one banalne. Powiem szczerze, osiemnaście minut muzyki to trochę za mało, by napisać coś więcej. Zespół gra ciekawie z nowatorskim animuszem, oby tak dalej!
Lucid
www.imperialmaze.tk

SOULLESS (PL/Chorzów) "TOTAL DESECRATION" (DEMOS 2002 & 2001)

Nazwa grupy jest wybitnie nieoryginalna! W samej Polsce istniało kilka zespołów o tej nazwie! No, ale to taki szczegół. Muzyka chorzowian to również żadne novum, kojarzy mi się z mieszanką mroku Immolation i brutalności Mortician (pewnie dlatego, że na "TOTAL DESECRATION" również skorzystano z usług automatu perkusyjnego, ale, na szczęście, zespół poszukuje żywego bębniarza). Dodałbym do tego jeszcze szczyptę Napalm Death z czasów "Harmony Corruption". Oczywiście, zawartość tych materiałów demo nie jest tak wyśmienita i dojrzała, jak nagrania w/w kapel, ale czystej brutalności w klasycznej formie nie można im odmówić. Z wypiekami na twarzy wyczekuję więc nowego, morderczego materiału (z precyzyjnym perkusistą, mam nadzieję)!
www.soulless.metal.pl

SOULLESS (USA) "AGONY'S LAMENT" (CD '02/WORLDCHAOS PROD.)

Wspominałem już przy jednej z recenzji, że w samej Polsce istnieje kilka zespołów o tej nazwie (!), więc nie wiem, czy nie lepszym pomysłem byłaby zmiana tego nieoryginalnego szyldu. No, ale to już jest problem Amerykanów... SOULLESS należy do tych grup, które w bardzo umiejętny sposób łączą ze sobą dwa gatunki: melodyjny szwedzki death metal oraz thrash. Naprawdę, niczego im nie można odmówić - opanowanie instrumentów wzorcowe, niezłe solówki, przyzwoite pomysły, a także dobre brzmienie. Wprawdzie "AGONY'S LAMENT" to nie jest dzieło na miarę "SLAUGHTER OF THE SOUL" AT THE GATES, ale płyta absolutnie nie nuży, a może i wielu słuchaczy wciągnie. Nie wiem, czego brakuje SOULLESS. Może tego czegoś, co wyróżniłoby ich z setek podobnych zespołów? Ale wiem za to, że grupa na pewno zasługuje na solidną promocję i szersze audytorium. Zwróćcie na nich uwagę!

www.world-chaos.com

SPARAGMOS "CHRONIC" (CD '02/DYWIZJA KOT)

Płyta ta, to wybrane utwory z działalności zespołu w latach 1990-2002. Oczywiście, w nowej, zremasterowanej formie i z udziałem gości. SPARAGMOS jest to zespół, który kładł fundamenty pod polską muzykę metalową. Z jednej strony nigdy nie był tak sławny ja Vader, ale też był zdecydowanie mniej doceniany. Muzyka na tym krążku oscyluje więc między tymi wszystkimi gatunkami i rytmami, którymi zespół zdążył przez te minione lata nasiąknąć i obyć się z nimi. Nie będę się tu rozpisywał o tym, jaką muzykę gra SPARAGMOS, ile osiągnął, ile demo i płyt nagrał, ponieważ każdy szanujący się fan polskiego metalu o tym wie! Tym, którzy zaś po raz pierwszy zetknęli się z nazwą tej grupy, powiem, że powinni ją poznać i mieć w swojej kolekcji choćby tylko ten CD! Polecam.
Lucid
dywizjakot.prm.pl

SPIRAL MADNESS "DEATH&ROLL" (DEMO '02)

Takiego gówna nie słyszałem od '96 r., kiedy to miałem okazję "usłyszeć" taka srakę jak Fate z "kultowym" utworem "The Truck". Dodam, że obie te kupy pochodzą z Warszawy. Ludzie!!! Czy wy nie macie słuchu, wyczucia rytmu, bo o guście już nie wspomnę?!!! Nie dziwię się, że zagraniczne wytwórnie omijają nasz kraj szerokim łukiem. Nie napiszę o "muzyce i produkcji" tego "zespołu", bo szkoda czasu. Generalnie SPIRAL MADNESS to syf i chłam, nie dajcie się zwieść! To demo nawet śmierdzi z głośników!
Lucid
spiralmadness@o2.pl

stargazer-cover STARGAZER / INVOCATION "HARBRINGER" / "H.A.S.T.U.R." (SPLIT CD '00/DIES IRAE PROD.)

Bogowie!!! Bogowie!!! Bogowie!!! Bez, kurwa, komentarza. Ok... muszę powiedzieć coś więcej. STARGAZER i INVOCATION tworzą Old Mighty School Death Metal na najwyższym i zdumiewającym poziomie! STARGAZER jest bardziej oryginalny od INVOCATION, ale nie to jest istotne. Oba materiały są fenomenalne. Jeśli potrzebujecie jakiś opis, rzucę Wam tylko dwie nazwy, są to (wczesny) MORBID ANGEL oraz ORDER FROM CHAOS - potrzebujecie czegoś więcej by oszaleć? Musicie dostać ten CD - naprawdę, nie obchodzi mnie czy go kupicie, ukradniecie czy coś innego....BOGOOOWIE!!
TH
diesirae.eyesoreonline.com

SUFFOCATE "LUSTFORHEAVEN" (CD '00/EREBOS PROD.)

Z twórczości SUFFOCATE najbardziej podobało mi się demo "UNBORN SUFFER", swego czasu dość mocno rozpowszechnione w naszym podziemiu. Później nadszedł czas na materiał "EXIT 64" - słabszy, bardziej hard core'owy. No a teraz mamy krążek "LUSTFORHEAVEN" adresowany do zwolenników "EXIT 64", nie demo. SUFFOCATE A.D. 2000 to nowoczesny, death/hard core'owy zespół, dobrze wyszkolony technicznie, nienagannie brzmiący, ale czy takie połączenie gatunkowe to dobry pomysł? Raczej nie. Wg mnie, tak skrajnych rodzajów metalu nie powinno się mieszać. No, ale jeśli lubicie SICK OF IT ALL i inne, jeszcze bardziej brutalne kapelki - śmiało sięgajcie po "LUSTFORHEAVEN".

SVARTSYN "...HIS MAJESTY" (CD '00/SOUND RIOT)

Energiczny i dobrze odegrany black metal? Brzmienie nie należy do najlepszych i może dlatego nie mogę do końca przekonać się do "...HIS MAJESTY". Fatalnie zrealizowany wokal nie jest zły w wykonaniu, lecz w brzmieniu i jeśli miał wkurwiać, to spełnia swe zadanie dobrze. Perkusja także daje wiele do życzenia, zwłaszcza pudełkowate przejściówki i ride, który moim zdaniem za bardzo wyłania się na pierwszy plan. Gitary są płynne i właściwie one najlepiej brzmią na całym materiale (ale "solo"?!). Może gdyby gitary były bardzie surowe, to wokal i perkusja nie rzucałaby takiego kontrastu, ale mowa tu o muzyce, a ta nie jest najwyższych lotów. Brak mi eksperymentów i nowatorskich poszukiwań, które nadałyby utworom głębi muzycznej i tej czarnej kurtyny, która przesłaniałaby ukryte piękno muzyki black metalowej. Jeśli lubimy proste łupanie, to polecam; jeśli zaś szukamy w muzyce czegoś wyniosłego i nowego to, niestety, SVARTSYN tego nam nie oferuje. Tak, energiczny i dobrze odegrany black metal, nic poza tym.
Lucid
Promocja w Polsce: DARK'S ANGEL PROM., www.soundriot.net

SYMBOLIC IMMORTALITY "DECISION IS POWER" (CD '02/DYWIZJA KOT)

SYMBOLIC IMMORTALITY to mocno niedoceniony zespół, zresztą fatalnie promowany... Jest to któryś tam z kolei przypadek, kiedy to muzyka nie obroniła się sama. W odniesieniu sukcesu nie pomogła też kobieta, która wydobywała z siebie bardzo potężne dźwięki. Taki growling to marzenie każdego death metalowca! Muzycznie SYMBOLIC IMMORTALITY proponuje dość "skoczny" death metal, utrzymany tylko i wyłącznie w średnich tempach, łatwo wpadający w ucho, z melodyjnymi, efektownymi partiami solowymi. Może dobrym porównaniem będzie holenderski GOREFEST? Sam już nie wiem. W każdym bądź razie nawet po tych 7 latach, jakie upłynęły od nagrania, brzmi to interesująco i nie trąci myszką aż tak bardzo. Polecam!

dywizjakot.prm.pl

Taetre-foto TAETRE "DIVINE MISANTHROPIC MADNESS" (CD '02/MIGHTY MUSIC)

Nie pamiętam dobrze debiutu TAETRE zatytułowanego "THE ART", ale z tego co kojarzę nie był on tak mocno zorientowany na thrash jak najnowsza płyta tego zespołu. W "DIVINE MISANTHROPIC MADNESS" wyczuwam ducha starej szkoły metalu i sprawia mi to nie lada frajdę, bowiem dorastałem słuchając thrash i death metalu późnych lat 80-tych. Fani takich (melodyjnych) death/thrash metalowych szwedzkich kapel jak MERCILESS, SERPENT OBSCENE, SWORDMASTER itp. na pewno nie rozczarują się podczas obcowania z muzyką TAETRE. Wyznacznikami stylu grupy są - dobre riffy, mało skomplikowana praca perkusji, agresywne wokale oraz ciągły pęd do przodu. Innym jasnym punktem płyty jest też obecność Andy'ego La Rocque za konsoletą. Co by nie pisać, jest to naprawdę bardzo dobry album!

www.mightymusic.dk

TEARS OF DECAY "SAPROPHYT" (CD '02/CUDGEL AGENCY)

TEARS OF DECAY przygotowało nam brutalny i szybki debiut. Ten ostatni czynnik zespół zawdzięcza perkusiście - najjaśniejszemu punktowi kapeli, choć brzmienie jego instrumentu zostało wyraźnie skopane (z wyjątkiem stopek). Wokalista jest bardzo mierny (zwłaszcza w growlowych partiach), gitarzyści nie brzmią, więc ciężko coś powiedzieć, słychać jedynie, że próbują grać trochę gęstych riffów. A basista również się nie wybija z tłumu. Tradycyjnie już, jak przystało na niemiecki zespół brutal death metalowy, chłopaki nie grzeszą oryginalnością i dobrymi pomysłami. Wzorce wybrali sobie dobre (m.in. SUFFOCATION, DYING FETUS), ale "SAPROPHYT" ma się mizernie w stosunku do nawet najsłabszej z płyt w/w kapel. Myślę jednak, że posiadając tak solidny warsztat będą jeszcze w stanie spłodzić taką płytę, która przykuje naszą uwagę na dłużej. O tej nie mogę tego, niestety, powiedzieć.

www.cudgel.de

TENEBROSUS "S/T" (CD-R '01/TENEBROSUS PRODUCTION)

Materiał ten to już przeszłość, bowiem zespół właśnie doczekał się wydania pierwszego CD pt. "THE FALL OF WORTHLESS MORALS" (METAL MIND PROD.). No ale cóż, poświęćmy mu odrobinę czasu. Ta horda preferuje bezkompromisowe granie, bardzo norweskie, ale i też bardzo słowiańskie. Na pewno chłopaki nasłuchali się w przeszłości SACRILEGIUM. Utwory TENEBROSUS są dość skomasowane, szybkie partie perkusji czynią z nich brutalny stuff, podczas gdy schematyczne, oklepane melodyjne riffy gitary raczej nie wywołają ciarek na waszych plecach. Już prędzej wokal Michała. Dziwnie podkłady zrobił basista i jego partie też osłabiły materiał jeśli chodzi o złowieszczy przekaz. No, ale nie ma go już w zespole, więc może jego następca lepiej się spisał. Myślę, że TENEBROSUS może śmiało uznać swój debiut za udany, ale ja na Waszym miejscu skupiłbym się raczej na nowej płycie. Ponoć jest bardzo szybka i masakrująca, niczym krążki MARDUK. Dla zainteresowanych podaję adres obecnej wytwórni - www.metalopolis.pl

tenebrosus.metal.pl

THALARION "TUNES OF DESPONDENCY" (CD '02/MIGHTY MUSIC)
Thalarion-cover

"TUNES OF DESPONDENCY" nie zaskakuje - jest to po prostu naturalna kontynuacja "FOUR ELEMENTS MYSTERIUM". Zespół nadal wykonuje perfekcyjnie już opanowany doom/death metal, któremu nie obce są przyspieszenia i brutalne partie wokalne, przez co ta muzyka nie jest taka mdła i ckliwa. Oczywiście jak na zespół doom metalowy muszą tu być cofnięte klawisze i żeńskie wokale. Te w wykonaniu Neli mogą się podobać (słychać poprawę), podobnie jak urozmaicone wokalizy Juraja, który wrzeszczy, szepce, a przede wszystkim ryczy potężnym growlem. "TUNES OF DESPONDENCY" jest albumem bardziej dynamicznym, z większą ilością szybszych i drapieżnych partii w porównaniu do swego poprzednika. I może się spodobać nawet fanom melodyjnego death metalu, którzy nie przepadają za doom/gotyckimi kapelami. Cieszę się, że na Słowacji mają takie utalentowane zespoły.

www.mightymusic.dk

THORN "WHENEVER..." (CD '02/LOCH PROD.)

Znakomity thrash metal utrzymany w raczej wolnych tempach. Brzmienie ciężkie, okraszone typowym dla death metalu soundem. Utwory przemyślane i wykorzystane do końca, by nie powiedzieć "wyciśnięte". Aranżacje proste, ale o to chodzi, bo słucha się ich z przyjemnością. Niektórym wydaje się, że dobry utwór to przynajmniej pięć riffów, a tu, po prostu, trzeba umieć rozłożyć strukturę riffu na cały utwór. Sola aż czeszą mózg i tylko gdyby wokal trochę się "podniósł", to mielibyśmy prawdziwy szok w polskim thrash metalu. Bardzo dobra pozycja na naszym rynku muzycznym. Polecam!
Lucid
www.thorn.w.pl

THORNAFIRE "MORTUS TENEBRAE SURRECTUS" (CD '01/SKULL CRUSHER)

Lubię old schoolowe granie, a takie na pewno można usłyszeć w wykonaniu zespołów z Ameryki Południowej! Lubię też scenę chilijską, choć moja znajomość ogranicza się tylko do CRIMINAL, TORTURER i POEMA ARCANVS. Od niedawna do tego grona dołączył THORNAFIRE. Wprawdzie nie jest to zespół rzucający na kolana, ale ich tradycyjny, mroczny, surowy death metal da się lubić. Nie jest to rzeźnia typowa dla grup z Brazylii, mamy tu bowiem do czynienia ze średnimi tempami i większą ilością melodii. Zespół postawił, po prostu, na atmosferę, a nie na zniszczenie słuchacza tempami perkusji. Stanowczo ta płytka adresowana jest do koneserów i kolekcjonerów, bo wśród szerokiej publiki nie znajdzie uznania na pewno.

Promocja: www.diabolous.com, www.thornafire.cl

THORNSPAWN "EMPRESS FROM THE REALMS OF BLASPHEMY" (MCD '01/BAPHOMET REC./NECROPOLIS REC.)

Albo mam fazę na Black metal, albo wydawnictwa BAPHOMET REC. naprawdę mi się podobają, mimo swej wtórności i prostoty! THORNSPAWN to oczywiście Amerykańska horda, wychowana na norweskiej szkole. Porównując z kolegami z wytwórni opisywanymi wcześniej (BLOOD STAINED DUSK), THORNSPAWN jest szybszy, bardziej surowy (nie ma np. klawiszy) i ma ciekawsze brzmienie (mniej norweskie). Odnoszę też wrażenie, że chłopcy z THORNSPAWN bardziej lubią granie z lat 80-tych, ale bez obaw - nie doświadczycie tu żadnego grania retro. Zadziwiające jest tylko podobieństwo EP-ki "EMPRESS FROM THE REALMS OF BLASPHEMY" do debiutanckiego materiału "BLOOD OF THE HOLY, TAINT THY STEEL"! Chyba chłopaki skorzystali z tego samego studia, zaś kawałki musiały być komponowane w tym samym okresie. A może to pierwsze oznaki stagnacji? Obym się mylił.

www.redstream.org/html/releases.php?cd=Baphomet

THRONEUM "OLD DEATH'S LAIR" (CD '02/WEIRD TRUTH PROD.)

Uwielbiam ten zespół! Za konsekwencję, bezkompromisowość, szczerość (czasem aż do bólu) i oddanie sprawie. Debiutanckie demo "BEYOND THE NUMBERS AND CREATURES" w ogóle nie zapowiadało takich zmian w muzyce zespołu. Spodziewałem się, że TRONEUM pójdzie raczej w stronę amerykańskiego death metalu, a tu, proszę, taka niespodzianka - Death/Black Metal w starym stylu! Ogromnym szokiem było już dla mnie demo 2001 "THE UNDERGROUND STORMS ETERNALLY" gdzie pobrzmiewały echa DARK THRONE i ASPHYX (!), a album "OLD DEATH'S LAIR" tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że grupa wie czego chce i nie odpuści. Brud, chaos, prostota, niechlujne brzmienie, ekstrema - to wszystko wylewa się właśnie z moich głośników. Wprawdzie w/w demo bardziej mi się podoba (i lepiej brzmi), ale tej płycie też nie mogę odmówić bluźnierstwa. Zmieniły się wokale (teraz są bardziej oryginalne i opętane, niemal jak w POSSESSED!), mamy nawet solówki, a Alex (perkusja) częściej gra szybkie partie. Takich wydawnictw nie trzeba polecać, gdyż maniacy starej szkoły już pewnie od paru minut oblizują się na myśl o kupnie tej płyty!

www.geocities.com/throneum/

THY DISEASE "DEVILISH ACT OF CREATION" (CD '01/MMP)

Na półce w sklepie możecie już od jakiegoś czasu znaleźć druga płytę krakowian zatytułowaną "COLD SKIN OBSESSION", ale ja przedstawię Wam zawartość debiutu, gdyż tylko ten materiał do mnie dotarł. Wbrew pozorom, nie ma zbyt wiele zespołów takich jak THY DISEASE, grających mało brutalny death metal z klawiszami w tle. Nie jest to tak melodyjne i przyjemne granie jakie prezentuje nam scena z Geteborga, nie jest to też symfoniczny black metal w stylu DIMMU BORGIR, ani amerykańska inteligentna rzeźnia, którą uprawiają np. CANNIBAL CORPSE. Twórczość THY DISEASE jest gdzieś pomiędzy tym wszystkim, taki zlepek różnych wpływów (także i thrash metalu), choć najbliżej im chyba do ostatniej płyty DIMMU BORGIR połączonej z death metalem. Brzmieniowo jest nie najgorzej, z tego co wiem JARO HOME Studio cieszy się coraz większą popularnością, zwłaszcza w Małopolsce, wkładkę też wykonano przyzwoicie, a o stronę wykonawczą nie musicie się martwić znając zapędy techniczne innych krakowskich muzyków z SCEPTIC, ATROPHIA RED SUN czy CRIONICS. Zresztą, THY DISEASE ma z nimi sporo wspólnego, bowiem Michał Senajko zaśpiewał na "PATHETIC BEING" SCEPTIC, a Marek Kowalski gra na basie w CRIONICS. O mocno przearanżowanej wersji "Frozen" MADONNY nie ma chyba co pisać, bo uczynili to już inni, tym bardziej, że kawałek należy traktować bardziej jako ciekawostkę niż artystyczne dzieło. Jak dla mnie, materiał mógłby być trochę krótszy, bowiem 47 minut z taką muzyką robi się już lekko niestrawne.

www.metalopolis.pl

THY DISEASED "COLD SKIN OBSESSION" (CD '02/MMP)

Na dobry początek stwierdzę, że zespół konsekwentnie rozwija swój styl. Jak pamiętacie z "DEVILISH ACT OF CREATION" grupa wykonuje death/black metal i to całkiem przyzwoity. Z całą pewnością "COLD SKIN OBSESSION" jest jednak lepszy i ciekawszy od poprzednika, zespół zaczął grać bardziej brutalnie i intensywnie. Czyżby z młodych chłopaków robili się z nich mężczyźni he,he? Dużo niezłych riffów, bardzo sprawna gra perkusisty, do tego "kosmiczne" klawisze i solidne, nienudne wokale - mnie się podoba. Oczywiście, nie jest to rewelacyjny czy powalający krążek, ale chłopaki absolutnie nie mają się czego wstydzić. Receptą na sukces THY DISEASE stało się bardzo sprawne połączenie brutalności death metalu z mroczną atmosferą i melodyjnością black metalu. W ich muzyce dopatrzyłem się też wielu wpływów, w takich utworach jak np. "War Is Mine" i "Ultimate Reign" słychać echa MORBID ANGEL, zaś "Qualbuhu la jadruqqu" spokojnie mógłby się znaleźć na jakimś albumie LAIBACH! Sami widzicie, jak rozległe jest spektrum zainteresowań zespołu. A poprzez umieszczenie coveru DEATH "Without Judgement", własnej interpretacji motywu przewodniego z "Ostatniego Mohikanina" czy utworu "Nihilistic Tranquillity" z arabskimi tekstami (brawa dla Adriana z ATROPHIA RED SUN za świetne wokale! Jak zwykle, zresztą) płyta bardzo zyskała na różnorodności i atrakcyjności. Jak tak dalej pójdzie, to aż się boję pomyśleć, jaki będzie trzeci długograj THY DISEASE.

www.metalopolis.pl

TITAN MOUNTAIN "ABOVE FANGS OF MAJESTIC STONETITANS" (MC '99/NAWIA PROD.)

Chaotyczna to muzyka, trochę zakręcona i nie zawsze trzyma się kupy. Ale chyba taki był zamysł Nazgrima i nie mogę mu odmówić aranżacyjnej odwagi. Nawet niektórzy fani black metalu mogą tego nie zrozumieć i mają do tego pełne prawo. Dodajmy do tego jeszcze dziwne wokale i partie solowe gitary i tacy "spece" jak ja są, po prostu, w kropce. Jednak Ci o bardziej otwartych umysłach, którzy nie dyskryminują obfitych ilości klawiszy w black metalu ani elementów awangardy będą zadowoleni po wysłuchaniu tego materiału. Ciekawe zjawisko na naszej scenie ten cały TITAN MOUNTAIN - dobrze, że ktoś próbuje czegoś nowego, ale przydałoby się w takiej muzyce więcej profesjonalizmu (także w produkcji) i spójności.

www.nawia.terror.org.pl

TRAUMA "SUFFOCATED IN SLUMBER" (CD '00/PAGAN REC.)
Trauma-cover

Płyta ta czekała prawie 2 lata na recenzję! To swoisty rekord jak na "Burning Abyss", ale mam nadzieję, że to ostatni tego typu "wypadek przy pracy". Na szczęście materiał zawarty na "SUFFOCATED IN SLUMBER" jest na tyle nowoczesny i wciąż świeży, że czas nie zmienił nic i słucha się tego z taką samą przyjemnością jak kilkanaście miesięcy temu. Pierwsze wrażenie to większa surowość w porównaniu do "DAIMONION", poprzedniczki omawianej płyty, ale po paru przesłuchaniach, po wgryzeniu się w zawartość, strukturę "SUFFOCATED..." doszedłem do wniosku, że to aranżacyjnie bogaty album, ciekawy, perfekcyjny, brutalny, a jednocześnie melodyjny, chwytliwy, no i oryginalny. Nie rozumiem tylko po co zespół wykorzystał typowe dla NAPALM DEATH wokale w "A Deep Scar". Wiem, wiem, czepiam się szczegółów... TRAUMY nie da się porównać do jakichś konkretnych amerykańskich czy szwedzkich hord death metalowych - maniera gitarowa Mistera jest bowiem bardzo charakterystyczna, a jego pomysły to zlepek różnych wpływów i fascynacji. Mimo wszystko płyta ta nie będzie kamieniem milowym w dziejach gatunku, za to będzie doskonałą pozycją w waszych zbiorach. Polecam tę precyzyjna maszynę do zabijania z Elbląga!

www.paganrecords.com.pl

TRIVIAL THORN "RAVENOUSNESS" (DEMO '00)

Nie spodziewałem się, że ta grupa w dość szybkim czasie tak bardzo odejdzie od monumentalnego black metalu, jaki prezentowała na taśmie "BEYOND NOTHING". Totalna zmiana składu (została tylko sekcja rytmiczna) niesamowicie zmieniła oblicze TRIVIAL THORN. Po black metalu nie pozostało śladu, za to dużo tu nie brutalnego death metalu i.. hard rock'a (słyszalny bardzo wyraźnie chociażby w solówkach)! Sami rozumiecie, że wyszedł im cholernie intrygujący miszmasz, który do niczego nie mogę porównać. Tutaj nie da się przewidzieć żadnej frazy, bo nagle w środku utworu może Was zaskoczyć np. jakiś bas w stylu funky, po którym następuje ostra jazda. I to uważam za największy sukces Pomorzan. Mi się podoba, a Wy dajcie im szansę.

c/o Membaris, Mitry 4, 81-601 Gdynia

UNHOLY GRAVE / CAPITALIST CASUALTIES "RACISM" (7" split EP '00/DEAF AMERICAN)

UNHOLY GRAVE z Japonii mają nieźle narąbane pod kopułą. Taki nasz PSYCHONEUROSIS, to przy nich całkiem normalny zespolik he,he. Tak, z Japońcami nie ma żartów, grają chorą muzę, napierdzielają w instrumenty ile wlezie (choć nie są to jakieś zawrotne tempa), a Takaho wydziera się z całych sił w myśl zasady: "krzyczeć tak, żeby nikt mnie nie zrozumiał (i tak umieścimy teksty)". No i chłopaki mają przy tym kupę radochy. Bardzo pierwotny stuff, z punkowymi korzeniami (jak zresztą cały rind).
CAPITALIST CASUALTIES to z kolei core/grindowa horda ze Stanów. Z pewnością jest to spokojniejsze granie, bardziej oryginalne, wokale są czytelniejsze, bardziej "anemiczne" (trochę takie jak w RIGHTOUS PIGS). Mnie się podoba, ale opowiedziałbym się raczej za UNHOLY GRAVE.

Deaf American Recordings

UNNAMED "PROMO 2000"

Utwory z tego promo znajdują się na najnowszej płycie UNNAMED "ID" wydanej przez APOCALYPSE PROD. Wystarczą jednak, by wyrobić sobie zdanie na temat zawartości albumu warszawiaków. Najkrócej mówiąc, jest to żwawy, prosty doom metal ("Saving Myself" czy "Dancing With Desire"), bez zbędnego przynudzania, zainspirowany późniejszym PARADISE LOST i ANATHEMA, a także ostatnimi dokonaniami TIAMAT, co do przesady słychać w "Choice". Jakość mojej taśmy nie pozwala mi na obiektywne ocenienie brzmienia, jakie grupa uzyskała w "SERAKOS Studio", ale podejrzewam, że jest to dobra produkcja, na pewno czytelna. Wokalnie nie jest to może I-sza liga, ale cieszę się, że Robert chociaż próbuje śpiewać, a nie ryczeć, tak że tu przestroga dla doom metalowych ortodoksów, by nie liczyli na growling. Reasumując, delikatna muzyka idealna na deszczowe dni, a że zbliża się jesień, więc będzie jak znalazł.

Promotion: "EMTE 'zine", earedaw@poczta.onet.pl

Usurper-logo
USURPER "NECRONEMESIS" (CD '00/NECROPOLIS REC.)
Ależ ja ubóstwiam ten zespół. Za każdym razem, gdy tylko zapuszczę któryś z ich materiałów (począwszy od demo. a na "SKELETAL SEASON" skończywszy), dostaję amoku, a moja czupryna sama faluje. Niestety, "NECRONEMESIS" to najsłabsza płyta tego zespołu. Nie wiem, czy goście postanowili poszukać nowych muzycznych dróg, czy najzwyczajniej w świecie ta płyta im nie wyszła. Po pierwsze, produkcja - płyta została podobno nagrana w bardzo dobrym studio, ale co z tego skoro brakuje tu głębi, agresji, brudu i metalowego kopa tak charakterystycznych dla wcześniejszych materiałów tego zespołu. Muzycznie "NECRONEMESIS" to niby wciąż stara szkoła, ale pojawiają się tu różne inne, niekoniecznie pożądane i współgrające ze sobą elementy. Gitary pierdzą zamiast miażdżyć, a wokalista, który kiedyś darł mordę prawie jak Tom G. Warrior teraz gulgocze beznadziejnie jak nadworny śpiewak GOREFEST. W jednym kawałku zaśpiewał King Diamond, ale co z tego? To kompletnie nic nie zmienia.
TH
www.necropolisrec.com

V/A "ATMOSPHERIC COMP. VOL. 4 - MANKIND MADNESS" (CD-R COMPILATION)

To kolejna próba przedstawienia światowego podziemia, w moim mniemaniu - udana! Kolorowa wkładka, wyszczególnione tytuły utworów, zespoły, a także kontakt z każdym z nich. Składanka oscyluje raczej wokół zespołów lubiących "łagodne" klimaty, zawiera trzynaście kawałków, a każda z grup prezentuje zupełnie inne wyobrażenie o tej muzyce. Polecam każdemu fanowi podziemia!!!
Lucid
atmospheric@interia.pl

V/A "IN THE SIGN OF THE HORNS: A TRIBUTE TO VENOM" (CD '00/DWELL REC.)

VENOM każdy zna, albo przynajmniej powinien, co przy fanach CRADLE OF BORGIR nie jest takie pewne, ale pies im mordę lizał. Tym razem w recenzowanym przedsięwzięciu udział wzięli NOKTURNE, BLOODSTORM, DIABOLIC, ANAL BLAST, NOCTUARY, ACHERON, MORK GRYNNING, RITUAL CARNAGE, EVIL INCARNATE i kilka innych. Reasumując: 55 minut muzyki VENOM zagrane przez młodsze zespoły death i black metalowe, wydane ku chwale Metalowych Bogów i kieszeni właścicieli DWELL REC.
TH
www.dwellrecords.com

cover V/A "KING DIAMOND TRIBUTE" (CD '00/NECROPOLIS REC.)

Kolejny "tribute" z DWELL REC. Czy oni nie mogą wydawać normalnych CD's? Już rzygać mi się chce od tych "tributów". Well... piszmy do rzeczy. Wszystkie zespoły stanęły na wysokości zadania. Bardzo dobry utwór rycerzy z DARK FUNERAL, DAMNATION też świetnie wypadli... no i co? No i nic! Mam nadzieję, że nikt tego nie kupi. Dla maniaków KINGA te utwory będą zwykłą profanacją, a reszcie proponuję oryginał lub zgrzewkę piwa.
TH
www.necropolisrec.com

V/A "OVERLOAD 2: TRIBUTE TO METALLICA" (CD '01/DWELL REC.)

Płytę zaczyna brazylijska wersja "Phantom Lord" w wykonaniu MYSTIFIER - żywiołowo, w starym duchu. KRABATHOR podjął się zagrania "The Four Horsemen" - bez rewelacji, na thrash/death metalową modłę. Później pojawia się SOLARISIS, czyli jednoosobowy projekt Holendra, Gijs Van Ouwerkerka. Ponoć wykonał "Nothing Else Matters", a wyszedł z tego melodyjny, szwedzki death metal - nie podoba mi się wcale. NEW EDEN nie znam, ale ich wersja "Ride The Lightning" na tyle mi się spodobała, że z chęcią poznałbym ich twórczość. To samo mógłbym powiedzieć o LAST CHAPTER, choć w ich "Escape" zdecydowanie zabrakło jadu. SOULLESS również nie znam, fajnie zagrali "Motorbreath", ale skrzeczące wokale położyły trochę ten numer. NOCTUARY wściekle wykonało "Lepper Messiah", jeden z moich ulubionych utworów METALLICI. FROM THE DEPTHS wzięło się za "For Whom The Bell Tolls" - może być. Zaskoczył mnie zaś DIABOLIC, bo wybrali sobie "The God That Failed" i zaśpiewali to czystymi wokalami! Spoko. ABOMINANT nie mógł wybrać lepiej - "Battery". Ale gdzie ten ciężar, ta energia oryginału? Ciekawie zaprezentował się zespół BLASPHEMY DIVINE i ich "Welcome Home/Sanitarium", któremu nadali minimalnie piekielnego posmaku. Płytę kończy "The Call Of Ktulu" COFFIN TEXTS często goszczących na składankach DWELL REC. Jak zwykle nie zawiedli.

www.dwellrecords.com

TributeToCarcass-cover V/A "REQUIEMS OF REVULSION: A TRIBUTE TO CARCASS" (CD '01/DEATHVOMIT REC./NECROPOLIS REC.)

Bardzo poprawnie wykonane covery. No bo co więcej można napisać o albumach tego typu? Utwory nagrane przez REGURGITATE, ROTTEN SOUND czy IMPALED są klasą samą w sobie, ale paru kapelom repertuar CARCASS nie wyszedł rewelacyjnie, lecz na tyle solidnie, że mogły się znaleźć na tym elitarnym krążku; mam tu na myśli np. HAEMORRHAGE, CATTLE DECAPITATION. Ogólnie jest tu 18 utworów, 17 kapel i 63 minuty rzeźni. Wytrzymacie?

www.necropolisrec.com

V/A "SCREAM FORTH BLASPHEMY: A TRIBUTE TO MORBID ANGEL" (CD '00/DWELL REC.)

Holenderski MANGLED zaczął mocno, bo zapodał "Visions From The Darkside", posłużył się prostymi środkami, ale wyszło to efektownie; wspaniała wizytówka dla tego zespołu. Drudzy są znów Holendrzy, tym razem z CENTURIAN. Wykonali "Blasphemy Of The Holy Ghost", ale niczym nie powalili na kolana. Za to ANGELCORPSE i "Demon Seed" masakrują wszystko - zabójcza prędkość i ta świdrująca gitara! Brazylijski HEADHUNTER D.C. przedstawił niczego sobie mroczną wersję "Blessed Are The Sick/Desolate Ways". "Rapture" DIABOLIC - patrz: ANGELCORPSE. WITHERED EARTH wzięli się za świetny przecież "Day of Suffering", ale nie przykuli uwagi niczym. MYSTIFIER również niczym się nie wsławił, ale przynajmniej bardzo poważnie i porządnie podszedł do "Chapel Of Ghouls". DRACONIS zagrał "Evil Spells" w iście black metalowym stylu i muszę przyznać, że ma to swój styl, naprawdę może się podobać. "Unholy Blasphemies" BLACK WITCHERY przemknął jak burza. INFAMY zmierzyło się z cholernie ciężkim "Fall From Grace", ale do MORBID ANGEL dużo im jeszcze brakuje. Jedyni w tym gronie Polacy z DAMNATION zagrali "Bleed For the Devil" i obiektywnie przyznaję, że wstydu nie przynieśli, wręcz przeciwnie. COFFIN TEXTS ponownie nie zawiedli "Thy Kingdom Come". THE CHASM wykonał "Abominations", ale wolę ich własne dokonania. "Ancient Ones" nagrał dobrze znany polskiemu podziemiu AURORA BOREALIS. Stanęli na wysokości zadania. Album zamyka EXMORTIS. Oczywiście nie ma lepszego utworu do tego celu niż "God Of Emptiness". Konkluzja: "SCREAM FORTH BLASPHEMY" to jeden z bardziej przyjemnych do słuchania albumów z cyklu "TRIBUTE TO…".

www.dwellrecords.com

V/A "WELCOME IN A BRUTAL WORLD" (PROMO CD-R/EVIL BIKER REC. & BLEURK PROD.)

Ta składanka czterech zespołów wydanych przez francuskie wytwórnie Evil Biker Rec. i Bleurk Prod. zasługuje na swój tytuł. Mamy tu potężną dawkę brutalnej muzyki, nie zawsze jednak tej najwyższych lotów, ale także nie taką, która by nie miała w sobie "tego czegoś".
Na początek FLATULATION z trzema utworami, które z powodu bardzo słabej realizacji nie mają takiej wymownej brzmieniowo agresji w sobie. Proste riffy i aranżacje utworów, ot, nic co może w tych kilku minutach słuchacz ciekawego wynieść. Dla mnie prostacko i bez większego entuzjazmu.
ATAVISM: już trochę lepsze brzmienie. Dwa utwory bardzo ciężkie i mroczne, z porywami brudnymi i brutalnymi w starym dobrym stylu (Autopsy, Blasphemy). Toporni i nieustępliwi. z lekkim posmakiem melodii (sola). OK.!
RUNNING GUTS: tu już cztery utwory i podejście zupełnie inne do muzyki. Przesterowany wokal o wysokich i średnich rejestrach z automatem perkusyjnym brzmi jak chora i niepoprawna muzyka. Brutal grind z punkowym smakiem, prosto i w samo sedno. Ciekaw jestem, jak zabrzmiałaby ich muzyka z "żywymi" bębnami...
Znów FLATULATION: jeden utwór, który jest, jakby tu powiedzieć, próbą pokazania swych ambicji muzycznych i "twórczych". Utwór trwa prawie sześć minut, a mnie tak znużył jakbym słuchał go godzinę. Nie mogę nic tu pozytywnego dodać oprócz tego, co napisałem na początku!
SOLDABLEURKTHAL: zastanawiam się czy ma sens wydawanie swojego albumu na takiej składance? No, ale to nie mój problem. Dobrze zrealizowana muzyka, ale nie taka sama ocena za jej jakość. Duże zróżnicowanie w utworach, ale tylko pozornie. Właściwie każdy utwór nie przekracza średniej trzech riffów, a każdy z nich prawie zawsze nie ma ze sobą nic wspólnego (chodzi o rozwijanie jednego motywu melodii w utworze). Czyli takie "przytupy" na gryfie potrafiłby zagrać każdy, kto ma z gitarą elektryczną półtoraroczną styczność. Nie wiem dlaczego tak to oceniam, ale dla mnie za mało w tej muzyce rozwoju i techniki, która mogłaby ujarzmić każdy utwór tak, by z dwudziestu zrobić dziesięć o większej rozpiętości aranżacyjnej i wyrazie każdego riffu. Przekazać sedno i puentę, a nie ledwo wskrzesić wstęp. Może piętnaście lat temu zespół tego pokroju wywarłby na mnie duże wrażenie, ale teraz czuję się jak przy ekshumacji, która nie jest mi już potrzebna, bynajmniej w takim wydaniu...
Lucid
FLATULATION / BLEURK PROD.: flatulation@bleurkprod.com

VAMPIRIA "AMONG MORTALS" (CD '00/ICARUS REC.)

Nigdy nie przepadałem za melodyjnym doom/black metalem z klawiszami, ale argentyńska VAMPIRIA stworzyła na tyle interesujący materiał, że słucham go z prawdziwą przyjemnością. W Polsce z tego gatunku mamy ASGAARD, który powoli preferuje coraz bardziej ambitne granie. VAMPIRIA jest bardziej klasyczna, ale te dynamiczne kompozycje mogą porwać słuchaczy, zapewne też i na koncertach. Męskie wokale na "AMONG MORTALS" są różnorodne, osadzone raczej w blackowej stylistyce, klawisze słodkie, a brzmienie klarowne - brakuje mi tu znanego nam doskonale z brutalnych produkcji południowoamerykańskiego brudu, przez co VAMPIRIA nie brzmi egzotycznie, tylko jak kolejna kapela z Europy. Debiut udany, nie powiem, dlatego VAMPIRIA powinna iść za ciosem i nagrać jeszcze ciekawszy, bardziej inteligentny krążek. Na razie utknęli gdzieś pomiędzy skromną symfonią, ciekawym doom, a agresywnym black metalem...

icarus@ba.net

Vile-cover VILE "DEPOPULATE" (CD '02/LISTENABLE REC.)

Ci goście się nie pi....lą, tylko wymiatają taki "US death metal", że gacie spadają! Cholernie intensywny materiał, doskonały warsztat, świetne, ciężkie brzmienie - czy fan amerykańskiego grzania może chcieć coś więcej? VILE to naprawdę niesamowita nadzieja death metalu, może nie tak oryginalna i szokująca jak parę lat temu NILE, ale np. DIABOLIC już zostawili w tyle. Polecam wszystkim, zarówno fanom CANNIBAL CORPSE, MORBID ANGEL, jak i fanom DERANGED.

www. listenable.net

VLE "BOOK OF ILLUSIONS: CHAPTER I" (CD-R '01)

VLE to amerykański, jednoosobowy projekt muzyczny. W dodatku bardzo mistyczny i tajemniczy... VLE nie stara się imponować wyszkoleniem technicznym czy popisywać wyszukanymi aranżacjami. Ta muzyka jest cholernie prosta i powolna, czasem nieprzewidywalna. Doom'owe, wolne partie to dźwięki znane z pierwszych płyt Angielskiej Trójcy, tj. MY DYING BRIDE, ANATHEMA i PARADISE LOST, do tego dochodzą jeszcze melodyjne, gotyckie riffy i klawisze. Wokale, tak jak syntezatory, są bardzo w tle - nie wiem, czy to zabieg celowy, czy wada realizacji. Ale posiadają swój urok i w każdym utworze są inne: przepiękne w "Freedom to Fly", typowo mrocznie metalowe w "Behold the Night / Beyond Sunsets" i chropowato black metalowe w "Timeless". Generalnie, to proste kompozycje, iluzoryczne, rzekłbym - senne, zmuszające do marzeń, wywołujące słodką senność. Riffy zdają się być infantylne, ale urzekają swą prostotą - przenoszą do krainy złudzeń, oddalają od rzeczywistości, nie pochodzą z tego świata. "BOOK OF ILLUSIONS" to piękne dźwięki. Ale byłyby piękniejsze, gdyby lepiej je nagrać i perfekcyjnie dopracować wokale. Ale na pewno talentu nie mogę VLE odmówić.

vle25@hotmail.com

WINDS OF GARDEN "DUSZE MARTWYCH DRZEW" (MC '99/NAWIA PROD.)

WINDS OF GARDEN to kolejny twór osobnika odpowiedzialnego m.in. za L.O.N., SARKEL czy HELLVETO! Nie czytam prasy specjalizującej się w black i pagan metalu, więc recenzje jego twórczości, które spotkałem, były pisane przez znawców zupełnie innej muzyki, przez co nie były zbytnio pochlebne. Ja również nie mam pojęcia o "symphonic art metalu" (wymysł wytwórni), ale uszami laika WINDS OF GARDEN da się słuchać. Ale uwaga, ta muzyka wymaga odpowiedniej chwili i nastroju - jest specyficzna i nie bardzo nadaje się np. do obierania ziemniaków. Z drugiej strony nie musicie przy niej od razu gasić świateł i w całkowitej ciemności pić czerwone wino. Muzykę L.O.N. tworzy za wyłącznie za pomocą syntezatorów, które pełnią rolę także automatu perkusyjnego. Oczywiście, całość urozmaica mroczny wokal, który nie jest typowym agresywnym i mizantropijnym wrzaskiem. Materiał, mimo że nagrany za pomocą bardzo ograniczonego instrumentarium, nie nudzi (choć czasem jest niespójny), co w moich ustach powinno brzmieć jak duży komplement. Maniakom pogańskiego ambient metalu (?) się spodoba.

www.nawia.terror.org.pl

WITHOUT FACE "DEEP INSIDE" (CD '01/DARK SYMPHONIES)

Cieszę się, że DARK SYMPHONIES w końcu zdecydowała się wydać coś spoza Stanów, i że tego zaszczytu doznał akurat Węgierski zespół WITHOUT FACE! "DEEP INSIDE" to przepisowy doom metalowy album, brakuje mu tylko bardziej profesjonalnej produkcji. A tak poza tym, to nie ma się do czego przyczepić, ani do umiejętności instrumentalistów, ani do zróżnicowanych wokaliz Andrasa (który przypomina mi szalonego Jana z wielkiego DEPRESSIVE AGE!) i Juliette, ani do bogatych pomysłów, czy progresywnych zapędów. Nie lada gratką jest też teledysk do utworu "I And I". Tak jak już wspomniałem, jest to wzorcowy doom metalowy album - gorąco polecam! Dodatkową rekomendacją niech będzie fakt, że zespół podpisał papiery z odłamem Earache!

www.darksymphonies.com

WURDULAK "SEVERED EYES OF POSSESSION" (CD '02/SEASON OF MIST)

Nie ulega żadnej wątpliwości, że zespół WURDULAK tworzą starzy i doświadczeni wyjadacze metalowej sceny, m.in: Killoy (Necrophagia, Ravenous), Maniac (Mayhem), Iscariah (Immortal, Pain), Jehmod (Bloodthorn), więc i muzyka nie jest pozbawiona tej nutki archaizmu. Płyta "SEVERED EYES OF POSSESSION" gatunkowo plasuje się gdzieś pomiędzy death i black metalem i sam nie wiem, co znacznie przeważa w utworach. Muzycznie jest różnie, nawet klimatycznie i ze smakiem aranżacyjnym. Na tej płycie brutalność podana jest w bardzo przemyślany sposób, choć tempa są raczej średnie (pojawiają się i blasty), które oparte na dobrych gitarach budzą lęk przed czymś, co ma się nagle pojawić, ale, niestety, się nie pojawia. I to, według mnie, jest małym mankamentem tej muzyki (może niewielki muzyczny patos rodem z filmów grozy?). Jednak z drugiej strony może zbyt wiele oczekuję, ponieważ tę produkcję słucha się i przyswaja w naturalny sposób, bez potrzeby wielokrotnego przesłuchiwania. Brzmienie i produkcja płyty są dobre (gitary - one są właściwie bardziej black), album wciąga swą różnorodnością i oryginalnością, choć charakter i sposób gry muzyków jest wyczuwalny.
Lucid
www.season-of-mist.com

ZOMBIE HOLOCAUST "BOHOC A POKOLBOL" (MC '00)

Słabi byli, są i pewnie będą. Grają nudny, bezpłciowy death metal. Jeżeli ma to być jedyny węgierski death metalowy band, jak głosi ich biografia, to współczuję temu krajowi. Tu, w Polsce, taki materiał nagrywają dzieciaki po roku nauki gry na instrumentach. Jedno tylko przyznaję - "BOHOC A POKOLBOL" lepiej się słucha, niż "RESZEG JEZUS". Nowy materiał jest brutalniejszy, mniej thrashowy, ale co z tego? Aha! Okładka jest jeszcze bardziej żenująca niż muzyka...

Promotion: "ATHEIST fanzine", atheist@freemail.hu



back



Page layout by Moonstorm Design